Efektywność i generacja rozproszona – recepty na problemy współczesnej energetyki

wnp.pl (Ireneusz Chojnacki)
fot. Fotolia

Determinowany decyzjami politycznymi miks energetyczny Polski będzie się zmieniał raczej ewolucyjnie niż rewolucyjnie, co oznacza, że energetyka odnawialna, a w tym prosumencka gwałtownie nie rozkwitną. Trudno przesądzić, czy taki swoisty konserwatyzm to błąd, który okaże się kosztowny , czy perspektywicznie zwycięski głos zdrowego rozsądku. Niemniej nadchodzi czas współistnienia scentralizowanej i rozproszonej energetyki, a to nie pozostanie bez wpływu na funkcjonowanie systemu energetycznego - dowiodła debata „Efektywność i generacja rozproszona – recepty na problemy współczesnej energetyki” przeprowadzona podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2014.

Maciej Bukowski, prezes Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych, ocenił, że polska debata publiczna wokół transformacji energetycznej, wokół na przykład europejskiej polityki klimatyczno-energetycznej, zdominowana jest przez głos odrzucenia, który mówi m.in., że bezpieczeństwo energetyczne musi być zdefiniowane w oparciu o polskie górnictwo.

GALERIA (9 zdjęć)



- Myślę, że to postawa bardzo krótkowzroczna. Po pierwsze dlatego, że nie docenia szybkości zmiany technologicznej jak zachodzi w OZE. Oczywiście szybkość tej zmiany nie jest wystarczającym czynnikiem rozwoju energetyki rozproszonej (…), ale nie można tej zmiany ignorować, a my w Polsce staramy się cały czas ją ignorować dodatkowo ignorując szanse dla polskiego przemysłu i polskiego sektora usług – mówił Maciej Bukowski.



Bukowski wskazywał, że cała Europa transformuje się energetycznie i obniża emisję CO2, a zatem jeśli spojrzeć na to z punktu widzenia analizy strategicznej to nic nie będzie stało na przeszkodzie żeby w roku 2030 cena uprawniania do emisji CO2 kosztowała kilkadziesiąt euro, bo cały kontynent będzie już niskoemisyjny.



- Nikt się nie będzie przejmował biedną Polską, która do tego pociągu nie wsiadła, bo przecież będą zbudowane interkonektory, będą odpowiednie dyrektywy (…) O tym moim zdaniem polska polityka powinna myśleć i nie potępiać w czambuł energetyki rozproszonej, która jest oczywiście tylko rozwiązaniem częściowym, które nie dostarczy 100 proc. energii elektrycznej i nie dostarczy 100 proc. energii cieplnej – mówił Bukowski.



Pieniądze, aczkolwiek zapewne nie w takiej skali jak chcieliby zwolennicy OZE, znajdują się także na dotacje dla mikrogeneracji OZE. Na uwagę zasługuje konsekwencja, bo NFOŚiGW wprawdzie kończy program dopłat do kolektorów słonecznych, ale uruchamia program Prosument.



- Chcemy naprawdę szerokim strumieniem zapewnić finansowanie dla naszych beneficjentów końcowych. (…) Już od 25 maja br. gminy będą mogły ubiegać się o finansowanie i potem transferować środki do swoich mieszkańców. Początkowe warunki finansowania są bardzo korzystne ponieważ z pożyczki może być sfinansowane do 100 proc. kosztów kwalifikowanych, a pożyczka jest oprocentowana na 1 proc. – informował Krystian Szczepański, zastępca prezesa zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.



Prof. Krzysztof Żmijewski, Sekretarz Generalny Społecznej Rady ds. Rozwoju Gospodarki Niskoemisyjnej, ocenił, że nowa energetyka nie zastąpi obecnej nie tylko w perspektywie w której myślą politycy, ale też w takiej, w której myślą zwykli ludzie, czyli w okresie 10-15 lat.



- Gdybyśmy przyjęli bardzo ambitny, ale realny program rozwoju energetyki prosumenckiej to moglibyśmy z tej energetyki uzyskać jakieś 33 proc. mocy zainstalowanej w Polsce, ale z uwagi na charakter tych źródeł byłoby to 7-10 proc. energii konsumowanej w kraju – ocenił prof. Żmijewski.



Jarosław Tworóg, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji, powiedział, że nieszczęściem energetyki, ale nie tylko polskiej, jest to że poziom techniki i jej stan rozwoju spowodowały, że w całym świecie w obecnym kształcie jest konglomeratem monopoli i rozwiązań nierynkowych.



- Tego typu organizmy są bardzo niechętne wszelkiej zmianie i wszelkiej innowacyjności. W Polsce nakłada się na to jeszcze to, iż monopole są zarządzane przez państwo z tradycjami, które u nas nie wygasły jeśli chodzi o zarządzanie przedsiębiorstwami zależnymi od państwa. Jak politycy podejmują decyzje to oczekują efektu politycznego, a jeśli ma wystąpić za dwie lub trzy kadencje to politycy mają olbrzymie kłopoty z podejmowaniem decyzji, których nie będą w stanie skonsumować – mówił wiceprezes Tworóg.



W dyskusji przewijała się obawa, że energetyczny konserwatyzm odbije się negatywnie na innych gałęziach gospodarki niż energetyka, a niewielka atencja jaką władze darzą OZE skończy się źle także dla samej energetyki w momencie powstania wspólnego rynku energii elektrycznej.



- Póki co bez energetyki konwencjonalnej i energetyki jądrowej inwestycje w OZE i mikroźródła są niemożliwe. Rozumiem argument, że rozwój OZE może pozytywnie wpływać z perspektywy odbiorcy na ceny energii ponieważ je rzeczywiście obniża i oczywiście jest faktem, że następuje zjawisko przyspieszonej amortyzacji konwencjonalnych źródeł, ale na koniec dnia te źródła będą potrzebne w systemie. (…) Zadałbym pytanie dlaczego mamy dzisiaj inwestować w energetykę odnawialną typu PV skoro energia z takich źródeł jest kilka razy droższa od energii ze źródeł konwencjonalnych. Może poczekajmy aż te technologie będą rozwinięte, bo inaczej stworzymy sytuacje taką, że będziemy mieli droższą energię i ograniczymy sobie rozwój gospodarczy – mówił Paweł Skowroński z Instytutu Techniki Cieplnej im. Bohdana Stefanowskiego Politechniki Warszawskiej.



Skowroński zwracał też m.in. uwagę, że jeśli będzie się rozwijała energetyka prosumencka to w takim zakresie w jakim prosumenci nie pobiorą energii z sieci tylko zużyją z własnej produkcji spadną straty sieciowe , ale wskazał, że gdyby prosumenci produkowali znacznie więcej niż zużywali mogłoby się okazać, że w systemie straty wzrosną.



- Jeśli państwo chce być konkurencyjne to gdzieś trzeba zacząć . Jeśli opóźnimy start to jest duże ryzyko ponieważ inni będą konkurencyjni, nie będą na nas czekać.(…) Jeśli będziemy produkować energię tylko w malej skali i będziemy ją dofinansowywać to rzeczywiście koszty będą wysokie i tu kolejna ważna sprawa, czyli magazynowanie energii. To kompletnie nowy obszar o którym jeszcze nie mówiliśmy, a to skomplikowana sprawa i skomplikowane jest uwzględnienie magazynowania w systemach energetycznych – mowił Johan Ander, menadżer Stockholm Royal Seaport Pogram, Fortum.



- Jeśli dzisiaj narzekamy, że klasyczna energetyka coś blokuje to należy zwrócić uwagę, że ta energetyka będzie potrzebna. Jeśli mówimy, że w przyszłości ceny będą niższe dzięki rozwojowi OZE to w przyszłości będziemy dyskutować jak to zrobić, żeby utrzymać konwencjonalną energetykę , która stabilizuje system. (…) Jeżeli obniżamy cenę na rynku hurtowym a jednocześnie straszymy wysoką ceną CO2, czyli wysokimi kosztami wytwarzania to za chwilę będziemy mieli pytanie w jakich warunkach elektrownie, które są potrzebne do funkcjonowania systemu mają istnieć w sensie ekonomicznym – mówił Paweł Skowroński.



Maciej Bukowski przekonywał, że nie chodzi o straszenie, a o normalną analizę strategiczną, z której wynika, że nie będzie żadnego interesu w tym, żeby ceny CO2 były niskie i może się okazać, że nowe inwestycje w źródła węglowe w Opolu, czy Jaworznie będą nierentowne.

- Nie można nie dokonywać takiej analizy strategicznej teraz, bo dzisiaj zainwestujemy miliardy w wysokoemisyjne aktywa, a może się okazać, że się nie spłacą , bo nie będą pracowały 6 tys. godzin w roku, a 3 tys. lub tylko 1 tysiąc – przestrzegał Bukowski.



Tomasz Tomczykiewicz, wiceminister gospodarki, stwierdził, że w energetyce ewolucja się dokonuje, ale rewolucji nie będzie. Nie zgodził się , że państwo polskie nie jest w trakcie ewolucji miksu energetycznego, bo, jak powiedział, to jest po prostu nieprawda.



- Jeszcze do końca 2020 wesprzemy około 50 mld zł rozwój OZE, a kolejne 10 mld zł to kogeneracja. W produkcji energii z OZE jesteśmy raczej w czołówce, a nie w ogonie UE , bo mamy 11 proc. Oczywiście, jest tam współspalanie, ale to jest odnawialne źródło energii i tego nie można negować. Panowie kierują się pewnymi doktrynami, a nie zdrowym rozsądkiem . (…) Mówicie o ekonomii, a cały czas łamiemy te zasady poprzez system wsparcia OZE. Przypomnę, że w stosunku do siły nabywczej obywatela mamy jedną z najwyższych cen energii w Europie. Nie wyobrażam sobie, żeby ta cena miała rosnąć w imię jakiejś doktryny rozwoju OZE i teorii , że za 30 lat będzie tańsza energia. Jak będzie tańsza to w oczywisty sposób wyprze energię klasyczną – przekonywał Tomczykiewicz.



Wiceprezes Towróg ocenił, że analiza którą przedstawiał Paweł Skowroński jest analizą ułomną, bo stacjonarną i nie zawiera kosztów zewnętrznych. Skowroński nie chciał dyskutować o kosztach zewnętrznych energetyki konwencjonalnej, bo ocenił, że nie zdefiniuje się metodyki ich określania, a zarzut o statyczności analizy odrzucił.



- Odrzucam zarzut, że moja analiza jest statyczna. Jeśli myślę o blokach, które będą budowane w Opolu to wiem że elektrownia Opole prawdopodobnie po 12 latach od uruchomienia będzie pracowała , w cudzysłowie, na pół gwizdka, z czasem wykorzystania mocy poniżej 4 tys. godzin rocznie. (…) Ja tylko chciałbym zwrócić uwagę, że jeżeli nie mamy technologii magazynowania energii to OZE dzisiaj nie istnieje bez konwencjonalnych źródeł energii - mówił Skowroński.



Prof. Żmijewski oceniał, że projekt ustawy OZE, ale a w dużym stopniu również tzw. mały trójpak uchylił drzwi energetyce prosumenckiej i podkreślał, że to daje obywatelom prawo wyboru – samemu wytwarzać energię, czy zdać się na energię sieciową. Zgodził się z tym, że magazynowanie energii ma kluczowe znaczenie dla rozwoju energetyki rozproszonej, ale oponował przeciwko twierdzeniu, że magazynów energii nie ma. Podkreślił mocno znaczenie efektywności energetycznej wskazując na ciągle niewykorzystany ogromny potencjał oszczędności.



- To jest niestety tak, że w Polsce robimy mniej więcej tyle co robi sama UE, bo mimo wielkich zapowiedzi i haseł efektywność jest na trzecim miejscu w pakiecie klimatyczno-energetycznym i u nas jest mnie więcej podobnie. Korzystając z danych Eurostatu podsumowałem z jednej strony co można uzyskać wykorzystując potencjał europejski w zakresie efektywności energetycznej, rozwoju kogeneracji oraz potencjał w zakresie energetyki prosumenckiej , a z drugiej strony stwierdziłem ile gazu importuje UE z Rosji. Okazało się, że gdyby tylko UE chciała swój potencjał wykorzystać w skali makro to możemy powiedzieć naszym braciom Rosjanom : idźcie się bujać do Chin. Zdaję sobie sprawę, że w skali mikro nie jest już tak pozytywnie (…) więc jakiś mechanizm solidaryzmu europejskiego by się przydał, ale to jest rzeczywista potęga efektywności energetycznej – zaznaczył prof. Żmijewski.



Prof. Żmijewski podkreślając, że ciągle marnujemy energię na wiele sposobów poinformował m.in., że około 40 proc. oświetlenia ulic i dróg w Polsce, czy może trochę mniej dzięki akcji NFOŚiGW, to są żarówki rtęciowe i żarowe, a ich stosowanie obecnie to czyste marnotrawstwo energii . Maciej Bukowski wskazywał, że jeśli chodzi o efektywność energetyczną to problem polega na tym, że polskie państwo przyjmuje postawę biedaka- żebraka, którego nie stać na zmianę, na nowoczesność.



- Najlepszym przykładem jest to co mówią politycy, także pan minister, premier Tusk, o tym jak transformacja niskoemisyjna, wprowadzenie OZE w szczególności, przełożą się na rachunki gospodarstw domowych i jest straszne narzekanie jak bardzo wzrosną te rachunki. Problem jest taki, że jak gospodarstwo domowe płaci za energię to płaci głównie za ciepło. Gdybyśmy zainwestowali w efektywność energetyczną (…) to może nawet mogłyby się potroić ceny energii elektrycznej, a i tak gospodarstwa domowe by zaoszczędziły – mówił Bukowski.



Bukowski ocenił, że problem polskiej polityki jest to, iż boi się wyborów, nie chce dokonywać zmian, chce poczekać, chce żeby dokonali zmiany inni, uważa, że nas na nic nie stać .



- Jeśli chcemy być krajem nowoczesnym to musi być nas stać na nowoczesność, musimy mieć odwagę, musimy uwierzyć we własne państwo, a nie przejmować się losem dwóch spółek górniczych i dwóch spółek energetycznych. To nie na tym stoi polska gospodarka i nie na tym stoją miejsca pracy w Polsce – mówił Maciej Bukowski.



- Słuchając pana przez dwie godziny odnoszę wrażenie, że to raczej pan nie wierzy we własne państwo. Wszyscy, którzy zgłaszają się po pieniądze do budżetu mówią, że to tylko 300 mln zł tu, 300 mln zł tam , a my mamy tę listę życzeń i na koniec roku wychodzi, że ona jest pięć razy większa niż możliwości państwa. Wtedy, niestety, trzeba ją przykroić do możliwości budżetowych i tak robimy. Pan cały czas jakby nie zauważa, co się dzieje w sprawach o których mówiliśmy. Przypomnę, że jest ustawa o efektywności energetycznej, są białe certyfikaty, są dopłaty przez NFOŚiGW , WFOŚiGW zresztą w dużej mierze zasilane przez górnictwo węgla kamiennego przez co obniżamy konkurencyjność węgla kamiennego wobec innych paliw – mówił wiceminister Tomczykiewicz.

> POWRÓT DO KATALOGU

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.