Kapitał na rozwój firm

wnp.pl (Paweł Jachowski)
fot. PTWP

Przedsiębiorcy szukający kapitału na rozwój swoich firm mają dziś do wyboru więcej dróg, niż kiedykolwiek wcześniej, choć wielu z nich ciągle woli korzystać z form tradycyjnych, takich jak kredyt. To, czy lepiej skorzystać z oferty banków, giełdy, funduszy, inkubatorów przedsiębiorczości czy też aniołów biznesu zależy przede wszystkim od etapu rozwoju firmy, jak również od sytuacji ekonomicznej w kraju.

Na finansowanie liczyć mogą nie tylko innowacyjne pomysły, ale także zwykłe, przyziemne przedsiębiorstwa – to najważniejsze wnioski płynące z dyskusji podczas panelu "Kapitał na rozwój firm", który odbył się w czwartek w Katowicach w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2014.

GALERIA (20 zdjęć)



Zdaniem panelistów, źródło kapitału płynącego do przedsiębiorstw powinno być uzależnione od sytuacji poszczególnych firm, jak również od ogólnej sytuacji gospodarczej w kraju. - Faktycznie jest tak, że kierunek kapitału zdecydowanie zależy od tego, na jakim etapie rozwoju jest firma i co tak naprawdę chce zrobić - powiedział Rafał Kozłowski, dyrektor Centrum Bankowości Biznesowej w Katowicach BZ WBK. - Może nie będzie to informacja pozytywna, ale powiem, że banki nie są tymi instytucjami, które będą pożyczały kapitał na przedsięwzięcia ryzykowne, nawet jeśli będą to przedsięwzięcia generujące bardzo wysoką stopę zwrotu - zauważył.



Jak dodał Kozłowski, bank nie jest też instytucją, która chętnie będzie spoglądała na projekty w fazie start-upu. - Nie jest co prawda tak, że banki w ogóle nie finansują start-upów, jednak trzeba mieć świadomość, że nie robią tego bardzo chętnie. Generalnie banki jako źródło finansowania przeznaczone są przede wszystkim dla przedsiębiorstw rozwiniętych, o dosyć ugruntowanej pozycji - podkreślił.



Również pomoc od aniołów biznesu jest mocno skorelowana z sytuacją firmy, a dokładnie z etapem rozwoju danego przedsiębiorstwa. Jak zauważył Piotr Sanetra, prezes Secus Wsparcie Biznesu, w przeciwieństwie do banków, aniołowie biznesu dedykowani są właśnie dla start-upów, dla biznesów na etapie początkowym. - Jeżeli aniołowie biznesu już się decydują na inwestycję, to są w stanie przyjąć na siebie dość spory poziom ryzyka, zazwyczaj nawet są dość mocno zainteresowani udziałem kapitałowym w danym przedsięwzięciu. Powiedzmy sobie natomiast szczerze: wysokości kwot, które są inwestowane, nie są za duże, choćby ze względu na racjonalizację ryzyka - tłumaczył Sanetra.



Ewa Jakubczyk-Cały, prezes, PKF Consult stwierdziła, że młodym firmom łatwiej będzie pozyskać kapitał za pomocą instrumentów kapitałowych, czyli akcji. - Natomiast oczekiwania potencjalnych inwestorów, jeśli chodzi o instrumenty dłużne, pojawiają się wyłącznie wtedy, kiedy widzi się stabilność firmy i możliwość stałego, racjonalnego przepływu pieniądza - zauważyła. Jak dodała, istnieją inwestorzy, którzy są skorzy do ponoszenia wysokiego ryzyka, jeśli widzą ciekawy biznes, nawet jeśli to start-up, jednak w tego rodzaju przypadkach w zasadzie nie ma co liczyć na instrumenty dłużne.



- Jak pokazują niedawno opublikowane przez Eurostat dane, w tej chwili Polska jest w czołówce pod względem odrzuceń wniosków kredytowych, jeżeli chodzi o małe przedsiębiorstwa, zatrudniające od 10 do 250 pracowników. Ten odsetek wynosi około 40 proc. - powiedział Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów. Jak zauważył, nie wszystkie z tych odrzuceń nastąpiły z powodu złej historii kredytowej, a wręcz wiele dotyczyło firm, które nie miały jakiejkolwiek historii kredytowej, a w dodatku nie były start-upami. Zdaniem Łąckiego, problemu finansowania tego typu przedsiębiorstw nie wolno bagatelizować.



Jedną z przyczyn decydujących o tym, że polskim mikro i małym przedsiębiorstwom trudno jest pozyskiwać jakiekolwiek finansowanie, jest kwestia bardzo słabej sprawozdawczości. - Instytucjom trudno jest nabrać do tych firm jakiegokolwiek zaufania - przekonywała Ewa Jakubczyk-Cały. - W zasadzie informacje pozafinansowe o ich biznesie nie istnieją, podobnie kultura korporacyjna. Każdy inwestor oczekuje wiedzy o biznesie, oczekuje rzetelnej informacji, aby mógł w jakiś sposób oszacować przyszłość tej jednostki, postawić jakieś określone zadania do realizacji – powiedziała prezes PKF Consult.



Dyskutanci zastanawiali się nad tym, dlaczego polscy przedsiębiorcy w dalszym ciągu korzystają z tradycyjnych źródeł pozyskiwania finansowania dla firmy, mimo iż w ostatnich latach pojawiły się przed nimi nowe możliwości. - W 35 proc. mali przedsiębiorcy pozyskują kapitał w drodze kredytu bankowego, w 29 proc. korzystają z leasingu, ale aż 27 proc. z nich sięga do własnej kieszeni - zauważył Adam Łącki.



Zdaniem moderującego dyskusję Macieja Głogowskiego, szefa redakcji ekonomicznej w Radiu TOK FM, być może brakuje w Polsce świadomości, że istnieją również inne instrumenty, alternatywne formy pozyskiwania kapitału przez mniejsze przedsiębiorstwa. - Może ludzie twierdzą, że skoro odmówił im bank, to nie mają żadnych szans na zdobycie pieniędzy w inny sposób. Musimy w Polsce odrobić lekcję z tego, że istnieją jeszcze inne drogi pozyskiwania finansowania, nawet jeśli są mniej znane – zaapelował.



Bankowcy póki co mogą spać spokojnie, bo to przede wszystkim u nich przedsiębiorcy poszukują dofinansowania. Jak jednak uważa Michał Bańka, dyrektor Departamentu Wsparcia Instytucji Otoczenia Biznesu w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, najbliższe lata przyniosą spore przeorientowanie. – Myślę, że jeśli spotkamy się za 10 lat, to na torciku przedstawiającym zakres udzielanego wsparcia dla przedsiębiorców, torciku alternatywnych źródeł finansowania, widoczne będą już inwestycje wykonywane przez fundusze seedowe, przez sieci aniołów biznesu, przez inkubatory przedsiębiorczości itd. – prognozował Bańka. - Teraz potrzebujemy jeszcze chwili, żeby poważnie zaistnieć, ale myślę, że już nie można nas lekceważyć jako środowiska alternatywnego dla start-upów – dodał.



- PARP chce finansować te przedsiębiorstwa, które nie mogą stanowić w chwili obecnej klientów na przykład dla środowiska bankowego, z uwagi choćby na formułę zabezpieczeń. Jeżeli - to będzie lekkie przekoloryzowanie - środowisko bankowe wymaga 100 proc. zabezpieczenia tego, co pożyczam, to po co mi w tym momencie dawać zabezpieczenie tej kwoty, którą chciałbym uzyskać, w formie kredytu? To jest trochę bez sensu, bo który start-up albo młody przedsiębiorca ma majątek, hipotekę, żeby ustanowić zabezpieczenie? – retorycznie pytał Bańka.



Paneliści dyskutowali nie tylko na temat wsparcia pieniężnego, ale także wsparcia intelektualnego, merytorycznego przez część spośród dostępnych, alternatywnych źródeł finansowania przedsiębiorstw. Takie wsparcie oferuje między innymi Polska Przedsiębiorcza. - Bank oferuje tylko pieniądze, osobom, które już są na rynku i potrafią je wykorzystać. Natomiast model, o którym rozmawiamy, dotyczy początkujących w biznesie ludzi – mówił Jacek Aleksandrowicz, wiceprezes Polski Przedsiębiorczej. – Tym ludziom tak naprawdę pieniądze czasem w ogóle nie są potrzebne, natomiast potrzebują wsparcia i wytłumaczenia, aby przygotować się do biznesu. Poszukują kogoś, kto wspólnie z nimi w pierwszym okresie ten biznes poprowadzi – mówił. Jak dodał, same pieniądze to nie jest dobra inwestycja, trzeba jeszcze zadbać, aby były dobrze wydatkowane.



Wiele wskazuje na to, że już niedługo w naszym kraju małym firmom będzie jeszcze łatwiej pozyskiwać finansowanie. Jak poinformował Robert Koziński, zastępca dyrektora Centrum Poręczeń i Gwarancji w Banku Gospodarstwa Krajowego, w Polsce toczą się prace nad stworzeniem modelu poręczeniowo-gwarancyjnego, który istnieje w innych krajach UE. - Trwają dosyć zaawansowane prace nad tym, żeby ze środków nowej perspektywy finansowej zbudować taki system, w którym Bank Gospodarstwa Krajowego będzie regwarantem, natomiast fundusze poręczeniowe będą gwarantami. Tu chodzi o rozłożenie ryzyka między kilka podmiotów: między samego przedsiębiorcę, między bank i między regwaranta. Celem tego modelu jest również wyzwolenie kapitału w funduszach. Tylko modele, które są w ten sposób zbudowane, mają szansę na dłuższą perspektywę – przekonywał Koziński.



Paneliści zastanawiali się również nad perspektywami rynku NewConnect. Na ten temat mówił między innymi Maciej Hazubski, prezes IQ Partners - podmiotu, który zadebiutował na NewConnect w 2007 r. i był tam notowany do 2011 r. - Rynek NewConnect stał się przeregulowany. Tak naprawdę ten rynek już od dwóch lat nie funkcjonuje. Wchodzą tam firmy, które wykorzystują NewConnect do tego, żeby w płynniejszy sposób przenieść się na rynek główny GPW. Obecność na NewConnect staje się tylko epizodyczna – mówił Hazubski. Jak tłumaczył, firmy są notowane na NewConnect do momentu, kiedy przygotują sobie prospekt emisyjny i przy niższym wymogu kapitalizacji, przy braku konieczności dodatkowej emisji wejdą na rynek główny GPW.



- NewConnect jest ważny dla inwestorów, którzy wierzą lub nie wierzą w start-upy, ale którzy chcą zaryzykować przy danej inwestycji, bo NewConnect daje możliwość wyjścia z takiej inwestycji. Bez tego typu rynku ktoś może zostać udziałowcem w spółce, która ogłosi upadłość i wówczas takiej alternatywy wyjścia nie będzie miał – powiedział prezes IQ Partners.



Paneliści w trakcie debaty zastanawiali się też nad tym, w jakich branżach działają firmy, które mogą liczyć na finansowanie - czy to ze źródeł tradycyjnych, czy też alternatywnych. Jak mówili, o ile banki inwestują praktycznie w każdą branżę, o tyle aniołowie biznesu czy inkubatory przedsiębiorczości najchętniej wspomagają projekty z branży IT, z dziedziny biotechnologii czy też z obszaru medycyny. Od każdej zasady znaleźć można jednak wyjątki.



- Możliwości są potężne. Są ludzie, którzy mają potężną pasję i bardzo często tworzą innowacyjne pomysły i na nie zawsze znajdzie się finansowanie – przekonywała Ewa Jakubczyk-Cały. - Są jednak też ludzie, którzy nie zamierzają być przedsiębiorcami, ale muszą, ponieważ nie mają innej alternatywy. O tym też trzeba pamiętać i również do tych ludzi należy mówić, aby się nie bali i robili swoje. Wtedy nawet bez wielkiej pasji, wielkich talentów i innowacyjności, stworzą naprawdę całkiem dobrą, przyziemną firmę, dającą racjonalne produkty najbliższemu otoczeniu – mówiła prezes PKF Consult. Jak przekonywała, również dla takich przedsiębiorstw znajdzie się finansowanie, dlatego warto po nie sięgnąć.

> POWRÓT DO KATALOGU

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.