Polskie samorządy w nowej perspektywie finansowej UE

PortalSamorządowy.pl
Fot. Fotolia

W poprzedniej unijnej perspektywie nadrabialiśmy zaległości infrastrukturalne, teraz Unia proponuje inne zadania i samorządy muszą im sprostać.

Unijna perspektywa finansowa na lata 2014-2020 to ostatni okres, w którym Polska i nasze samorządy mogą liczyć na wielkie europejskie fundusze.

GALERIA (10 zdjęć)



Nie od dziś wiadomo jednak, że czas łatwego pozyskiwania pieniędzy już minął, w nowej perspektywie pieniądze mają być wydawana na rozwój, innowacyjne przedsięwzięcia czy na naukę.



Co to oznacza? Czy jesteśmy na to gotowi? Takie pytania stawiane są od kilkunastu miesięcy na przeróżnych konferencjach i panelach dyskusyjnych.



Niemal na wszystkich można usłyszeć, że nowa perspektywa będzie trudniejsza od poprzedniej.



- Poprzednia perspektywa była dedykowana samorządom – mówi marszałek województwa śląskiego Mirosław Sekuła. – Budowaliśmy drogi, poprawialiśmy gospodarkę wodno-ściekową, nawet inwestycje w oświatę i naukę odbywały się poprzez samorząd. Samorząd był głównym adresatem tej perspektywy.



Jak mówi, nie był to przypadek, stało się tak dlatego, że to właśnie samorządy były jako jedyne dobrze przygotowane na przyjęcie unijnych funduszy.



- W ostatniej perspektywie samorządy zajmowały się odrabianiem zaległości cywilizacyjnych. Teraz przyszedł czas na rozwój – podkreśla Witold Stępień, marszałek województwa łódzkiego.



Zdaniem Sekuły zadania, o jakich się mówi w kontekście perspektywy na lata 2014-2020, wybiegają poza zakres kompetencji samorządów.



– Jeśli rozwój gospodarczy to biznes, jeśli innowacja to nauka i dopiero na trzecim miejscu w kolejce po unijne środki z nowej perspektywy stoją samorządy – mówi Mirosław Sekuła.



Jego zdaniem samorządy są przygotowane do wypełnienia swojej roli, problem jest taki, że nie mają partnerów…



– Nie widzę środowiska biznesowego, które potrafi podołać wyzwaniu innowacyjności, nie dostrzegam także środowiska naukowego, które zamiast myśleć o nowych kampusach i inwestycjach, chciałoby zainwestować w badania – mówi Sekuła.



Zdaniem marszałka trzecie miejsce samorządów w kolejce po unijne środki to wymóg czasów. – Musimy się z tym pogodzić, że dostaniemy mniej, ale najważniejszy jest rozwój – tłumaczy. – Gdyby czekała nas jeszcze kolejna tłusta perspektywa, to wtedy moglibyśmy dalej inwestować w infrastrukturę samorządową. Ponieważ czekają nas od roku 2020 raczej chude lata, musimy pomyśleć o rozwoju – dodaje marszałek.



Także marszałek łódzkiego podkreśla, że obie perspektywy dzieli zasadnicza różnica. – Teraz głównym zadaniem jest znalezienie w inwestycjach wartości dodanej i przede wszystkim zainwestowanie w lokomotywy rozwoju. Czyli w to, co po roku 2020 pozwoli się regionom dalej rozwijać.



W poprzedniej perspektywie myśleliśmy sektorowo i nadrabialiśmy infrastrukturalne zaległości, teraz Unia proponuje nam inne zadanie i postaramy się mu sprostać – mówi Stępień.



Lokomotyw rusza powoli



– Kiedy będziemy mogli zacząć kontraktować nowe umowy w ramach regionalnych programów operacyjnych, to pytanie otwarte – mówi Adam Zdziebło, wiceminister infrastruktury i rozwoju.



Przyznaje, że marszałkowie województw podeszli do swoich działań bardzo aktywnie, programy są doszlifowane, ale trwają jeszcze ostatnie procedury.



- Unijny komisarz Johannes Hahn potwierdził, że w czerwcu powinniśmy mieć kwestię umowy partnerstwa zakończoną – mówi Zdziebło. – Podobnie z programami, ale trzeba pamiętać, że są jeszcze audyty, co sprawia, że procedura się przeciąga.



– Chciałoby się, żeby jednak szło to szybciej – mówi Witold Stępień.



Jego zdaniem zanosi się na to, że pierwsze umowy będzie można podpisywać na początku przyszłego roku. – Tam, gdzie są strategiczne przedsięwzięcia, powinny już ruszać przetargi, być podpisywane umowy. Ministerstwo mogłoby tu poczynić jakieś kroki – apeluje łódzki marszałek.



Adam Zdziebło radzi jednak nie przesadzać z pośpiechem i uczula samorządy na to, że Komisja Europejska w nowym okresie finansowanie nie wyraża zgody na projekty gotowe.



- Do dzisiaj można się było zgłosić z projektem zakończonym, byle był zrealizowany w bieżącym okresie 7 – 8 lat i dostać na nie niego fundusze – mówi wiceminister. – Teraz samorządy muszą uważać, żeby nie zacząć inwestycji zbyt wcześnie.



Zdaniem europosła Jana Olbrychta to istotny problem: – Jeśli nie mogą być wspierane inwestycje gotowe, to trzeba poczekać, lepiej mieć pewność, że dofinansowanie będzie, niż ryzykować – uważa europoseł.



Żeby dostać, trzeba najpierw mieć



Danuta Kamińska, skarbnik Katowic, przewodnicząca Komisji Skarbników Miast, Unia Metropolii Polskich, studzi jednak nieco entuzjazm związany z nową perspektywą.



– Jeśli spojrzeć na nasze budżety, to trudno o wielki optymizm. Finansowe możliwości gmin po prostu się kończą.



Jej zdaniem trzeba przede wszystkim pamiętać o problemie, jakim będzie znalezienie środków na wkład własny, wiele miast jest zadłużonych i nie może pozwolić sobie na dalsze zaciąganie kredytów:



– Cieszymy się więc z tych funduszy, ale zdajemy sobie sprawę, że to będą pieniądze trudniejsze do pozyskania – dodaje Kamińska i retorycznie pyta: – Może to i dobrze? Bo w pierwszej perspektywie było dużo megalomanii: dominowało podejście: są pieniądze, to trzeba je wydać, teraz mam nadzieję, będzie przeważało myślenie racjonalne.



Skarbnik Katowic przypomina, że myśląc o nowym rozdaniu, trzeba także pamiętać o konieczności rozliczenia poprzedniego. – A przecież niektóre inwestycje są jeszcze w fazie projektów, mało tego, to co zostało zbudowane, trzeba utrzymać – ostrzega.



Optymistą jest jednak Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku, który wierzy w siłę zdobytych przez ostatnie lata doświadczeń. – Jesteśmy na progu nowego wyzwania, ale też bogatsi o naukę z tej perspektywy, która się kończy. I to jest nasza siła – przekonuje prezydent Truskolaski.



Jacek Gdański, wiceprezes zarządu Narodowego Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, uważa, że samorządy są przygotowane do nowej unijnej perspektywy. – Myślę, że perspektywa 2014-2020 to będzie czas kontynuacji, bo mamy opracowane pewne systemy, zasady, które się sprawdziły. Samorządy generalnie dobrze sobie radzą z absorpcją unijnych środków.



Zdaniem wiceprezesa NFOŚiGW potrzebne będzie także rozważenie nowych formy finansowania samorządowych inwestycji.



– Ponieważ będzie mniej pieniędzy na samorządowe inwestycje, to oznacza, że będziemy promować zwrotne środki finansowe. Ma to złe i dobre strony. Złe, bo samorządy wolą dotacje, ale środki zwrotne to większa mobilizacja i odpowiedzialność – mówi Gdański.



Dlatego bardzo istotne będą w latach 2014-2020 projekty w formule PPP. – Także takie instrumenty, jak formuła ESCO w energetyce – mówi wiceprezes. – Poza tym nasz fundusz mocno pracuje nad promocją programów innowacyjnych. Właśnie za innowacyjność projekty będą dostawały dodatkowe punkty na listach rankingowych.



Gotowy na finansowanie inwestycji w latach 2014-2020 jest także Bank Gospodarstwa Krajowego.



– Czasami mamy wrażenie, że samorządy, spotykając się z nami na końcu, zapominają, że jesteśmy bankiem i czekają bardziej na dofinansowanie niż na kredyt – mówi Radosław Stępień, wiceprezes Banku Gospodarstwa Krajowego. – Ale tak naprawdę są wspaniałe instrumenty zwrotne, jak choćby JESSICA, z pomocą której we współpracy z samorządami jesteśmy w stanie sfinansować przeróżne inwestycje. Z jednej strony komunikacyjne, np. dworzec w Sopocie, a z drugiej przedszkole dla dzieci autystycznych, czy muzeum w Gdyni.



Jak mówi wiceprezes BGK, długo zachwycaliśmy się dotacjami bezzwrotnymi, ale pod koniec perspektywy także instrumenty zwrotne cieszą się powodzeniem.



– Przy wszystkich problemach i kłopotach, trzeba sobie powiedzieć, że mamy do czynienia z nowym etapem w rozwoju polskich samorządów. Samorządowcy mówią dzisiaj językiem ekonomii, mówią o stopach zwrotu, o oszczędnościach. To niezwykle ważne – podkreśla europoseł Jan Olbrycht.



> POWRÓT DO KATALOGU

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.