Polskie firmy mogą nie doczekać do ery robotów

PulsHR - 05-06-2017
Fot. Shutterstock.com

Polski rynek pracy czeka gruntowna zmiana. Dużo mówi się o robotach i sztucznej inteligencji, ale na co dzień firmom w Polsce brakuje pracowników.

- Umasowienie największą skazą polskiego szkolnictwa wyższego - taką tezę stawia Jarosław Gowin, wicepremier, a zarazem minister nauki i szkolnictwa wyższego. Wskazuje, że w Polsce studia kończy ponad 30 proc. młodych ludzi, choć w Stanach Zjednoczonych gospodarka jest w stanie wchłonąć nie więcej niż 12 proc. magistrów. Co z tego wynika? Ano tyle, że kształcimy ponad potrzeby rynku. Stąd rosnące szeregi sfrustrowanych, a przy tym nie zawsze dobrze wykształconych absolwentów uczelni wyższych, którzy nie potrafią znaleźć dla siebie zatrudnienia. Ich mnożeniu sprzyjał - jak przekonuje Gowin - obowiązujący do końca ubiegłego roku system dotowania uczelni wyższych, który funkcjonował wedle zasady „pieniądz idzie za studentem”, co w warunkach niżu demograficznego skutkowało tym, że uczelniom opłacało się przyjmować na studia każdego i dowolnie długo go przetrzymywać. Po wprowadzonych zmianach kluczowa w finansowaniu jest już nie liczba studentów, ale proporcja między liczbą studentów i pracowników naukowych.

- Ten algorytm już działa. Brutalnie, ale skutecznie. Uczelnie zaczęły się przystosowywać do nowych warunków. Zaczęto skreślać wiecznych i pozornych studentów, zaostrzono też wymagania egzaminacyjne - twierdzi Gowin. Równocześnie zachwala kształcenie dualne i zapowiada, że ten profil kształcenia będzie w kolejnych latach wspierany przez rząd.

- Nie każdy musi mieć wykształcenie wyższe. Wpadliśmy w pułapkę wynikającą z doświadczeń poprzedniego systemu, kiedy ukończone studia poprawiały status społeczny - zgadza się z diagnozą wicepremiera siedzący obecnie w łamach sejmowej opozycji Władysław Kosiniak-Kamysz, były minister pracy i polityki społecznej.

Zmianom w systemie kształcenia przyklaskują pracodawcy. Preston McAfee, główny ekonomista Microsoft Corporation, podpowiada, że ważniejsze od nauczenia się konkretnych umiejętności jest uczenie się… samej umiejętności uczenia. Adam Krzanowski, prezes, współwłaściciel, Grupa Nowy Styl, przyznaje, że na 300 pracowników tej firmy w Niemczech nie ma nikogo (łącznie z dyrektorem zakładu) mogącego wykazać się wykształceniem wyższym. Zaś Maciej Witucki, prezes zarządu Work Service, wskazuje na dane, z których wynika, że 9 na 10 wolnych wakatów w polskich firmach to dziś propozycje dla osób bez wyższego wykształcenia. Jak stwierdza, w dobie IV rewolucji przemysłowej z rynku pracy mogą zniknąć doradcy bankowi i ubezpieczeniowi czy agenci call center, lecz pracownicy z wykształceniem zawodowym takiej wizji obawiać się nie muszą. Martwić powinni się raczej pracodawcy, bo bez rąk do pracy ambitne programy inwestycyjne nie doczekają się realizacji. Czytaj więcej na www.pulsHR.pl

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.