Migracje we współczesnej Europie. Rynek pracy w UE

wnp.pl (Paweł Szygulski)
Fot. PTWP (Paweł Pawłowski)

Emigracja z polski po 2004 roku wpłynęła na znaczącą redukcję bezrobocia oraz zasiliła polską gospodarkę pokaźną sumą transferów pieniężnych z zagranicy. Jeśli jednak nie zacznie przeważać nad nią imigracja, w dłuższej perspektywie czasu będziemy się zmagać z coraz większymi problemami dotyczącymi choćby utrzymania systemu opieki społecznej.

Już dziś musimy energicznie działać, by polski rynek pracy był bardziej atrakcyjny dla młodych ludzi - przekonywali uczestnicy dyskusji "Migracje we współczesnej Europie. Rynek pracy UE", która odbyła się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

GALERIA (20 zdjęć)



- Polska posiada kapitał dla generowania wzrostu gospodarczego, jakim jest pokolenie wyżu demograficznego lat 80. - stwierdził na wstępie Laszlo Andor, komisarz Unii Europejskiej ds. zatrudnienia, spraw społecznych i integracji. - Wasz kraj może się też pochwalić stopą bezrobocia na poziomie 9,6 proc., czyli poniżej unijnej średniej.



- Rzeczywiście, dziś stopa bezrobocia według Eurostatu kształtuje się poniżej średniej europejskiej. Gdy w 2004 roku wchodziliśmy do Unii Europejskiej, to stopa bezrobocia, według podobnej techniki badawczej, badania aktywności ekonomicznej ludności, wynosiła 20 proc. i była najwyższa w Europie - podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej.



Zaznaczył przy tym, że nie jest to jedyna zaleta, która wynika ze wzmożonej, w wyniku otwarcia unijnego rynku pracy, emigracji Polaków.



- Co przynosi nam migracja? Oczywiście daje szansę na rozwój osobie, która podróżuje za pracą, przemieszcza się, zarabia tam pieniądze i transferuje te pieniądze do Polski - stwierdził szef resortu pracy.



- Osoby, które wyjechały, które w części zostały, w części wróciły przez te dziesięć lat przekazały do Polski bezpośrednio do swoich rodzin, do swoich najbliższych, około 40 mld euro. Te wszystkie pieniądze spożytkowane zostały w konsumpcji, w inwestycjach, w tworzeniu własnego biznesu. Bez tych pieniędzy, bez tej migracji zarobkowej i transferu pieniędzy do Polski nie moglibyśmy na pewno rozwijać się w takim tempie, jak to się udawało przez te ostatnie dziesięć lat. I to jest na pewno pozytywna strona migracji - dodał.



- Oczywiście są też te negatywne skutki, ale nie odważyłbym się powiedzieć, że przeważają nad jej korzyściami - dodał Władysław Kosiniak-Kamysz.



Gwarancje zatrzymają młodych?



Przed ich lekceważeniem przestrzegł jednak dr hab. Maciej Duszczyk, który naukowo zajmuje się problematyką migracji na Uniwersytecie Warszawskim.



- Mieliśmy falę emigracji z Polski, zwłaszcza w latach 2004-2008, ale nie nastąpiła po niej fala powrotów. Na razie możemy mówić, że rynek pracy na tym skorzystał, ale w dłuższej perspektywie będziemy doświadczać negatywnych skutków tego zjawiska - powiedział Maciej Duszczyk. - Liczba Polaków mieszkających za granicą bardzo powoli ale jednak rośnie. Bijemy się natomiast o to, żeby więcej osób wracało niż wyjeżdżało.



- Czy rzeczywiście możemy istotnie zmienić tę sytuację. Polacy jadą do innych krajów Unii Europejskiej, żeby tam szukać pracy i większość z nich nie wraca w ogóle lub nie wraca szybko. Czy możemy zrobić coś więcej niż zatroskane miny? - tym pytaniem wybił to zagadnienie na czoło dyskusji jej moderator Jan Wróbel, publicysta i historyk.



Maciej Duszczyk ocenił, że pomocny może się okazać unijny program "Gwarancje dla młodzieży", który zaczyna być wdrażany w Polsce. Ma on zagwarantować, że wszyscy młodzi ludzie poniżej 25 roku życia - niezależnie od tego, czy zarejestrują się w urzędzie pracy, czy też nie - uzyskają dobrej jakości ofertę w ciągu czterech miesięcy od zakończenia formalnego kształcenia lub utraty pracy. Chodzi o ofertę zatrudnienia, przyuczenia do zawodu, stażu lub dalszego kształcenia, która będzie dostosowana do ich indywidualnych potrzeb i sytuacji.



- Program "Gwarancje dla młodzieży" jest szansą na stabilizację dla młodych osób na rynku pracy. Jeśli damy im sposobność, by na 8 czy 12 miesięcy dostali pracę i uwierzyli, że mogą sobie dobrze radzić na rynku pracy, to ich skłonność do migracji na pewno będzie spadać - ocenił Maciej Duszczyk. - Jeżeli rocznie wracających do kraju byłoby więcej o około 30 tys. niż wyjeżdżających, to uważam, że w naszej sytuacji byłby to już sukces.



Głosów mówiących o potrzebie zachęcania do powrotów z emigracji pojawiło się podczas dyskusji znacznie więcej.



- Na tegorocznym Europejskim Kongresie gospodarczym staramy się m.in. znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego nie potrafimy stworzyć młodym ludziom warunków dla dobrej egzystencji na miejscu, w Polsce, dlaczego muszą wyjeżdżać? - powiedział Jerzy Buzek, były premier i przewodniczący Parlamentu Europejskiego, na wstępie do dyskusji na temat zależności między migracjami a rynkiem pracy.



Podobnego zdania był Władysław Kosiniak Kamysz. - Polska musi zabiegać o to, by Polacy chcieli zostać w kraju. Musi zawalczyć o swojego obywatela. I dobrze, że tak jest, bo taka sytuacja dopinguje tylko do działania - stwierdził szef resortu pracy.



Jednocześnie zaznaczył, że problem bezrobocia wśród ludzi młodych nie jest jedynie specyficznie Polski, ale dotyczy także wielu innych krajów naszego kontynentu.



- Dziś nie ma chyba ważniejszego zagadnienia niż zapewnienie pracy dla młodych. To wspólne zadanie dla całej Europy - ocenił Władysław Kosiniak-Kamysz.



Laszlo Andor, podkreślił, że przy podejmowaniu konkretnych działań, urzędnicy powinni mieć przede wszystkim na względzie interes ludzi i społeczeństw a nie same dane liczbowe. - Najważniejsze nie jest wcale poprawianie statystyk, ale troska o tworzenie odpowiednich warunków dla ludzkiej aktywności - stwierdził komisarz Unii Europejskiej.



Skuteczne działania czy pozory?



W trakcie dyskusji pojawiła się jednak również opinia, ze specjalne programy mają na celu zmianę trendów migracyjnych nie mają większego sensu.



- Ludzie wyjeżdżają tam, gdzie mają lepsze warunki do życia. To naturalne, bo przecież każdy chce mieć lepiej. Migracje są więc czymś nieuniknionym i zastanówmy się w ogóle, czy chcemy im przeciwdziałać, czy też wręcz odwrotnie, powinniśmy je wspomagać? - zaznaczył Tomasz Hanczarek, prezes Work Service SA.



Jego głos nie był odosobniony. Według dra hab. Artura Walasika z Zakładu Finansów Publicznych Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, trudno obecnie mówić o zagrożeniu ze strony migracji, jeśli występuje wewnątrz Unii Europejskiej.



- Lepiej, że mówimy obecnie o problemie migracji wewnątrz samej Unii Europejskiej, niż o wyjazdach poza jej granice. Wspólny rynek pracy zwiększa efektywność alokacji kapitału wewnątrz Unii Europejskiej, co jest dla niej oczywiście korzystnym zjawiskiem - zauważył Artur Walasik, wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.



Taka argumentacja nie trafiła jednak do przekonania Maciejowi Duszczykowi.



- W Unii Europejskiej nie mamy jednego systemu podatkowego, nie mamy jednego systemu emerytalnego, nie mamy wielu innych wspólnych elementów. Bardzo często zastanawiam się, czy migracja wewnątrz Unii Europejskiej jest jeszcze migracja i odpowiadam na to pytanie twierdząco. Tak, to jeszcze jest migracja ponieważ wiele elementów poszczególnych państw nie jest jeszcze wspólnych - stwierdził Maciej Duszczyk.



Zauważył też uwagę, że obecny odpływ młodych ludzi oznacza problemy z opieką nad osobami starszymi w przyszłości. - Mówimy o starzeniu się społeczeństwa. Nasz system opieki nad osobami starszymi zakłada, że jednak w dużej mierze dzieci opiekują się swoimi rodzicami. Co stanie się, jeśli emigranci nie będą tego robić? - zapytał Maciej Duszczyk.



Przedsiębiorczość pomaga zostać



Reprezentanci pracodawców podkreślali w trakcie dyskusji, że to od ich oferty zależy, czy młodzi ludzie będą szukać pracy za granicą, czy nie. Dlatego ich zdaniem działania państwa powinny się skupiać na zapewnieniu jak najlepszych warunków dla pracodawców do tworzenia miejsc pracy.



- Aby powstawały nowe miejsca pracy potrzebna jest tak naprawdę jedna rzecz, stabilność prawa. Prostym przykładem jest tu płaca minimalna. Wystarczy, żeby rząd zaprognozował widełki dla wzrostu płacy minimalnej w okresie trzyletnim, żebym jako pracodawca mógł na tyle dokładnie określić parametry umowy z moim klientem, aby być konkurencyjnym i dać pracownikowi sensowne wynagrodzenie - stwierdził Piotr Regulski, wiceprezes Impel Cleaning.



Jego zdaniem istnieje też prosty sposób na rozwiązanie problemu tzw. umów śmieciowych, które są dziś chlebem powszednim młodych ludzi i nie pozwalają na stabilizację na rynku pracy.



- Nie byłoby tego problemu, gdyby rząd i samorządy, które po części są pracodawcami, wprowadziły do zamówień publicznych wymóg zatrudniania pracowników na umowy o pracę - zaproponował Piotr Regulski.



- Myślę, że na polskim rynku istnieje balans pomiędzy elastycznością a bezpieczeństwem pracy - ocenił Jacek Męcina, wiceminister pracy i polityki społecznej. - Powinniśmy jednak myśleć również o przedsiębiorczości. Oprócz zapewniania dobrego startu zawodowego niesłychanie ważne jest także dawanie szans dla rozwoju przedsiębiorczości. Jednym z elementów "Gwarancji dla młodzieży" jest właśnie rozwój przedsiębiorczości akademickiej. Pamiętajmy, że taka samorealizacja również przeciwdziała migracjom.



Według Pawła Barańskiego, dyrektora z firmy doradczej KPMG w Polsce, najlepszym sposobem na ograniczanie emigracji i stymulowanie imigracji jest zapewnianie jak najlepszych warunków dla nowych inwestycji w Polsce.



- Moje doświadczenie w zatrudnianiu ludzi jest takie, że jeśli w Polsce są inwestycje, to maleje bezrobocie i zmniejsza się liczba osób wyjeżdżających z kraju. Młodym ludziom jest wtedy łatwiej o dobra pracę zaraz po skończeniu szkoły - stwierdził Paweł Barański.



Ponadto zwrócił uwagę, że nowi pracownicy mogą obecnie dużo częściej liczyć na warunki pracy dostosowane do ich indywidualnych potrzeb, niż to miało miejsce jeszcze kilka lat temu, co także powinno przełożyć się na większa atrakcyjność krajowego rynku pracy.



- Być może jest to charakterystyczne dla tego typu firm jak nasza, ale to nowi pracownicy wymuszają na nas, jako pracodawcach, zmiany jeśli chodzi o podejście do tego, jak ma wyglądać ich praca. Gdy 15 lat temu zaczynałem pracę w korporacji, to przychodziło się do biura i spędzało się w nim czas od rana do wieczora. Obecnie mamy już elastyczny czas pracy i możliwość jej wykonywania na odległość a więc i z domu dzięki nowoczesnym technologiom informatycznym. Bardzo często, by pozyskać najlepszych kandydatów do pracy, musimy dać im coś więcej niż samo wynagrodzenie i pakiety socjalne - stwierdził Paweł Barański.



Takie stanowisko współgrało ze słowami, którymi podsumował dyskusję Władysław Kosiniak-Kamysz.



- Odpowiednie podejście do pracownika i szanowanie miejsca pracy jest dziś w biznesie bardzo potrzebne. Nie chodzi tylko o to, by kierować się samą chęcią zysku, ale także, by czuć zobowiązanie do tworzenia nowych miejsc pracy oraz ich utrzymywania - stwierdził minister pracy i polityki społecznej.

> POWRÓT DO KATALOGU

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.