Energetyka. Rynek mocy

wnp.pl (Ireneusz Chojnacki )
Fot. PTWP (Andrzej Wawok)

Prace nad koncepcją rynku mocy w Polsce prowadzone są w dwóch kierunkach: rynku scentralizowanego wraz z kontraktami różnicowymi oraz rynku zdecentralizowanego również z kontraktami różnicowymi. Niewykluczone, że koncepcja rynku mocy ujrzy światło dzienne już w połowie br. - wynika z debaty "Energetyka. Rynek mocy" przeprowadzonej podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2014.

ZOBACZ MATERIAŁY WIDEO

Rynek mocy, czy bardziej ogólnie wynagradzanie zdolności wytwórczych, może spełniać różne funkcje. Tego typu rozwiązania oceniane są m.in. jako recepta na niepewność inwestycyjną będącą pochodną regulacji. W Polsce prace nad koncepcją rynku mocy trwają i jeszcze jakiś potrwają. Podkreśla się m.in., że powinna to być propozycja rozwiązania opartego na konkurencji jego potencjalnych beneficjentów.

GALERIA (13 zdjęć)



- Samo słowo rynek mówi o tym, że to będzie rozwiązanie konkurencyjne i czy to będą pomysły na aukcje, czy na kontrakty różnicowe, to będzie działało na zasadzie konkurencji, w oparciu o pewne ryzyka. Nikt z nas osobno tego nie zrobi i albo zrobimy to razem i będziemy razem wdrażać, albo będzie to nierealne - oceniał Grzegorz Kinelski, członek zarządu Enei.



- Nie możemy wprowadzać pełnego rynku mocy tzn. takiego uproszczonego rozwiązania, że każdy kto wchodzi na rynek z nowymi mocami, ma gwarancję pokrycia wszystkich kosztów, a dlatego, że wtedy znika konkurencyjność - mówił Henryk Majchrzak, prezes zarządu PSE.



Prezes PSE informował, że skoro obecnie mamy około 3500 MW w farmach wiatrowych, to oznacza produkcję około 7-8 TWh energii z tych źródeł i o tyle zmniejszył się już rynek dla wytwarzania konwencjonalnego, a zarazem w bilansie energetycznym niewiele mocy przybyło, bo z racji niestabilnej generacji operator przyjmuje do niego źródła wiatrowe na poziomie około 10 proc. mocy zainstalowanej.



- Skoro zatem zdecydowaliśmy się na OZE, które maja cechy o jakich wszyscy już wiemy, to trzeba wesprzeć finansowo tych, którzy muszą być zawsze dyspozycyjni kiedy moc jest potrzebna, a nie ma jej z OZE , tych którzy nie mogą sobie zapewnić marży przez większą produkcję jak to wcześniej było. W związku z tym jestem pewny, że nad rynkiem mocy trzeba pracować, projektować go, ale w bardzo inteligentny sposób. Podsumowując jestem za rynkiem mocy, ale dobrze przemyślanym, dobrze zintegrowanym z rynkiem europejskim - stwierdził prezes Majchrzak.



Uczestnicy debaty wskazywali, że zapewne pojawi się problem, jak rynek mocy budować, żeby właśnie był zintegrowany z rynkami w innych krajach. Podkreślali, że rynek mocy pojawił się jako odpowiedź na dysfunkcję wsparcia dla OZE jak również systemu EU ETS.



- Można powiedzieć, że tam gdzie nie będzie możliwości finansowania inwestycji poprzez konkurencyjny rynek energii, czy poprzez tzw. energy only market pojawia się konieczność dostarczenia środków finansowych do utrzymania systemu. Takich środków, które pozwolą na sfinansowanie nowych inwestycji jak również na utrzymanie bieżących aktywów niezbędnych do tego, żeby bilansować zasoby odnawialne, które już obecnie w systemie funkcjonują - mówił Witold Pawłowski, dyrektor generalny CEZ Trade Polska.



Witold Pawłowski poinformował, że do roku 2020 wśród państw UE, według raportów przygotowanych przez dyrektoriat do spraw energii KE, 14 państw nie będzie spełniało wymogu zapewnienia 15 proc. mocy dostępnych w rezerwie , a w roku 2030 przy obecnej tendencji tylko trzy państwa europejskie będą zdolne do zrealizowania tego zapotrzebowania na moc. Podkreślił, że problem jest paneuropejski i objawia się w ten sposób, że zamykane są kolejne moce wytwórcze. Podał, że tylko dwie grupy energetyczne E.ON i RWE zamknęły łącznie około 7 tys. MW, z czego około 6 tys. MW to źródła gazowe.



- Stworzono pewne reguły przy pomocy państwa, przy pomocy UE , które w pewnym momencie zaczęły zawodzić. Najpierw powiedziałbym w sposób ogólny, że chyba potrzebna jest pewna interwencja na rynku, która wyeliminuje zawodność rynku i regulacji, która jest dzisiaj. Natomiast nie padło dotychczas nic w dyskusji na temat tego, że być może trzeba by się przyjrzeć źródłom kłopotów, które na rynku się pojawiły. I tutaj jest możliwa do wymienienia cała paleta różnych przyczyn, ale jedną z głównych jest polityka unijna w zakresie OZE. Kiedy rynek energii elektrycznej był projektowany, wówczas kwestia OZE miała zupełnie inny wymiar niż dzisiaj. To spowodowało, że pojawiły się te paneuropejskie problemy o których dzisiaj mówimy i którym staramy się w jakiś sposób zaradzić - mówił Tomasz Dąbrowski, dyrektor departamentu energetyki w Ministerstwie Gospodarki.



Dyrektor Dąbrowski informował, że resort gospodarki przyłącza się do tych głosów, które wyrażają konieczność rozwiązania problemów występujących w inwestycjach w energetyce.



- W zasadzie tak dalej jak jest, dzisiaj być nie może. W tej chwili trwają prace koncepcyjne nad przygotowaniem rozwiązań, które mogłyby zaradzić tym problemom. Na razie tak na dobrą sprawę nie ma odpowiedzi, jaki model powinien zostać wdrożony, żeby rozwiązać te problemy, które są z inwestycjami, z funkcjonowaniem energetyki konwencjonalnej na rynku na którym funkcjonują źródła niestabilne o bardzo niskich kosztach zmiennych. Niemniej jednak rząd jest właśnie od tego, żeby tworzyć taką organizację rynku, żeby tych zawodności na rynku nie było - mówił Dąbrowski.



Piotr Piela, partner w EY, zauważał, że mamy do czynienia z pewną ewolucją rynku energii. Polska podobnie jak pozostałe kraje europejskie wdrożyła rynek jednotowarowy, a USA posiadają rynek dwutowarowy, na którym oprócz energii elektrycznej dostępna jest również moc. Ale czy rynek jednotowarowy jest zły ?



- Myślę, że nie. Gdybyśmy mu pozwolili być rynkiem, być może nie prowadzilibyśmy tej dyskusji. Poprzez realizację polityki klimatycznej i bardzo istotną ingerencję w zasady rynku dość znacznie go zniekształciliśmy. Do tego stopnia, że energetyka zawodowa w bardzo wielu państwach jest prawie całkowicie wypychana przez źródła energetyki odnawialnej, a co więcej mechanizmy wsparcia dla OZE w skali Europy są na tyle skomplikowane, że nie dalej jak dwa miesiące temu zostaliśmy zapytani przez KE czy jako jedna z firm doradczych bylibyśmy w stanie przygotować opracowanie, które pozwoli KE zrozumieć, ile w Europie płacimy za energię elektryczną. Wydaje się to paradoksalne, ale my tego nie wiemy. Mechanizmów wsparcia jawnych, podatkowych jest tak dużo, że straciliśmy rachubę nad kosztem energii elektrycznej, a to jest jednak podstawowy element w łańcuchu gospodarczym - mówił Piotr Piela.



Prowadzący debatę Andrzej Błach, partner w kancelarii CMS, wskazywał, że mówiąc o krajowym rynku mocy zderzamy się z dogmatem o konieczności istnienia jednolitego rynku energii i z dogmatem o takiej zasadzie budowania bezpieczeństwa energetycznego, które uwzględnia zintegrowanie systemów energetycznych w Unii Europejskiej. Mecenas Błach wskazywał też dokumenty unijne, które mówią o rynku mocy i wymieniał m.in. warunki jakie w świetle tych dokumentów powinien spełniać rynek mocy.



Otworzyło to pole do dyskusji na wiele tematów, a w tym i na taki jak się ma budowa krajowego rynku mocy do unijnego rynku energii.

Marek Woszczyk, prezes zarządu PGE, przestrzegał przed pochopnym utożsamianiem rynku mocy z rynkiem dwutowarowym i wskazywał, że błędna koncepcja rynku mocy może doprowadzić do wielu problemów, co się stało w Hiszpanii (rynek mocy miał służyć pobudzeniu energetyki gazowej, subsydia poszły, elektrownie powstały, ale nie są wykorzystywane, bo gaz okazał się za drogi).



- W wytycznych KE w uproszczeniu mówi się tyle, że najpierw należy wykorzystać do maksimum możliwości rynku jednotowarowego opartego tylko o handel energią, a jeżeli nie uda się zaradzić problemowi braku mocy z wykorzystaniem możliwości rynku jednotowarowego, to dopiero wtedy jest uzasadnienie do ingerencji w obecny model rynku. To jest jakby generalna zasada i ja czytam, że jest to zasada harmonizującą reguły gry na rynku europejskim, co nie znaczy, że zmusza nas do przyjmowania jednakowych rozwiązań na poszczególnych rynkach krajowych. Od generalnej reguły modelu rynku opartego o handel energią tu się nie odchodzi, natomiast wdrożenie rynków mocy traktuje się , to jest perspektywa unijna, jako konieczność wobec niedostatku modelu dotychczasowego - mówił prezes Woszczyk.



Dariusz Niemiec, dyrektor departamentu operatora rynku i obsługi handlu Tauron Polska Energia, oceniał, że wydaje się iż unijne regulacje uniemożliwiają wprowadzenie rynku dwutowarowego energii, który by polegał na tym, że rynek mocy będzie przenosił pełny koszt stały natomiast rynek energii elektrycznej zostanie sprowadzony do kosztu zmiennego.



- Prace powinny raczej zmierzać w kierunku pewnego rodzaju nakładki na jeden kontynentalny rynek energii elektrycznej, który by załatwiał problem brakujących pieniędzy w sektorze ze względu na właśnie różnego rodzaju ułomności wynikające z subwencji i zakłóceń rynku jednotowarowego . Skala rynku mocy mogłaby właśnie od tego zależeć. Wydaje się więc, że jeżeli w Polsce zostałby wprowadzony rynek zdolności wytwórczych, który byłby pewnego rodzaju nakładką na rynek energii elektrycznej, to jest to kierunek jak najbardziej poprawny - mówił Dariusz Niemiec.



Gdy kiedykolwiek mowa o integracji rynku energii w UE, to siłą rzeczy debata schodzi na połączenia transgraniczne i zaczyna się dyskusja, czy mamy tych połączeń za mało, czy może za dużo lub w sam raz.



- Jeśli chodzi o połączenia to mamy 600 MW ze Szwecji, będziemy mieli 1000 MW z Litwą, z Ukrainą 500 MW i tu część już mamy, z Niemcami mamy 1000-1500 , a 3000 MW to 13-15 proc. mocy szczytowej. Chcemy mieć 50 proc. mocy szczytowej na połączeniach? Ja bym nie chciał, bo oceniliśmy robiąc przeróżne szacunki, że 10-15 proc. daje bezpieczeństwo, wymusza konkurencję , a jednocześnie nie zagraża temu, że nasze podmioty zainwestują w kopalnie, drogie elektrownie, a później będą próbowały "konkurować", z tymi którzy mają inne zasady prowadzenia polityki klimatycznej, inne źródła energii pierwotnej i inne zasady ich finansowania, Musimy patrzeć na interkonektory biorąc pod uwagę te wszystkie uwarunkowania - mówił prezes Majchrzak.



Natomiast Witold Pawłowski oceniał, że zarówno państwa członkowskie jak i Komisja Europejska posługują się terminem "rynek mocy", ale istnieje bardzo mała spójność rozumienia jak ten mechanizm miałby funkcjonować oraz czy narusza czy nie narusza zasadę dozwolonej pomocy publicznej. Pawłowski przywołując Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej wywodził, że tak długo jak nie ma europejskiego rynku mocy, to państwa członkowskie mogą tego typu rozwiązania kształtować.



- Wydaje się, że Komisja Europejska widzi rynek mocy w perspektywie krótkoterminowej, jako działanie doraźne, ponieważ rozpatruje rynek mocy jako przedsięwzięcie, które w pewien sposób destabilizuje docelowy rynek energii. Problemem międzynarodowym w zakresie wymiany międzysystemowej jest to, że rynek mocy jest bardzo podobny do wsparcia jakiego udzielono OZE, różni się tylko technologią, jaka ulega wsparciu. Jest pytanie, jaki będzie efekt, jeżeli rynek mocy otrzyma wsparcie w takiej formie jak dotychczasowe wsparcie dla OZE, czy dodatkowe wprowadzenie środków dla wytwórców tylko tym razem wykorzystujących inne technologie nie doprowadzi do dalszego spadku cen na rynku konkurencyjnym - mówił Witold Pawłowski.



Niezależnie od tego jak ciekawa by nie była dyskusja o rynku mocy po polsku, to jednak na razie nie może ona przybrać kształtu debaty o konkretach. Prace koncepcyjne wprawdzie trwają już od kilku miesięcy, ale jak się okazało jeszcze nie ma na tyle dojrzałego pomysłu, żeby nadawał się do poddania go publicznej analizie.



- Od pół roku trwają prace na temat koncepcji rynku mocy. Przejrzeliśmy przekrojowo wszystkie mechanizmy mocowe na kontynencie, ale nie tylko. Po przejrzeniu mechanizmów mocowych prace w zasadzie idą w dwóch kierunkach - pierwszy to rynek scentralizowany wraz z kontraktami różnicowymi, a drugi to rynek zdecentralizowany również z kontraktami różnicowymi. Chcemy stworzyć uniwersalne narzędzie dla rządu, dla całego środowiska, które byłoby przyszyte do celów, które stoją przed Polską. Myślę, że gdzieś koło połowy roku te prace mogłyby być już na takim etapie że byłoby już coś konkretnego do pokazania i do dyskusji, czyli przekazania przede wszystkim ministerstwu gospodarki i URE - powiedział Dariusz Niemiec.



Piotr Piela ocenił, że Polska jest w o tyle komfortowej sytuacji, iż inne państwa europejskie też borykają się z podobnymi problemami, co ma ten praktyczny wymiar, że gdyby nasz problem był jednostkowy w skali UE to prawdopodobnie byśmy nie przeszli przez proces notyfikacji. Podkreślił zarazem, że chociaż państwa mają podobne problemy to jednak rozważane rozwiązania wynikają z ich potrzeb, które nie są identyczne, a to może powadzić do tworzenia różnych modeli rynku mocy z negatywnymi konsekwencjami dla m.in. swobody przepływu energii.



- Nie ma jednego modelowego rozwiązania, które mogłoby być wdrożone w państwach członkowskich, żeby rozwiązać problemy zdolności wytwórczych. Ono musi być skrojone do potrzeb poszczególnych krajów, a wytyczne które przygotowała KE po wcześniejszym zanalizowaniu problemów w komunikacie z listopada ubr. w zasadzie ograniczają się do niezbędnego minimum i wskazania w wytycznych co mechanizm skrojony na potrzeby danego kraju bezwzględnie musi przewidywać i co w nim musi być zawarte. Interesy grup są tak różne jak grupy są różne i ocena skutków projektowanych rozwiązań musi uczciwie je pokazać. Tylko dzięki temu będzie można znaleźć złoty środek - mówił Tomasz Dąbrowski, który zwrócił uwagę, że rynek mocy może być instrumentem pozwalającym kształtować politykę energetyczną państwa.



Henryk Kaliś, przewodniczący FOEEiG, zabierając głos z sali zapytał m.in. o szacunki kosztów dla odbiorców związanych z rynkiem mocy i o to w jaki sposób mają one zostać przeniesione na odbiorców. Dyrektor Niemiec ocenił, że temat kosztów rynku mocy jest jeszcze przedwczesny, ale z wypowiedzi prezesa PSE wynikało, że wprowadzenie rynku mocy oznaczałoby wzrost kosztów energii dla odbiorców.



- Zawsze ten koszt będzie nieco większy niż koszt hurtowej ceny energii i koszt jej wytwarzania w stabilnej sytuacji systemu, o której możemy zapomnieć, bo wszystko o czym mówiliśmy wskazuje na to, że to przeszłość i w związku z tym musimy za to zapłacić, ale w relacjach do kosztu niedostarczonej energii to rzecz, która pozostaje poza dyskusją - powiedział prezes Majchrzak.

> POWRÓT DO KATALOGU


WIDEO

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.