To jeszcze nie koniec problemów finansów publicznych w Polsce?

wnp.pl (Katarzyna Walterska) - 01-07-2014
Fot. Fotolia

Według pesymistów kolejne problemy finansów publicznych mogą ujawnić się już w latach 2016-2018. Optymiści celują w lata 2020-2023, bo wtedy skutki demografii będą coraz mocniej odczuwalne. Minister finansów Mateusz Szczurek zapewnia, że etap stabilizacji finansów publicznych jest już za nami a teraz czas na zmiany w strukturze ministerstwa.

"Finanse publiczne" były tematem panelu zorganizowanego podczas VI Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, podczas którego minister finansów Mateusz Szczurek ujawnił swoje plany dotyczące zmian w strukturze resortu.



Planowane jest wydzielenie i zapewnienie większej niezależności tych departamentów ministerstwa, które zajmują się obsługą obywateli. Chodzi między innymi o administrację skarbową, czy celną. Mateusz Szczurek chciałby, aby w przyszłości powstała odrębna instytucja odpowiedzialna za wszystkie pobory publiczne. W jej skład miałby wejść też ZUS. Minister podkreśla jednak, że prowadzi do tego długa droga. Na czele nowej komórki w ministerstwie finansów stanie nowo powołany wiceminister finansów Artur Radziwiłł.



- Planujemy sporo zmian w strukturze MF - przede wszystkim wydzielenie departamentów strategicznych, które będą się zajmowały polityką gospodarczą oraz stworzenie departamentu odpowiedzialnego za jakość wydawania pieniędzy publicznych. Departament ten będzie współpracował z innymi ministerstwami, aby lepiej wydawać pieniądze w ramach tych samych limitów - powiedział minister finansów.



Dodał, ze resort finansów specjalizował się w procesie niedawania pieniędzy. - Z tej specjalności zrezygnować nie możemy, ale nadszedł czas - w 2015 roku będziemy mieli z głowy procedurę nadmiernego deficytu, problem stabilności finansów pozostawiamy za sobą - teraz położymy nacisk na jakość wydawania pieniędzy, a nie ilość - mówił.



Mateusz Szczurek podkreślił, że jeśli porównany wydatki sektora finansów publicznych w Polsce do dochodów tego sektora to są one za duże, czego dowodem jest deficyt sektora, który ciągle jest nie tylko wyższy od średniookresowego celu (1 proc. PKB), ale również wyższy od traktatowego zejścia poniżej 3 proc. PKB.



- Wieloletni plan finansowy zakłada - jestem przekonany, że to się uda - obniżenie deficytu finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB w przyszłym roku - dodał.



W nadchodzących latach - według ministra finansów - będziemy się dalej bogacić, tak jak to miało miejsce przez minione 10 lat, kiedy PKB zwiększył niemal o 50 proc. A jednocześnie planuje, że łączny poziom wydatków będzie się delikatnie obniżał, a tym samym w ciągu najbliższych 3 lat z kraju, który przeciętnie dużo wydaje w stosunku do swojej zamożności, będziemy wydawali raczej mniej niż więcej.



- To będzie raczej organiczny wzrost i wyrastanie z wydatków niż znacząca reforma, która polegałaby na dramatycznym cięciu wydatków publicznych - dodał.



Jak zapewnił, reformy będą stopniowe i nie ma mowy o gigantycznym przetasowaniu w kierunkach wydawania publicznych pieniędzy raczej nie ma.



Trzymamy kciuki za ministra finansów



Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskie Rady Biznesu i moderator panelu podsumowują wypowiedź ministra finansów stwierdził: mamy większe wydatki niż dochody, z czym trudno polemizować; nie będzie rewolucyjnych zmian w wydatkach do PKB; etap stabilizacji finansów publicznych jest już za nami a teraz cały wysiłek będzie położony na jakość usług publicznych z czym związane są zmiany w strukturze ministerstwa finansów. Czy to się uda?



- Trzymam kciuki za pomysł połączenie nie tylko organów podatkowych, ale również i ZUS, czyli stworzenia agencji rozliczeniowej państwa. Cieszę się, że po10 latach od zgłoszenia tego pomysłu rządzący doszli do wniosku, że to jest dobry kierunek - stwierdził Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.



Ryszard Petru, przewodniczący rady Towarzystwa Ekonomistów Polskich uznał, że jeśli Mateusz Szczurek mówił o zmianach w perspektywie najbliższego roku, to jego zdaniem w tym czasie nic się nie zmieni.



- Mamy serię wyborów, ale jakby minister finansów mówił w perspektywie 5 lat to ja bym polemizował. Wystarczy jeszcze jeden taki kryzys, aby nawet połowa tego, co było a zostaniemy z długiem na poziomie 70 proc. PKB. System finansów publicznych jest tak nieelastyczny jak był i mamy duży deficyt strukturalny do tego dochodzi demografia, która spowodowała wzrost wydatków na zdrowie i emerytury w tym KRUS - mówił Ryszard Petru.



- Ja bym był daleki od stwierdzenia, że wszystko jest w porządku. W 2015 roku prawdopodobnie będzie dobrze, bo gospodarka się rozkręca. Pomogą w tym fundusze unijne oraz ożywienie w Europie, ale już w latach 2017-2018 sytuacja będzie poważna. Uważam, że żadne problemy nie zostały rozwiązane i deficyt strukturalny jest taki, jaki był. Ale rozumiem, że minister mówił w perspektywie roku i w perspektywie roku ma rację - dodał Ryszard Petru.



Jerzy Osiatyński, członek Rady Polityki Pieniężnej uważa, że w Polsce do tej pory była przeprowadzona drastyczna redukcję wydatków do PKB. Widzę bardzo wyraźny związek pomiędzy redukcją deficytu na przestrzeni 2011-2012 a PKB.



Nie wszyscy z panelistów zgodzili się z prof. Osiatyńskim oraz ze stwierdzeniem ministra finansów, że etap stabilizacji finansów publicznych jest za nami.



Stanisław Kluza, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego w latach 2006-201, oceniając wypowiedź ministra finansów uznał, że była to prośba o podpowiedź pojedynczych drobnych działań, które pozwoliłyby podnieść jakość wydatków publicznych.



Mirosław Gronicki, minister finansów w latach 2004-2005 uważa, że punkt widzenia zależy od miejsca, w którym się pracuje i w tym momencie minister musi być bardziej optymistyczny. - Musi pokazać jasne strony tego, co robi. Etap stabilizacji finansów publicznych nie jest za nami. Stabilizacja w systemie finansów publicznych jest wtedy, kiedy w nowych warunkach będziemy oscylowali wokół celu średniookresowego, czyli deficytu rzędu 1 proc. PKB.



- ZUS jest bardzo ważnym elementem finansów publicznych. Warto przypomnieć, że na świadczenia emerytalno-rentowe wydajemy w Polsce w tym roku 190 mld zł. Cześć tych środków pochodzi ze skałek a pozostał musi być uzupełniana z budżetu. Minister wspomniał o regule wydatkowej, ale byłoby fajnie, gdy zadziała antycykliczność gdybyśmy mieli tak, że w okresach koniunktury możemy redukować ten deficyt - mówił Paweł Jaroszek, członek zarządu nadzorujący pion finansów i realizacji dochodów Zakładu Ubezpieczeń Społecznych



Odnosząc się do reformy OFE podkreślił, że z punktu widzenia księgowego to jest tylko zmiana. - Z mojego punktu widzenie, jako osoby reprezentującej ZUS, oznacza to mniej więcej tyle, że większość środków będzie wpływała bezpośrednio do ZUS i to zakład będzie w całość odpowiadał za relacje z ubezpieczonymi. I tak naprawdę wygląda reforma OFE - dodał Paweł Jaroszek.



Ryszard Petru zwrócił uwagę, że ZUS tylko wykonuje to, co jest zapisane w ustawach. Nie zgodził się prof., Osiatyńskim. - To nie jest tak, że obniżanie wydatków musi się wiązać z cięciami. W Polsce mamy także podwyżki podatków. Akcyza jest dobrym przykładem. Nikt od wielu lat nie zrobił przeglądu wydatków pod katem tego, co jest sensownie wydawane a co nie. Uwielbiam ulgę na dzieci, która jest przykładem trwonionych pieniędzy. To jest przykład źle realizowanej polityki państwa. Państwo w Polsce źle wydaje pieniądze. Nasze finanse publiczne nie są przygotowane na jakiekolwiek spowolnienie Z niepokojem czekam na rok 2016 -2017-2018. Mam poważną obawę, że sytuacja finansów publicznych będzie gorsza - dodał Petru.



Zgodził się z nim Robert Gwiazdowski. Ale jego zdaniem problemy pojawią się najwcześniej w latach 2020-2023 bo wtedy skutki demografii będą coraz mocniej odczuwalne.



Nowa reguła wydatkowa powinna mieć charakter antycykliczny, czyli uniemożliwić spełnienie czarnego scenariusza, czyli w razie spowolnienia reguła zaczyna działać antycyklicznie, czyli być wystarczającym mechanizmem wprowadzonym do finansów publicznych, aby zapewnić wyrastanie z długu w momentach, których jest korzystna koniunktura a jednocześnie nadmienię nie zmniejszać popyty w sytuacji pogorszenia koniunktury.



Czy to jest mechanizm, któremu można ufać?



Zdaniem Mirosława Gronickiego, jeśli chodzi o system finansów publicznych to wprowadzona reguła wydatkowa jest skomplikowana w odbiorze i nie spełnia swojego zadania z definicji podręcznikowej.



Zwolennikiem reguły wydatkowej jest Stanisław Kluza. Odnosząc się do kryteriów z Maastricht, uznał, że są one "zapętlone". Na przykład, jeśli jakiś kraj zmierzałby do strefy euro i chciałby spełnić poszczególne kryteria to z jednej strony utrzymanie niskiej inflacji, taniego pieniądza skutkuje w krótkim okresie pojawieniem się kryzysu finansowego albo taką zmianą wyceny aktywów, która przełoży się na procesy inflacyjne. A co za tym idzie wzrost kosztów pieniądza a w rezultacie wyższymi stopami i schłodzeniem gospodarczym.



- Być może paradoks rozwiązuje życie, zwróćmy uwagę, że kraje, które są członkami strefy euro nie radzą sobie ze spełnieniem kryteriów z Maastricht ponieważ po prostu byłoby to dla nich ekonomicznie i gospodarczo szkodliwe - stwierdził Kluza.



Ryszard Petru podał, jako przykład Węgry. - Kraj ten 15 lat temu będą w podobnej sytuacji jak Polska ma dziś znacznie wyższy dług do PKB, bo nie mają żadnego limitu PKB do deficytu. Polski limit konstytucyjny, niedoskonały manipulowalny w pewnym zakresie uchronił nas przed olbrzymim kryzysem fiskalnym. Faktem jest, że minister Rostowski, kiedy sytuacja finansów publicznych wymknęła mu się spod kontroli podejmował próby zdjęcia limitu, ale ostatecznie to właśnie ten limit pozwolił nam utrzymać sytuację w ryzach i przykład węgierki jest dobrym ostrzeżeniem - dodał.



Reguła fiskalna dobrze zaprojektowana miałaby sens w sytuacji, kiedy finanse publiczne są zdrowe. Ale kiedy nakładamy regułę fiskalna na finanse publiczne z definicji strukturalnie chore, gdzie mamy 80 proc. wydatków sztywnych to za jakiś czas trzeba będzie ją zmieniać.



Założenia reformy z 1999 roku z założenia miały się doprowadzić do tego, że pierwszy filar ZUS-owski miał się zbilansować. Świadczenia miały być pokrywane przez strumień składek. Czy to zbilansowanie zostało spełnione? A jeśli nie to, co trzeba było by zrobić?



Prof. Osiatyński przypomniał, że w corocznych uzasadnieniach ustaw budżetowych to jest w rozdział "sektor finansów publicznych". Wynika z niego, że najwięcej wydajemy na ubezpieczenia społeczne, na drugim miejscu są jednostki samorządu terytorialnego a na trzecim budżet państwa.



- Jeśli odliczymy transfery netto między sektorami to budżet państwa ma nadwyżkę a tamte mają głębokie deficyty. Jeśli mówimy o racjonalizacji to trzeba zastanowić się jak można ją zrobić w wymienionych podsektorach. Jeśli chodzi i ubezpieczenia społeczne to trzeba docenić co zrobił obecny rząd ostatnich latach. Np. wydłużenie wieku emerytalnego, likwidacja różnych przywilejów emerytalnych, czego efekty widzimy w wydatkach finansów publicznych. Jak daleko ta racjonalizacja może postępować? Mówi się reformie KRUS-u? Tak, ale ja chce zobaczyć koalicję, która będzie w stanie to przeprowadzić. Na razie takiej koalicji nie ma. To jest przede wszystkie decyzja polityczna - podkreślił prof. Osiatyński.



Zdaniem Ryszarda Petru reforma strukturalna powinna polegać na tym, że mamy fundusz płac w jego ramach można podwyższać ludziom wynagrodzenia bądź nie. A fundusz płac wtedy można zamrażać. W całe budżetówce łącznie z sektorem edukacyjnym ona będzie powodował podwyżki wynagrodzeń i zwolnienia. Odnosząc się do reformy KRUS-u - jestem przekonany, że w Polsce będzie koalicja, która zmieni system ubezpieczeń rolników i to już niedługo.



Janusz Jankowiak zastanawiał się jak to się stało, że do tej pory nie został przeprowadzony przegląd wydatków. - Dlaczego, żadnemu z obecnych na panelu były ministrów finansów nie udało się takiego przeglądu wykonać? Dlaczego do tej prozy nie doszło do połączenia, które chce teraz przeprowadzić minister Szczurek - pytał ekspert.



- Pomysły łączenia były. Była nawet misja banku światowego, który wręcz sugerował połącznie instytucji zbierających daninę a więc urzędów skarbowych, celnych, ZUS. Dzięki temu można było zaoszczędzić na liczbie zatrudnionych i w ten sposób koszty byłyby niższe. Dlaczego to się nie udało? Odpowiedź jest bardzo prosta - żaden z nas nie miał odpowiedniej pozycji politycznej. Próby były, ale nie zostały zrealizowane. Czy teraz ta reorganizacja uda się Mateuszowi Szczurkowi? Zobaczymy - powiedział Mirosław Gronicki.



Stanisław Kluza przypomniał, że w latach 2005-2006 był przeprowadzony program analityczny "tanie państwo", który miał zidentyfikować miejsca nieefektywne lub zbyt drogie. Z odejściem Kazimierza Marcinkiewicza, ta kwestia została zamknięta, natomiast moja kadencja była jedną z najkrótszych i moim głównym zadaniem było stworzenie zintegrowanego systemu nadzoru nad rynkiem finansowym. I to ocenia jako sukces. - Nie przewidywaliśmy wówczas, że nadejdzie kryzys finansowy. Mimo wszystko jednak Polska zdążyła się na niego przygotować - dodał.



Jerzy Osiatyński stwierdził, że od czasu prof. Leszka Balcerowicza podejmowane były wysiłki, ale takie przeglądy są z natury trudne.



Janusz Jankowiak ma niepokojące wrażenie, że od kilku lat poruszany się w sferze pewnych rozwiązań, których menu jest mniej więcej ustalone a my nic do niego nie dokładamy.



- Mateusz Szczurek ma mało czasu. Proponuje zmiany o charakterze jakościowym przy bardzo silnym założeniu stabilizacji w finansach publicznych. I to mnie najbardziej niepokoi, ale życzę mu powodzenia - podsumował panel Janusz Jankowiak.

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.