II Forum Współpracy Gospodarczej Afryka-Europa Centralna

wnp.pl (Barbara Woźniak)
fot. PTWP (Tomasz Wawer)

Afryka staje się kontynentem XXI wieku. Oczy inwestorów skierowane są na tę część świata, bo wzrost gospodarczy jest jednym z najwyższych na świecie, potrzeby inwestycyjne ogromne, a potencjalny rynek konsumentów duży. I choć ryzyko inwestowania jest spore, to jednak inwestycje mogą przynieść dużą stopę zwrotu, wyższą niż gdzie indziej – mówili uczestnicy panelu III na Forum Współpracy Gospodarczej Afryka-Europa Centralna podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2014.

Afryka potrzebuje inwestycji w różnych dziedzinach, nie tylko w infrastrukturę, w sektor energetyczny i wydobywczy, ale również potrzebuje wiedzy i technologii, bo te dwie rzeczy są dla tego kontynentu kluczowe.

GALERIA (11 zdjęć)



Każdy sukces niesie ze sobą ryzyko, ale interesy i inwestycje na „czarnym lądzie” mogą rozwijać nie tylko duże koncerny, ale też małe i średnie przedsiębiorstwa zarówno z Polski jak i całej Europy Centralnej. Ważne, żeby obie strony starały się nawzajem zrozumieć, poznać i cierpliwie podchodziły do wyzwań jakie stawia przed nimi współpraca.



- Od bardzo dawna Afryka zbyt mocno patrzy na Francję czy na Wielką Brytanię, a polska historia jest inna, bo Polska nie jest siłą kolonizacyjną, więc rozpoczynamy współpracę z tzw. cart blanche – powiedział podczas panelu III Forum Współpracy Gospodarczej Afryka-Europa Centralna Raju Jaddoo, Sekretarz Generalny Izby Przemysłu i Handlu z Mauritiusa.



- Afryka to ostatni, tak duży rynek globalny gdzie nasze małe i średnie firmy mogą wejść i zainwestować pieniądze w szerszym wymiarze, nie tylko biznesowym, ale zaangażować się w budowanie tamtejszej gospodarki, czyli w infrastrukturę czy edukację, podzielić się doświadczeniami, wiedzą, technologią i zakorzenić się tam – mówiła zaś Monika Piątkowska, wiceprezes, członek zarządu ds. Informacji i Komunikacji w Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ).



Potrzeby inwestycyjne krajów afrykańskich są ogromne.



- W 2013 roku a Afryce było 800 aktywnych projektów infrastrukturalnych w różnych dziedzinach o wartości 700 miliardów dolarów, a potrzeby inwestycyjne według szacunków to 48 miliardów dolarów rocznie, a sama pomoc rozwojowa UE nigdy nie sprosta tym potrzebom na rynku afrykańskim – mówiła Anna Burylo, szef Działu Operacyjnego European Union Delegation to the African Union.



Paneliście zaznaczali, że Afryka to kontynent olbrzymich możliwości, ale bardzo różnorodny i nie można mówić o Afryce jako o jednym kraju, bo Afryka nie jest monolitem, tylko używać nazw poszczególnych krajów.



- Kraje Afryki mają różne systemy prawne, różne języki, różną kulturę i aby skutecznie prowadzić biznes, to trzeba też wiedzieć, że to nie jest są kraje na tzw. jednorazowy deal. Są możliwości inwestycji w wielu sektorach i już nie mówię o energetyce czy górnictwie, ale też sektor spożywczy, chemiczny, AGD, IT, ICT, sektor morski, odnawialne źródła energii, maszynowy, infrastruktura czy sektor budowlany, bo ten rynek tam po prostu na nas czeka – podkreślała Piątkowska.



Wzrost gospodarczy na kontynencie afrykańskim przewidywany na ten rok to ponad 4,0 proc. podczas gdy w 2013 roku wyniósł on 5,5 proc.



Małe i średnie firmy – nie takie małe



Małe i średnie firmy z Polski z powodzeniem mogą robić interesy w Afryce i okazać się nie takie małe jak to wygląda na pierwszy rzut oka.



- Patrząc z naszego punktu widzenia, małe i średnie przedsiębiorstwa w Polsce, dla nas są duże i dlatego małe przedsiębiorstwo z Polski może stać się dużą firmą w Afryce. Doświadczenie Polski zdobyte na kontynencie Starej Europy to doświadczenie, które możecie przełożyć i przekazać Afryce - przekonywał zaś Ivan Twagirashema, prezydent Chamber of Industry, Private Sector Federation z Rwandy.



Polskie firmy przy pomocy polskiej strony rządowej mogą zrobić pierwsze kroki w krajach afrykańskich, jednak potem powinny już same przejąć inicjatywę.



- Program rządowy Go Africa, realizowany przez Ministerstwo Gospodarki, MSZ i PAIiIZ, przerósł nasze oczekiwania. Rozpoczęliśmy swoją ekspansję afrykańską od dużych firm, bo dużym jest łatwiej i szybciej się na tamtych rynkach organizują, ale Afryka nie jest tylko dla dużych, ale także dla małych i średnich firm i dla tych firm właśnie upatrujemy największą szansę na rozwój biznesu, ale też na pracę u podstaw z gospodarką afrykańską jaką trzeba wykonać – mówiła Monika Piątkowska z PAIiIZ.



- Program Go Africa ma na celu pokazanie perspektyw rynku afrykańskiego dla małych i średnich przedsiębiorców, bo duża firma ma świadomość, że może zawalczyć o rynki dalekie, zaś mali przedsiębiorcy nie zawsze mieli wiarę w to, że mogą. Zadaniem programu jest dostarczenie informacji o Afryce, wskazanie drogi, ale potem dalszą działalność muszą już przejąć same firmy - dodała.



Monika Piątkowska mówiła też, że w 2013 roku w misjach gospodarczych do RPA, Zambii i Nigerii brało udział, wraz z premierem Donaldem Tuskiem, ok. 20 firm, natomiast w 2014 roku do Ghany i Senegalu już ponad 40 przedsiębiorstw.



- My musimy pomóc tym firmom poznać tamten rynek , ale po powrocie do Polski powinien nastąpić już kolejny etap stałego kontaktu i kolejne, być może samodzielne, wizyty przedsiębiorców w tych krajach, choć być może jeszcze przy stałej pomocy PAIiIZ, ale też być może przy pomocy tych dużych firm, które w Afryce się już zakorzeniły – mówiła Piątkowska.



- Zadaniem firm jest powrót do tych krajów z konkretnymi kontraktami, budowanie relacji już z konkretnymi instytucjami i praca u podstaw, tam na miejscu - podkreślała.



- Duże firmy stać na analizę rynku, ale duże firmy wchodząc na jakiś rynek ciągną też za sobą i mniejsze firmy, więc być może można też podpiąć się pod różne duże firmy i sektory – wtórował jej Raju Jaddoo, Sekretarz Generalny Izby Przemysłu i Handlu z Mauritiusa.



Państwa afrykańskie chcą zrobić wszystko, aby ułatwić takim potencjalnym małym i średnim inwestorom i partnerom handlowym wejście na tamte rynki.



- Chcemy ułatwiać i pomagać upraszczaniem biurokracji i życia nie tylko zagranicznym przedsiębiorstwom, ale też i naszym obywatelom. Robimy trzy rzeczy – firmy nie muszą ubiegać się o żadną licencję. Są też umowy o nieopodatkowaniu pomiędzy poszczególnymi krajami. Jeśli chcą Państwo zainwestować, kupić nieruchomość czy po prostu odwiedzić, bawić się i korzystać z życia to proszę bardzo. Przyjeżdżajcie, bo mimo, że jesteśmy małą wyspa to jesteśmy otwarci – mówił Raju Jaddoo, Sekretarz Generalny Izby Przemysłu i Handlu z Mauritiusa.



- Na Mauritiusie nie trzeba ubiegać się o wielkie pieniądze z wielkich instytucji światowych. Stworzyliśmy fundusz Equity Mauritiusu, żeby małe i średnie przedsiębiorstwa krążyły w ramach kontynentu – dodał.



- Istnieje szereg reform w Afryce m.in. fiskalnych, aby małe i średnie przedsiębiorstwa mogły zagościć w Afryce, bo przyszłość Afryki to właśnie małe i średnie przedsiębiorstwa - mówił z kolei Coffi Alexis Aquereburu, wiceprezes Izby Przemysłowo-Handlowej Togo.



Paneliści podkreślali też, że w Europie jest droga siła robocza, podczas gdy w Afryce ta siła jest tania.



Ryzyko jest spore, ale stopa zwrotu warta jest ryzyka



Afryka daje dużo wyzwań dla inwestorów i biznesmenów, którzy chcą tam robić interesy, ale daje też dużo szans.



- Dobrze znamy RPA. Dam przykład oparty na raporcie międzynarodowej firmy Ernst&Young. Raport pokazuje, że robinie dziś biznesu w Afryce Południowej to duże ryzyko, ale też duży zwrot inwestycji. Poza tym Afryka Południowa łączy wschód z zachodem Afryki, ma bardzo dobra infrastrukturę i można przejechać ze wschodu na zachód – mówił Charles Ngarambe, prezes wykonawczy Kigali Bus Services Group ltd. i Konsul Honorowy Rzeczypospolitej Polskiej w Kigali w Rwandzie.



- Mówiąc o RPA czy całej Afryce Południowej, to mówimy aż o 17 krajach i trzeba przeanalizować ryzyko i w jaki sposób powinno być ono zarządzane, czyli w jaki sposób zmniejszyć to ryzyko, a zwiększyć zyski. Np. Angola ma bardzo duże ryzyko, ale też bardzo dużą stopę zwrotu. Afryka Południowa to region o ponad 100 mln ludzi i to jest bardzo duże pole do współpracy – podkreślał.



- Mówiąc z kolei o Rwandzie, z której przyjechałem, i jej wzroście gospodarczym to z punktu widzenia Afryki Wschodniej, Rwanda ma bardzo wysokie PKB. W 2013 roku planowaliśmy wzrost na poziomie 8,7 proc., a udało nam się dowieść 7,0 proc. wzrostu. Rwanda ma np. system, w którym można robić biznes i zarejestrować firmę on-line. Przyjeżdżając do Rwandy można dostać też przewodnika, który pomoże we wszystkim czym chcielibyście się państwo zająć. Mamy izby gospodarcze i stowarzyszenia, które są członkami izb handlowych, więc bardzo łatwo jest robić biznes w Rwandzie – dodał.



Ryzyko inwestycji w krajach afrykańskich być może jest spore, ale stopa zwrotu zachęca do podjęcia takiego ryzyka.



- Przykładowo inwestycje w panele solarne i słoneczne w Afryce mogą być dobrą inwestycja. Projekty budowalne i infrastrukturalne również. Z tego co wiem w Europie inwestycje zwracają się zwykle po siedmiu latach, ale w Afryce jest to znacznie szybciej – mówił Ivan Twagirashema z Izby Przemysłowej z Rwandy.



W poszczególnych krajach afrykańskich są też mechanizmy, które pozwalają ograniczać ryzyka.



- Handel jest dla nas bardzo ważny i jeśli patrzą Państwo na ryzyka, to owszem ryzyka istnieją, ale mamy umowy obustronne o traktatach podatkowych czy o ochronie biznesu, a wymianę handlową można prowadzić poprzez banki międzynarodowe i zminimalizować te ryzyka – podkreślał Raju Jaddoo z Mauritiusa.



- Jeśli chodzi o Togo, to jest bardzo ważne abyśmy ulepszyli kontekst prawny, a ustawodawstwo musi być proste. My mamy ustawodawstwo dla firm, które jest prostsze niż w krajach zachodnich. W naszym kraju wbrew temu co się mówi, mamy możliwości finansowania. Mamy trzy banki inwestycyjne, gdzie można znaleźć kapitały i fundusze gwarancyjne dla inwestorów – mówił zaś Coffi Alexis Aquereburu, wiceprezes Izby Przemysłowo-Handlowej Togo.



- Niektórzy boja się ryzyka, ale nie ma przedsięwzięcia bez ryzyka. Ostatnie wydarzenia Europie Wschodniej – mam na myśli Ukrainę - pokazują, że niebezpieczeństwo może ujawnić się w bardzo nieoczekiwanym miejscu - zaznaczył.



Uczestnicy panelu podkreślali, że Afryka i poszczególne państwa afrykańskie mają swoje bardzo ambitne i szczegółowo przygotowane strategie rozwoju oraz plany integracji, zaś Unia Europejska ma mechanizmy pozwalające na pomoc europejskim przedsiębiorcom w krajach afrykańskich.



- Kontynent afrykański ma swoją własną agendę integracyjną, polityczną i gospodarczą, podobnie jak Unia Europejska. Jest pomysł utworzenia kontynentalnej strefy wspólnego handlu i istnieje kontynentalna wizja integracji Afryki. UE ma zaś mandat negocjowania umów handlowych z Afryką i warto, żeby nasi przedsiębiorcy się zainteresowali tego typu umowami, bo one mogą mieć wpływ na prowadzenie biznesu w poszczególnych państwach afrykańskich – podkreślała Anna Burylo, szef Działu Operacyjnego, European Union Delegation to the African Union.



Dodała, że państwa afrykańskie zaczynają ze sobą coraz mocniej współpracować na poziomie regionalnym.



Monika Piątkowska przekonywała, że Senegal, ale nie tylko Senegal, stworzył bardzo przemyślaną strategię swojego rozwoju, a Polacy nie powinni obawiać się niestabilności politycznej, bo w dużej części krajów w Afryce ta stabilność jest.



- Potencjał Senegalu jest potężny i warto zaangażować nasz czasz, żeby o tym przekonać przedsiębiorców. To co się zmieniło w ciągu ostatniego roku, to także to, że biznes jest tam bezpieczniejszy. Senegal zrobił imponujący plan strategiczny i ma nową ustawę o partnerstwie publiczno-prywatnym, żeby ułatwić nowe kontrakty w Senegalu i żeby procedury były bardziej przejrzyste – wtórował jej Robert Nowakowski, Director of International Markets w Kancelarii Elżanowski, Cherka & Wąsowski, która działa w Senegalu.



Przyjedźcie i poznajcie Afrykę na miejscu, nie przez internet



Paneliści zgodnie podkreślali, że aby współpracować czy to na poziomie handlowym czy inwestycyjnym w krajach afrykańskich, przedsiębiorcy muszą pojechać tam na miejsce i osobiście poznać kraje, z którymi chcą współpracować.



- Trzeba odkryć Afrykę i patrzeć na nią z bliska, a nie z daleka jak na odległy kontynent. Ważne, żeby ludzie w Europie zrozumieli, że Afryka nie jest daleko, a kapitał ludzki jest największym skarbem Afryki – podkreślał Cofi Alexis Aquereburu z Togo.



- Muszą państwo uznać, że Afryka jest pełna wyzwań, ale Europejczycy to byli pierwsi ludzie, którzy przyjechali do Afryki w XIV czy XV wieku, a mimo tych wszystkich wyzwań, zawsze kiedy jest potrzeba i możliwość zrobienia pieniędzy i rozkręcenia biznesu, to nie myślcie o wyzwaniach, tylko przyjeżdżajcie do Afryki – zachęcał Daniel Machemba, Dyrektor Wykonawczy Izby Handlowej z Tanzanii.



- Żeby biznes się udał, trzeba przyjechać do Afryki i poczuć ją pod skórą. Nie spieszyć się, zwiedzać, poznawać i dzięki temu dużo się nauczyć, a może dzięki temu zrodzą się też jakieś inne pomysły na biznes - dodał.



Podkreślał też jak bardzo mogą różnić się działania w prowadzeniu biznesu w krajach afrykańskich i europejskich. Coś co dla Europejczyka jest oczywiste przy prowadzeniu biznesu, w kontaktach z przedstawicielami w krajach afrykańskich może go zaskoczyć.



- Proszę nie polegać na mailach i na internecie, bo w moim kraju penetracja internetu to tylko 20 proc. więc nie wszyscy będą mogli odpowiedzieć na maile, które państwo wysyłają z pytaniami. I gdy nie otrzymacie Państwo odpowiedzi, to nie znaczy, że adresat jest arogancki, bo ci ludzie po prostu nie pracują podłączeni do internetu na co dzień. Pracują spotykając się z ludźmi, dlatego trzeba tam pojechać i się z nimi spotykać. Tam praca i kontakty wyglądają zupełnie inaczej niż w Europie. Jeśli skoncentrują się państwo tylko na metodzie europejskiej, czyli kontaktów przez internet to mogą się państwo zawieść – wyjaśniał Daniel Machemba.



- Trzeba opracować strategię wejścia na rynek afrykański, a jest dużo agencji, które mogą w tym pomóc. I pierwsze co bym powiedział to: idź do izby gospodarczej, a nie do internetu – zaznaczył.



Paneliści podkreślali też, że przy rozwijaniu biznesu w krajach afrykańskich bardzo dobrze jest mieć lokalnego partnera i wykorzystać przy tym wszelkie możliwe kanały do współpracy, a jest sporo możliwości, dzięki którym można trafić na właściwego partnera biznesowego.



- Żeby osiągnąć tam sukces to trzeba być tam na miejscu i to jest specyfika Afryki. Pierwszym krokiem jest placówka dyplomatyczna. Jeśli partner biznesowy jest uwiarygodniany przez przedstawiciela rządowego to te kontakty są już łatwiejsze. Przedsiębiorcy dużo wymagają od placówek dyplomatycznych, ale też sami muszą być przygotowani do tematu, a nie szukać biznesu na chybił trafił. Jeśli dana firma wie co chce osiągnąć w danym kraju, to wtedy jest o wiele łatwiej. Trzeba tylko zaryzykować i wykonać ten pierwszy krok – mówił zaś Jacek Jankowski, Ambasador Polski w Etiopii.



- Dla podmiotów gospodarczych, które przyjeżdżają i rozpoczynają działania na danym rynku, duże znaczenie ma wymiar rządowy i dyplomacja, ale też takim kanałem mogą być przedstawiciele Polonii, którzy mieszkają w danym kraju, czy także nasi studenci, którzy tam studiują tam. Powinniśmy korzystać z tych wszystkich kanałów - dodał.



Robert Nowakowski z kancelarii Elżanowski, Cherka & Wąsowski, podkreślał, że polscy przedsiębiorcy muszą być cierpliwi, muszą zrozumieć, że są to kraje o innej kulturze, innej dynamice biznesu i muszą to uszanować, ale też muszą mieć wiedzę o tych krajach zdobytą na miejscu.



- Mam wrażenie, że wszyscy tu na panelu myślimy podobnie: że potrzebna jest cierpliwość, musimy być otwarci, musimy słuchać, a także zrobić swój research, swój plan i ten pierwszy krok czy to poprzez firmę lokalną czy też międzynarodową. Jednak trzeba też być tam na miejscu i nie wychodzić z założenia, że wszędzie jest tak samo jak u nas i że wszyscy odpowiedzą nam na maila. W ten sposób minimalizujemy ryzyko i taka konkluzja nasuwa się z tych wszystkich wypowiedzi – podsumował Robert Nowakowski.

> POWRÓT DO KATALOGU

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.