Prorozwojowe inwestycje komunalne

PortalSamorządowy.pl
Fot. Fotolia

Musimy realizować inwestycje prorozwojowe, które stworzą miejsca pracy, bo inaczej będzie tak jak już dziś w niektórych gminach: są nowe drogi, piękne rynki, wyremontowane szkoły, tylko ludzi w nich nie ma, bo wyjechali za pracą.

Polskie samorządy, korzystając z unijnych funduszy, były w ostatnich latach prawdziwym liderem na rynku inwestycyjnym. Gminy zbudowały tysiące kilometrów sieci wodno-kanalizacyjnej, nowe drogi, mosty, szkoły i przedszkola, ale także aquaparki, stadiony, opery i hale sportowe.

GALERIA (10 zdjęć)



Nie brakuje opinii, że zbyt wiele środków skierowano na ten drugi rodzaj inwestycji. Samorządowcy tłumaczą jednak, że muszą budować nie tylko drogi, sieci wodno-kanalizacyjne czy szkoły, ale także infrastrukturę służącą rozrywce i wypoczynkowi, która z założenia jest deficytowa.



Kto ma rację?



– Miasto musi budować infrastrukturę nawet taką, którą uznaje się za fanaberię, jak pole golfowe czy aquapark. To jego obowiązek. Gminy muszą podejmować ryzyko takich inwestycji, patrząc jednak, jak to w przyszłości obciąży ich budżety – uważa Marek Cieślak, wiceprezydent Łodzi.



Cieślak przyznaje, że są to inwestycje z góry skazane na straty, ale jego zdaniem niezbędne.



– Ważne jednak, żebyśmy nie tylko wiedzieli, ile konkretna inwestycja będzie kosztowała, ale także, jakie pociągnie za sobą wydatki w kolejnych latach użytkowania i byli na te koszty przygotowani – dodaje wiceprezydent Łodzi.



Samorządy, inwestując, muszą odpowiadać na oczekiwania mieszkańców, a próbą sprawdzenia, czego mieszkańcy potrzebują są budżety partycypacyjne.



– Mieszkańcy przede wszystkim głosują na drogi, ścieżki rowerowe czy na place zabaw i my musimy takie inwestycje realizować, nie możemy nastawiać się tylko na inwestycje innowacyjne – mówi wiceprezydent Torunia Zbigniew Fiderewicz.



Zdaniem prezydenta Katowic Piotra Uszoka samorząd powinien unikać inwestowania w przedsięwzięcia stricte komercyjnych, których głównym celem jest zysk. – Ale jeśli rozumiemy zysk jako korzyść promocyjną, PR-ową, to takie inwestycje powinny już interesować samorządy – mówi prezydent Katowic. – Nawet, taka kontrowersyjna inwestycja jak stadion może być w tym rozumieniu zyskowna – dodaje. – Ważne, żeby promowała miasto i zapewniała mieszkańcom rozrywkę.



Jego zdaniem gminne inwestycje muszą przynosić wartość dodaną. – Jeśli wydajemy samorządowe pieniądze i nie pociąga to za sobą inwestycji prywatnych, to możemy powiedzieć, że straciliśmy te pieniądze – mówi Uszok.



Petr Kajnar, prezydent Ostrawy, podkreśla, że nowoczesne samorządy muszą działać także z myślą o zysku. – Mamy w Ostrawie trzy spółki z udziałem miasta, które przynoszą zyski. Jako jedyne miasto w Czechach wspieramy finansowo uczelnię wyższą – mówi.



– Gdy myślę o prorozwojowych inwestycjach komunalnych, to zawsze kojarzę to z rynkiem pracy – dodaje czeski samorządowiec i podkreśla, że właśnie dzięki takiemu podejściu region, którego stolicą jest Ostrawa, przysparza najwięcej PKB ze wszystkich czeskich regionów.



Z takim podejściem zgadza się Piotr Uszok. – Każda inwestycja, jeśli ma być prorozwojowa, w dłuższej perspektywie powinna wytworzyć dodatkowe miejsca pracy – zauważa.



Zbigniew Fiderewicz podkreśla, że nawet te drogie i z góry skazane na straty inwestycje przynoszą gminie korzyści. – Taki przykład to toruński stadion żużlowy – mówi wiceprezydent. – Kosztował 100 mln zł, był krytykowany, ale Toruń ma wyjątkowy obiekt, który przyciąga do miasta gości z całego świata. Gdy mamy zawody Grand Prix, hotele w mieście są pełne. To jest ten zysk dodany, który musi towarzyszyć inwestycjom samorządowym.



Jak mówi wiceprezydent Łodzi, samorządy muszą dostarczyć mieszkańcom chleba i igrzysk.



Absolutnie nie zgadza się z takim stawianiem sprawy Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. – Nawet gdybym miał 90 procent dofinansowania, to nie zbudowałbym w mieście kolejnego stadionu – mówi. – Nie można w biednym kraju budować kolejnych stadionów, szczególnie dużych. Musimy myśleć o przyszłości, o kosztach utrzymania takich obiektów. Dobry gospodarz nie zaczyna od budowy willi czy kupna supersamochodu, tylko najpierw zastanawia się, z czego będzie żył.



Zdaniem Pietraszkiewicza samorządy muszą myśleć o inwestycjach rozwojowych i przygotowywać strategiczne plany.



– Gdzie będziemy za 10 – 15 lat, jeśli nasza gospodarka nie będzie konkurencyjna? – pyta prezes ZBP. – Nie chcę mieszkać w kraju, z którego za jakiś czas wyjadą kolejne 2 – 3 mln młodych ludzi.



Jak mówi prezes odpowiedzialność za to poniesie nie tylko rząd. – Obciąży to także samorządy, szczególnie z dużych miast – dodaje.



Krystian Szczepański, zastępca prezesa zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, podkreśla, że samorządy poczyniły w ostatnich latach ogromne inwestycje.



– Wydaliśmy w kończącej się perspektywie wielkie pieniądze, ale moim zdaniem nie zawsze dobrze. To się musi zmienić, przyszedł czas, że powinniśmy zastanowić się, co nalezy zrobić, żeby poprawić konkurencyjność polskich firm. W kolejnych latach ważny będzie właśnie rozwój.



Jak mówi, każde miasto musi znaleźć swoje mocne strony i na nie stawiać, musi rozwijać się w zaplanowanym kierunku.



– Jeśli mamy np. uzdrowisko, to wiadomo, że trzeba wyjątkowo wspierać ekologię, w każdym aspekcie, bo inaczej ludzie do nas nie przyjadą – tłumaczy Szczepański.



Bardzo ważne, zdaniem wiceprezesa NFOŚiGW, jest to, aby gminy, inwestując, budowały obiekty energooszczędne i nowoczesne.



– Muszą także myśleć o tym, jakie koszty życia będą w niedalekiej przyszłości ponosić mieszkańcy. Muszą działać tak, aby nie doprowadzić do tego, że rachunki za energię, wodę czy gaz przerosną możliwości mieszkańców. Trzeba budować w nowych technologiach, stawiać nieco droższe budynki pasywne, ale opłacalne w dłuższej perspektywie – mówi Szczepański. – To też są inwestycji innowacyjne i prorozwojowe.



Wiceprezydent Torunia dodaje jednak, że nie ma w Polsce gmin, które nie mają strategii rozwojowych. – Przynajmniej do 2020 roku – mówi.



Jak podkreśla, problem nie w posiadaniu strategii, ale w tym, jak się je realizuje. – Bo dokumenty pięknie wyglądają, ale z wprowadzaniem ich w życie bywa różnie – przyznaje.



Zdaniem Jana Golby, burmistrza Muszyny, prezesa, Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych RP, trzeba inaczej patrzeć na samorządowe inwestycji w małych gminach i na te w wielkich miastach. – Hotel w małym mieście powstanie dopiero wtedy, gdy stworzy się infrastrukturę, która przyciągnie turystów, w dużym mieście hotele powstają bez tego.

> POWRÓT DO KATALOGU

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.