Zintegrowane Inwestycje Terytorialne – nowy mechanizm współpracy i finansowania

portalsamorzadowy.pl

Do miana metropolii w naszym kraju aspiruje niemal każde duże miasto. Ale nie każde wypełnia metropolitalne funkcje. Dla miast wojewódzkich z całą pewnością pomocne w tym będzie nowe narzędzie czyli ZIT.

- Dotąd w Komisji Europejskiej skupiano się na polityce rolnej czy rozproszonego osadnictwa. Moim zdaniem w ten sposób rozdysponowano pieniądze nieprorozwojowo. Bo zapomniano, że rozwój dokonuje się przez centra rozwoju i trzeba te centra wspierać. A centra te związane są głównie z miastami - podkreśla marszałek śląski Mirosław Sekuła.

GALERIA (11 zdjęć)



- Czas najwyższy na porządkowanie spraw wokół metropolii, miast centralnych wraz z ich otoczką - podziela tę opinię Kazimierz Barczyk, przewodniczący sejmiku województwa małopolskiego.



Jednak ustawy metropolitalnej jak nie było, tak długo może nie być. A bez odgórnych przepisów mówienie o metropolii w Trójmieście czy w takim urbanistycznym organizmie, jakim jest śląska konurbacja, budzi wielkie emocje.



- Na Śląsku nie ma oddolnego dążenia do działania razem. Już w koncepcji związków komunalnych założono, że miasta chcą coś robić razem ale okazało się, że w konurbacji ten mechanizm nie wystarcza, nie działa. Tak silny jest nacisk na odrębność miast, że potrzebny jest odgórny mechanizm taką współpracę narzucający - twierdzi Jan Olbrycht, europoseł. - Ale jak to się pomiesza z metropolitarnością, to sejm zablokuje ustawę za każdym razem. Bo niby dlaczego dla Śląska miałaby powstać osobna ustawa metropolitalna? - dodaje.



Nie bez znaczenia jest fakt, że miasta mają własne strategie rozwoju nierzadko oparte na konkurowanie z sąsiadami o mieszkańców, o inwestorów itd.



Dlatego eurodeputowany proponuje skupić się na zarzadzaniu aglomeracją, na zachęcaniu do współpracy w tworzeniu funkcji metropolitalnych.



- Komisja Europejska powiedziała, że każdy sensowny program dla obszaru zurbanizowanego, oparty na metodzie zintegrowanej, powinien dostać pieniądze z zarezerwowanych na ten cel 5 proc. z EFR. Polska zdecydowała się mówić o miejskich obszarach funkcjonalnych i dać te pieniądze na miasta wojewódzkie. Ja to czytam tak, że skoro nie dało się zrobić metropolizacji, będziemy wspierać miasta wojewódzkie. Czy to można przenieść na inne, średnie i małe miasta? Pewno tak, o ile będą spełniały funkcje centrotwórcze - tłumaczy europoseł.



Taką zachętą do współpracy wokół centrum niewątpliwie mogą stać się Zintegrowane Inwestycje Terytorialne. Obligatoryjnie ZIT-y powstają dla miast wojewódzkich, fakultatywnie dla ośrodków w subregionach.



- Metodologia ZIT-ów może być dobrym instrumentem do dogadywania się co do funkcji metropolitalnych - kontynuuje Jan Olbrycht.



Chodzi o to, by danym miejskim obszarze funkcjonalnym siąść razem do stołu, obrać cele, wymyślić ciekawe przekrojowe, wieloaspektowe programy, rozpisać je na scenariusze i dotrzymać słowa, że te scenariusze się u siebie wprowadzi.



- Jesteśmy na końcu tego łańcucha. Jako beneficjent środków chcemy sprawić, by miejsce, w którym żyjemy, było lepsze i przyjaźniejsze dla mieszkańców - zapewnia Dariusz Bochenek, wiceprezydent Siemianowic Śląskich.



- W nasz ZIT zaangażowanych jest trzynaście gmin. W ciągu roku udało nam się wypracować wspólne zadania. Podzieliliśmy je na cztery cele - od rozwoju gospodarczego przez poprawę jakości życia mieszkańców po integrację w ramach obszaru funkcjonalnego i ograniczenie niskiej emisji. To sukces, że trzynaście odrębnych samorządowych bytów się dogadało - chwali się Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa, choć przyznaje, że mają problem z przekonaniem do swoich pomysłów podkarpackiego marszałka.



- ZIT to dobry instrument ku metropolizacji - bo jakby każdy czekał tylko na to, co skapnie mu do jego spodeczka, nie zniwelowalibyśmy zapłodnień cywilizacyjnych - wtóruje Jan Hermaniuk, burmistrz Tyczyna, sąsiad Rzeszowa. - Dlatego lepiej skoncentrować się na trzech - czterech kierunkach działania, by wykorzystać pieniądze na wspólny rozwój. Przy czym jednak pilnować, by nie dać się wykluczyć ze starania się o unijne pieniądze w innych programach - dodaje.



Kiedy mowa o dzieleniu pieniędzy, atmosfera zawsze będzie robiła się bardziej gęsta.- Była wielka awantura, jak te pieniądze podzielić na poszczególne subregiony - przyznaje marszałek Sekuła.



Ale czy miasta, dając im pieniądze na wspólne projekty, uda się niejako zmusić do współpracy? Czy efekty współpracy uda się następnie wykorzystać do budowy kwestii metropolitalności?



- Miejmy nadzieję że tak, ale to się dopiero okaże, bo ZIT-y to pilotaż - reasumuje Olbrycht.

> POWRÓT DO KATALOGU

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.