Sektor handlowy w Polsce i Europie Centralnej

dlahandlu.pl (Edyta Kochlewska)
Fot. PTWP (Paweł Pawłowski)

Podsumowując 10 lat obecności Polski w Unii Europejskiej przedstawiciele środowiska handlowego stwierdzili, że w tym samym czasie, gdy polska gospodarka przeobrażała się w dynamicznym tempie, działo się tak również w branży handlowej.

Uczestnicy debaty „Sektor handlowy w Polsce i Europie Centralnej” podczas VI Europejskiego Kongresu Gospodarczego skupili się na przyczynach, dla których struktura handlu ukształtowała się w znany nam dzisiaj sposób. Zastanawiali się także, co będzie głównym motorem zmian w przyszłości i jaki obraz rynku wyłoni się po nieuniknionej konsolidacji rynkowej.

GALERIA (10 zdjęć)



Renata Juszkiewicz, prezes POHiD zaznaczyła, że w ciągu ostatniej dekady sieci handlowe przeznaczyły duże nakłady zarówno na infrastrukturę, która została zbudowana w miastach, gdzie pojawiały się sklepy wielkopowierzchniowe, jak i na podnoszenie kwalifikacji zawodowych pracowników tak, by byli w stanie objąć stanowiska menedżerskie w sieciach. - Rozwiązania IT, technologiczne i mobilne, a także zarządzanie komunikacją z klientem - wszystkie te nowinki technologiczne, które wdrażamy w całym łańcuchu dostaw - to były obszary, które sieci finansowały i przy okazji zmieniały polską gospodarkę, traktując to jako wartość dodaną do swoich inwestycji - zauważyła Renata Juszkiewicz.



Czesław Grzesiak, wiceprezes Tesco Polska, zauważył, że do Polski wraz z sieciami handlowymi przyjechało 50 mld dolarów, które należy uszanować. - Z pieniędzmi przyjechały też nowe technologie. Zmieniła się również rzesza 150 tys. pracowników zatrudnionych w handlu. To są dzisiaj inni ludzie, potrafiący sobie poradzić w różnych sytuacjach, otwarci na świat - dodał.



Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności zauważył, że możemy chwalić handel i przemysł spożywczy, ale prawdziwym motorem rozwoju rynku okazał się polski konsument, który wytrwał przy swoim popycie. - Dlatego możemy 60 proc. produkcji żywności przeznaczać na rynek wewnętrzny. Tego nie mają ani Czesi ani Słowacy. Polski przemysł spożywczy przez te lata musiał się dostosować nie tylko do wymogów handlu, ale także do wymogów jakie postawiła mu Unia Europejska. Wykonaliśmy ogromną pracę. Przez to, że powstały nowe formaty handlowe zmiany objęły też przetwórstwo, które wcześniej produkowało głównie na potrzeby handlu tradycyjnego. Dynamiczne zmiany na rynku handlu nie spowodowały jednak gwałtownego wymierania polskich przedsiębiorstw, ale ich rozwój. Następny etap rozwoju, którego jesteśmy obecnie świadkami, czyli dynamiczny rozwój dyskontów oraz sieciowanie mniejszych sklepów powoduje, że firmy spożywcze specjalizują się. Starają się też oprzeć swój rozwój na dwóch filarach: produkcji marki brandowej oraz marek własnych pod potężne zamówienia sieci handlowych. Obecnie rynek zbliża się do etapu pionizowania, czyli przejmowania przez struktury handlowe także struktur produkcyjnych. To jest etap, który nas czeka, który jest nieunikniony - zakończył swoją wypowiedź Andrzej Gantner.



Przykładem takiego podejścia do biznesu jest Grupa Muszkieterów, która także w Polsce szuka okazji do uruchomienia własnej produkcji na potrzeby sieci sklepów. - Mamy 61 fabryk we Francji, gdzie produkujemy marki własne dla swoich sklepów. Przy czym nie są to tylko produkty spożywcze, ale także drogeryjne, perfumeryjne czy higieniczne. Obraliśmy ten kierunek już bardzo dawno temu - pierwsze fabryki powstawały we Francji 40 lat temu. Zrobiliśmy tak, aby uwolnić się od monopolu marek brandowych na półkach naszych sklepów. Daje to nam szansę na kształtowanie korzystniejszych marż - przyznał Philippe Jammes, dyrektor generalny ITM Polska.



Nad strukturą polskiego rynku pochylił się Robert Krzak, wiceprezes sieci Piotr i Paweł. - Spośród największych państw w Europie tylko w Polsce 9 z 10 największych operatorów handlowych to koncerny zagraniczne, a jedynie 1 z nich to firma polska. Oznacza to, że polski rynek handlowy został zaorany. Stało się tak, bo w Polsce po transformacji brakowało m.in. kapitału i kompetencji. Dlatego dzisiaj jedynym polskim podmiotem na liście największych sieci jest Lewiatan, sieć zrzeszająca polskich przedsiębiorców, ale zależna od zagranicznego Eurocashu. Polski handel jest więc w rękach operatorów zagranicznych. Dla porównania na Węgrzech największych operatorem jest rodzima sieć CBA.



Renata Juszkiewicz odparła, że w jej opinii zagraniczne sieci handlowe nie zaorały rynku, gdyż cały czas ponad 50 proc. udziału w polskim handlu mają mniejsze powierzchnie handlowe. - Nie zdominowaliśmy jako wielkie powierzchnie rynku, tak jak to się dzieje np. w Niemczech czy Francji. Większe powierzchnie takie jak dyskonty, wchodząc na rynek podniosły jedynie poprzeczkę konkurencji, co wszystkim wyszło na dobre, zwłaszcza konsumentom - stwierdziła Juszkiewicz.



Agnieszka Gosiewska Retailer Services Director w firmie Nielsen powiedziała, że motorem zmian przez ostatnich 10 lat był w rzeczywistości klient. Stwierdziła też , że jeżeli cofniemy się 10 lat wstecz słyszało się wówczas, że handel nowoczesny wyruguje handel tradycyjny z naszej rzeczywistości. - Po 10 latach handel tradycyjny nadal odpowiada za 50 proc. sprzedaży produktów FMCG. Handel tradycyjny przez te 10 lat bardzo się zmienił, ale nikt już nie przewiduje, że on zniknie. Motorem zmian był klient, który najpierw zachłysnął się hipermarketami, potem dyskontami, a teraz szuka lokalności i bliskości. Przed nami konsolidacja - jest ona nie do uniknięcia, zwłaszcza w mniejszym formacie. Przed handlem stoi też wyzwanie polegające na połączeniu świata wirtualnego i realnego. 60 proc. Polaków w ostatnim tygodniu skorzystało z internetu, 17 proc. z Internetu mobilnego. To oznacza, że przyszłość handlu leży na styku tych światów: realnego i wirtualnego - zakończyła Agnieszka Gosiewska.



Przemysław Schmidt, członek rady nadzorczej Czerwonej Torebki przyznał, że jego Grupa upatruje ogromnej szansy w sprzedaży internetowej. - Okazuje się, że są ogromne synergie między rozwijaną przez nas siecią convenience Małpka Express, która pod koniec roku będzie liczyła 500-530 placówek, a sklepem internetowym Merlin.pl, ponieważ, klienci chętnie kupują przez internet, ale niechętnie czekają na kuriera i niechętnie płacą kartą. Bliski punkt odbioru towarów jest więc tym czego potrzebują, bo tam mogą zapłacić gotówką czy kartą bezpośrednio u sprzedawcy - dodał Schmidt.



Czesław Grzesiak z Tesco uznał, że w perspektywie 10 letniej handel będzie bliżej świata wirtualnego niż realnego. - Inny sposób zakupów przez młodych ludzi, ale też starzenie się społeczeństwa wpłyną na to, w jaki sposób klienci wymogą zmiany na handlu. Mamy obecnie 25 miast, 30 proc. populacji w zasięgu usług internetowych. Jest to możliwość kojarzenia usług z internetem i to nie tylko w sprzedaży żywności, choć obecnie już co 20 sekund sprzedajemy produkt spożywczy przez internet. Hipermarket okazał się po prostu idealnym miejscem do rozwijania sprzedaży w ramach usługi e-zakupy - stwierdził Grzesiak.



E-handel jako jeden z trendów przyszłości wskazał też Andrzej Gantner, zastrzegając jedynie, że będzie on się musiał zmierzyć z kwestią zapewnienia bezpieczeństwa w łańcuchu dostaw. - Klient musi być pewny, że jego żywność wygląda dobrze i jest dobrej jakości nie tylko na zdjęciu w sklepie internetowym, ale także wtedy, gdy dociera do jego domu - podsumował Gantner.



Philippe Jammes uznał, że dzisiaj dla klienta liczy się cena, jakość i bliskość. - Nie będzie miało znaczenia czy ta sprzedaż odbywa się realnie czy wirtualnie, ważne aby te elementy, których oczekuje klient były spełnione - stwierdził. Jego zdaniem w przyszłości świeżość, jakość i dostępność marki własnej wysforują się na pierwsze miejsce i staną się dla klientów najważniejsze.



Rysując wizję przyszłości handlu w Polsce paneliści biorący udział w debacie stwierdzili, że pewne jest, że rynek będzie się zmieniał i przeobrażał pod dyktando potrzeb klienta. Zdaniem Przemysława Schmidta główny wpływ na kierunek zmian handlu w Polsce będzie miała demografia. - Polska jest krajem, który się mocno starzeje. To na pewno wpłynie na obraz handlu. Młodzi ludzie nie chcą mieć dzieci. Nasz przyrost wynosi 1,23 - co jest wskaźnikiem dramatycznym. O ile nie znajdziemy sensownych pomysłów na imigrację, np. Polaków z terenów Białorusi czy Ukrainy, to grozi nam poważny problem i to nie tylko w handlu. Grupą, która ma jakieś pieniądze są osoby 40+ i to o ich pieniądze powinna się dziś toczyć, batalia, a nie o środki ludzi młodych, którzy przeznaczają je głównie na spłatę kredytów - stwierdził.



Zdaniem większości ekspertów biorących udział w debacie kierunek rozwoju handlu to marki własne sieci handlowych. - Na pewno nastąpi wzrost sprzedaży marek własnych, ale jakościowych. To będzie główny atut sieci - jakość. Będzie wzrastał też udział sprzedaży produktów świeżych, kosztem produktów suchych. Nie wierzę natomiast w trend produktów gotowych do spożycia. Będzie to sprzedaż prowadzona jedynie w dużych miastach, w okolicach biurowców, ale na total rynku nie odegra znaczącej roli. Mam też nadzieję, że nastąpi „odoranie rynku” i za kilka lat inne podmioty będą w pierwszej 10. największych firm na rynku detalicznym - podsumował Robert Krzak. Wtórował mu Philippe Jammes mówiąc: - W przyszłości na pewno istotną rolę będzie odgrywała pozycja marki własnej na półkach sklepu. W Polsce jej udział póki co to 20 proc., we Francji ponad 30 proc., a w Anglii ponad 40 proc. To oznacza, że mamy jeszcze przed sobą szeroką ścieżkę wzrostu. Dalej klient będzie wyznaczał kierunek zmian. Dla sieci handlowych będzie to oznaczało szukanie kompromisu między jakością, bliskością, ceną oraz dostępnością produktów świeżych. Także zdaniem Andrzeja Gantnera czeka nas rozwój marek własnych, ale w oparciu o wyznaczniki jakościowe. - Polski konsument coraz bardziej zwraca uwagę na jakość i bezpieczeństwo, tego co kupuje. Jeszcze kilka lat temu na rynku nie funkcjonowały znaki jakości. Teraz nastąpił ich renesans. Każdy szanujący się dyskont czy supermarket chce mieć znak jakości na swoich produktach, uwiarygadniając, że jest on sprawdzony i bezpieczny. Ten rok jest przełomowy dla znakowania żywności, bo wchodzi w życie nowe rozporządzenie o znakowaniu żywności, ułatwiające konsumentowi dokonywanie bardziej świadomych wyborów - stwierdził Gantner.



Kolejna tendencja, którą wychwycili eksperci to bogacenie się polskiego konsumenta. Rosnąca świadomość dobrego życia i wyższy dochód rozporządzalny będą wpływały na wzrost zainteresowania żywnością ekologiczną, która obecnie stanowi margines sprzedaży. To będzie wpływało także na rozwój małych sklepów specjalistycznych. - Małe sklepy niezależne będą zamykane, za wyjątkiem sklepów specjalistycznych, oferujących wyjątkowe produkty. Sprzedaż produktów, banalnych, paczkowanych będzie prowadzona w sklepach sieciowych, które będą dysponowały ekonomią skali - stwierdził Przemysław Schmidt. Andrzej Gantner dodał, że wszyscy mówią o jakości, zarówno ci co handlują, jak i ci co produkują, bo nasze społeczeństwo się bogaci, a prostym wyznacznikiem bogacenia się jest lepsze jedzenie. - Stąd obserwujemy renesans marek piwa lokalnego, wielu rodzajów pieczywa, które były wypchnięte z rynku a teraz wracają. Małe sklepy specjalistyczne też mają swoje odrodzenie. Małe piekarnie przeżywają prawdziwy boom, bo klienci wracają do starych przyzwyczajeń. To bardzo dobry trend, który pozwoli zachować proporcję między produkcją wysokotowarową, a wysokojakościową - stwierdził Gantner. W tym kontekście na dobre perspektywy rozwoju liczy sieć Piotr i Paweł. - Nie liczymy, że otworzymy kilka tysięcy placówek, ale wraz ze wzrastającą stopą życiową naszego społeczeństwa oceniamy perspektywy rozwoju w segmencie supermarketowym bardzo obiecująco. My jako Piotr i Paweł chcielibyśmy być liderem rynku, ale odpowiedź na pytanie jako to zrobić leży w znalezieniu odpowiedniej formuły - stwierdził Robert Krzak, wiceprezes Piotra i Pawła.



Zdaniem panelistów w najbliższych latach handel dużo wyda na inwestycje w technologie. - Myślę, że największy nacisk zostanie położy na komunikację z klientem. Do tej pory małe sieci miały przewagę na anonimowymi sklepami wielkopowierzchniowymi. Teraz prym przejmują wielkie powierzchnie, nawiązując kontakt z klientem dzięki nawigacji, smartfonom i różnego rodzaju rozwiązaniom technologicznym, m.in. płatnościom mobilnym, skanowaniu produktów, itp. Z punktu widzenia sklepu da to dostęp do informacji gdzie klient przebywa, czym się interesuje, co kupuje. Takie technologie już są na rynku, a wkrótce będą szeroko wykorzystywane - przewiduje Renata Juszkiewicz. Podobnie przyszłość handlu widzi Agnieszka Gosiewska. - Sieci będą inwestowały w konsumenta, w jego identyfikację, zrozumienie jego potrzeb, dostosowanie swojej oferty i swojej strategii do jego wymagań. Konsument jest coraz bardziej w centrum uwagi handlu. Na znaczeniu będą zyskiwały więc strategie sieci polegające na poznaniu oczekiwań klienta i dopasowaniu się do nich.

> POWRÓT DO KATALOGU

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.