Przemysł obronny

wnp.pl (Piotr Myszor)
fot. PTWP (Piotr Gajek)

Konsolidacja i problemy offsetu oraz współpracy z zagranicznymi koncernami były głównymi tematami poruszanymi podczas sesji dotyczącej przemysłu obronnego. Konsolidacja ma się zakończyć w tym roku, ale to nie jedyna nowość - Ministerstwo Gospodarki jest w trakcie zmiany zasad offsetu i ma w planie wydłużenie okresu wydatków budżetowych na obronność.

ZOBACZ MATERIAŁY WIDEO

- Po raz pierwszy słyszałem, żeby przedstawiciele Polskiej Grupy Zbrojeniowej i Polskiego Holdingu Obronnego mówili tak zgodnie, jednym głosem - stwierdził Tomasz Siemiątkowski, przewodniczący rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej po wystąpieniach Wojciecha Dąbrowskiego, prezesa PGZ i Marcina Idzika, pełniącego obowiązki prezesa PHO. Obydwaj zgodnie twierdzili, że konsolidacja polskiego przemysłu obronnego to konieczność i jedyne co pozostało do przedyskutowani, to najlepszy sposób jej przeprowadzenia, bo wymaga to zorganizowania w jednym podmiocie wielu oddzielnie działających spółek, a nawet grup kapitałowych. - Obecnie mamy zgodę na połączenie w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej 17 podmiotów, a ma ich być 30. Faktycznie jednak mówimy o połączeniu kilku grup kapitałowych -- dodał Tomasz Siemiątkowski.

GALERIA (13 zdjęć)



Wojciech Dąbrowski poinformował, że na dniach można będzie rozpocząć podpisywanie umów przenoszących własność poszczególnych spółek do PGZ. Marcin Idzik, pełniący obowiązki prezesa Polskiego Holdingu Obronnego stwierdził, że w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej połączą się zakłady o charakterze remontowym i produkcyjnym, co pozwoli stworzyć kompleksową ofertę obejmującą całe życie produktu - od projektu i produkcji, przez eksploatację i remonty po utylizację. - Połączenie tych kompetencji spowoduje, że znacznie wzrośnie zakres możliwości ofertowych, a przy okazji nastąpi zdywersyfikowanie źródeł przychodu - powiedział Marcin Idzik.



- Jesteśmy jedyną branżą w Polsce, w której proces konsolidacji jeszcze się nie zakończył - powiedział Marcin Idzik. Konsolidacja polskiego przemysłu obronnego jest o tyle specyficzna, że będzie przeprowadzana w czasie, gdy w stronę tego sektora będzie płynął spory pakiet zamówień. Według panelistów staje się ona tym bardziej potrzebna, ze względu na zwiększenie się atrakcyjności naszego rynku dla zagranicznych koncernów.



- Kurczenie się popytu w innych krajach powoduje, że walka o pieniądze będzie się odbywała w Polsce - mówił Marcin Idzik. Przypomniał, że inwestycje w obronność generują ruch w łańcuchu dostaw - według wyliczeń państw NATO na jednego zatrudnionego w przemyśle zbrojeniowym przypada 2,5 miejsca pracy w firmach pracujących na rzecz przemysłu obronnego.



Konsolidacja pozwoli także lepiej wydawać pieniądze na obronność, bo obecnie synergie między poszczególnymi zakładami przemysłu obronnego są wysoce niezadowalające. - Bardzo często powielane są wysiłki związane z pracami badawczo - rozwojowymi, równolegle są prowadzone bardzo podobne projekty i część z nich trafia na półkę. Bardzo często zakłady pracują nad rozwiązaniami problemów, które inni dawno już rozwiązali. Poza tym, z naszych obserwacji wynika, że kiedy z zagranicznymi partnerami rozmawiały poszczególne podmioty to zakres prac przewidywanych do realizacji w Polsce był zdecydowanie mniejszy, niż gdy rozmawialiśmy w grupie podmiotów wyspecjalizowanych w danej produkcji - powiedział Wojciech Dąbrowski.



Nie należy patrzeć na konsolidację tylko z punktu widzenia sprawności poszczególnych spółek, ale także bezpieczeństwa państwa i wpływu na przemysł. - Skala działań i poziom przewidywanych implementacji nowych technologii powoduje, że to ogromna szansa dla całego łańcucha kooperacyjnego, również dla sektora cywilnego, bo jesteśmy otwarci także na implementację niektórych technologii także do produkcji cywilnej - powiedział Wojciech Dąbrowski.



Krzysztof Trofiniak, prezes Huty Stalowa Wola uważa, że także w rozwoju eksportu konsolidacja może być bardzo pomocna. - Zapóźnienie polskich firm pod względem operowania na zagranicznych rynkach jest duże. Handel zagraniczny trzeba budować w zasadzie od podstaw. Budowanie wspólnej oferty na poszczególnych rynkach pozwala zwiększyć szanse, bo odbiorcy oczekują kompleksowych rozwiązań - powiedział Trofiniak, prezes Huty Stalowa Wola.



Prowadzący dyskusję Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki stwierdził, że skoro 83 proc. produkcji naszego przemysłu zbrojeniowego jest sprzedawane w kraju, to znaczy, że wyprodukowany u nas sprzęt jest niekonkurencyjny i potrzebujemy transferu nowych technologii.



- Na rynku uzbrojenia eksporterami są USA, Rosja i Chiny. Pozostałe państwa, nawet tacy producenci jak Francja, Niemcy czy Wielka Brytania produkują głównie na potrzeby własnych armii. Staramy się, żeby jak największy udział zamówień był dokonywany w polskiej zbrojeniówce - powiedział Dariusz Bogdan, sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki. - Analizując światowy rynek uzbrojenia trzeba sobie powiedzieć uczciwie i jednoznacznie, że pomimo naszych szczerych ambicji eksportowych na lata polska zbrojeniówka pozostanie zapleczem dla polskiej armii. Dzisiaj najważniejsze jest to, abyśmy w taki sposób zbudowali jej kompetencje, aby jak najwięcej z tego tortu dużych zamówień polskiej armii pozostało w polskim przemyśle - dodał Bogdan.



Choć NATO jako całość wydaje najwięcej pieniędzy na obronę, to dostawcą zdolności bojowych dla paktu jest w 70 proc. USA. - Dzisiaj w NATO tylko 4 państwa wydają 2 proc. na uzbrojenie: USA, Wielka Brytania, Francja i Grecja. Polska jest chlubnym wyjątkiem wśród państw Europy Środkowej i Wschodniej wydając na obronność 1,95 proc. PKB - powiedział były generał Mieczysław Bieniek, obecnie związany z PHO, zwracając uwagę, że istotną sprawą jest zapis zobowiązujący do wydawania 25 proc. tej kwoty na modernizację i rozwój technologiczny.



Pozytywne strony współpracy międzynarodowej wskazywał Martin J Coyne, dyrektor ds. rozwoju koncernu MEADS International, podkreślając, że jego firma to międzynarodowe konsorcjum z udziałem przedsiębiorstw z USA (Lockheed Martin), Niemiec i Włoch (MBDA). - Proponujemy naszym partnerom pełen dostęp do naszych technologii. Nikt nie ma wszystkich odpowiedzi, ani Lockheed Martin, ani MBDA. Między nami także są luki technologiczne, więc nawzajem je wypełniamy. Można stworzyć przejrzysty model współpracy, dzielić się wiedzą i technologiami - deklarował Martin J Coyne, dodając że konsorcjum zaprosiło do współpracy także polski przemysł, nie jako odbiorców czy dostawców, ale partnerów.



Podobnie wypowiadał się także Robert Kośla, dyrektor sektora bezpieczeństwa narodowego i obronności na region Europy Środkowej i Wschodniej w Microsoft, wskazując, że koncern współpracuje z wieloma polskimi firmami, dostarczającymi elementów tworzonych systemów. Kośla widzi w tym także realną możliwość zasypania luki technologicznej między potrzebami armii znajdującej się w strukturach NATO a zakładami przemysłowymi, które częściowo znajdują się jeszcze w Układzie Warszawskim, przynajmniej pod względem poradzieckich technologii. Na istnienie takiej luki wskazywało kilku uczestników sesji.



Zdaniem Wojciecha Dąbrowskiego luka technologiczna powoduje, że współpraca z zagranicznymi koncernami zdaje się nieunikniona. - Bez silnego partnera trudno będzie zbudować potencjał zdolności obronnych na miarę naszych oczekiwań - powiedział Dariusz Bogdan.



Zdaniem panelistów lukę technologiczną pomaga wypełnić offset. Z drugiej strony może być także procesem ułatwiającym zwiększenie sprzedaży eksportowej, wprowadzając do naszych zakładów nowoczesne technologie, które mogą znaleźć nabywców także poza granicami kraju. Krzysztof Trofiniak dodał, że nie chodzi tylko o poziom jakości i nowoczesności oferowanych rozwiązań, ale także współpracę poszczególnych firm przy tworzeniu wspólnej oferty dla zagranicznych odbiorców, którzy oczekują kompleksowych rozwiązań.



- WZM skorzystał na offsecie, który jednak powinien być traktowany jako swoisty zaczyn, umożliwiający dalszy rozwój w oparciu o własne kompetencje, przy współpracy z innymi zakładami - powiedział Adam Janik, prezes Wojskowych Zakładów Mechanicznych w Siemianowicach i dodał, że Rosomak jest elementem programu, z którym jedna firma by sobie nie poradziła - bierze w nim udział 100 firm polskich i 30 zagranicznych, w sumie ponad 3 500 pracowników.



Dariusz Bogdan poinformował, że rząd zmieni charakter offsetu na bardziej bezpośredni, technologiczny. Inna planowana zmiana polega na wydłużeniu okresu rozliczenia wydatków budżetowych na obronność z roku do trzech lat.



Z drugiej strony Dąbrowski przypomniał, że wiele polskich firm stara się od lat zmniejszać tą lukę własnymi inwestycjami. - Jest szereg procesów, które tą lukę zasypują. Przykładami mogą być WZM Siemianowice i Huta Stalowa Wola, które w oparciu o produkt znacznie odmieniły zakłady czy zakłady w Łuczniku, które całkowicie są przeniesione do nowej fabryki, dla której przygotowano nowy produkt we współpracy z Bumarem - powiedział Wojciech Dąbrowski.



- Mamy ok. 400 mln PLN, które w całości zostały przez Ministerstwo Finansów przeznaczone na działania innowacyjne i rozwojowe. Zadania te są poddane ścisłej analizie Ministerstwa Obrony Narodowej. Dzisiejsze inwestycje w przemyśle obronnym powinny napędzać zarówno stricte sektor specjalny, jak i ten, który jest związany z działalnością cywilną, bo tego typu produkcja może także

> POWRÓT DO KATALOGU


WIDEO

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.