Wodociągi i kanalizacja

PortalSamorządowy.pl
Fot. Shuterstock.com

Przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne po fali inwestycji stają przed kilkoma poważnymi barierami, jak ograniczenia finansowe samorządów i firm, wynikające ze zbyt wysokich taryf ograniczenia popytowe. Rozwiązaniem może być konsolidacja branży.

Branża wodno-kanalizacyjna przeszła w ostatnich latach zmiany reorganizacyjne i inwestycyjne na niespotykaną dotąd skalę. Dzięki unijnym funduszom budowano oczyszczalnie ścieków, komory do biogazów, przepompownie, stacje uzdatniania wody, wybudowano setki kilometrów rurociągów głównie kanalizacyjnych.

GALERIA (19 zdjęć)



Ale zbytnie rozdrobnienie w branży wodno-kanalizacyjnej spowodowało, że wiele średnich i małych przedsiębiorstw nadal ma wielkie zapóźnienia.



- Dużo zadań nie wykonano w średnich i małych ośrodkach, bo zabrakło dobrego konceptu. A nawet jak pomysł był, to często upadał, bo gminy bały się wzrostu cen wody - mówi Stanisław Drzewiecki, prezes Miejskich Wodociągów i Kanalizacji w Bydgoszczy. - Struktura rozdrobnienia to efekt przemian społeczno-gospodarczych w okresie transformacji. A taka parcelacja to był błąd. W ostatnich latach pieniądze mogły być lepiej wykorzystane. Finalny cel - maksymalną jakość usług, dostępność przy minimalnej cenie dla mieszkańca, przy takim rozdrobnieniu trudno osiągnąć - dodaje.



Problem wynikający z dużej liczby małych firm dostrzega też Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.



- Struktura branży to efekt wcześniejszych podziałów państwowych przedsiębiorstw. Każda gmina chciała mieć swoją spółkę, często do głosu dochodziły też sąsiedzkie antagonizmy. Do dziś nieraz dwa samorządy nie potrafią się dogadać i jeden drugiemu dyktuje kosmiczne ceny np. za eksploatację wspólnego wodociągu czy kanalizacji. Trudno więc było myśleć o wspólnym podchodzeniu do starania się o środki - komentuje Krystian Szczepański, wiceprezes NFOŚiGW.



Ale nie da się ukryć, że tam, gdzie były wielkie inwestycje, pojawiły się wielkie koszty i w górę podskoczyły taryfy za wodę i ścieki.



- Koszty poniesione przez przedsiębiorstwa są bardzo zróżnicowane, z zależności od regionu, od poszczególnego przedsiębiorstwa, a nie wszystkie inwestycje zostały zakończone, nie mówiąc o ich końcowym rozliczeniu - zauważa Zbigniew Gieleciak, prezes Regionalnego Centrum Gospodarki Wodno-Ściekowej. - Ogólnie w branżę wpompowano ponad 65 mld zł, to ewidentnie poprawiło funkcjonowanie przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych, umocniły je. Ale ceny usług wzrosły znacząco. Czteroosobowa rodzina płaci średnio miesięcznie za wodę 115 zł. To więcej niż za gaz czy energię elektryczną, a cena będzie rosła - kontynuuje Gieleciak.



Będzie rosła, bo jeszcze są pieniądze ze starej perspektywy unijnej, po które można sięgnąć, pożyczki z NFOŚiGW, a niektórzy już planują na co wydać pieniądze z przyszłej perspektywy unijnej na lata 2014-2020.



Wiceprezes NFOŚiGW przyznaje, że proces zamykania projektów jest długotrwały i może nie zakończyć się w przyszłym roku.



- Część projektów rzeczywiście zalega z rozliczeniem, są też problemy dotyczące ewentualnych zwrotów dotacji czy pożyczek. Najważniejsze, co musimy zrobić w nowej perspektywie, to wyciągniecie wniosków, doprecyzowanie zasady, bo już mamy doświadczenia - twierdzi Krystian Szczepański.



Tym bardziej że przyszła alokacja środków w branży powinna być podobna jak w latach 2007-2014.



- Musimy jeszcze dużo zainwestować, a to wiąże się ze wzrostem cen naszych usług. Jeśli nie zrobimy tego systemowo to grozi nam brak akceptacji mieszkańców dla tego, co już zrobiliśmy - mówi Stanisław Drzewiecki.



- Potężne pieniądze wpompowywane w branżę sprawiają, że mamy mniejszą awaryjność sieci, ale większe koszty, bo zwiększyła się amortyzacja. Dlatego bezrefleksyjne przyjmowanie unijnych pieniędzy rodzi zagrożenie, że mimo wysokiego wskaźnika wydatkowania ostateczny efekt będzie inny od oczekiwanego - przestrzega Łukasz Czopik, prezes Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów w Katowicach.



Prezes bydgoskiego MWiK dodaje, że łatwiej byłoby przeprowadzać inwestycje w skonsolidowanych przedsiębiorstwach, jak to działo się w Portugalii. Tyle że tam konsolidacja została przeprowadzona przed wejściem do UE.



Wtórują mu inni przedstawiciele branży.



- Alokacja pieniędzy w kanalizację i oczyszczalnie pozwoliła uzupełnić braki, jakie mieliśmy po poprzedniej epoce. Taki podział pieniędzy wydaje się sensowny. Ale niechęć mieszkańców jest coraz większa, rozwiązaniem może być konsolidacja czy regionalizacja działań w naszej branży - uważa Dariusz Jędrzejczak, prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Końskich.



- Konsolidacja branży jest nieodzowna, ale musi być przemyślana. Trzeba się przygotować, określić kierunki, by pomóc małym firmom wdrożyć konieczne inwestycje i obniżyć koszty usług świadczonych dla mieszkańców - zgadza się prezes Gieleciak.



Jego zdaniem konsolidację wymusi też brak środków w gminach na wkład własny do inwestycji.



A jest się na czym i na kim wzorować.



- Około 30 przedsiębiorstw obsługują ponad 200 gmin - to 10 proc rynku - wylicza Tadeusz Rzepecki, prezes tarnowskich wodociągów, prezes Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie. - Te multigminne przedsiębiorstwa to zalążek konsolidacji, trzeba je wspierać i naśladować.



Jako przykład podaje stację uzdatniania wody w Krośnie, z której korzysta 11 gmin. - Takie przedsięwzięcia to przyszłość - mówi dalej Rzepecki, ale szybko dodaje, że mówiąc o konsolidacji, nie ma na myśli dosłownego łączenia się przedsiębiorstw.



- Mamy zróżnicowany rynek - w branży działają spółki prawa handlowego, zakłady budżetowe, firmy prowadzone przez osoby prywatne. Przepisy dopuszczają dowolną formę prowadzenia usług, cieszmy się z tej różnorodności. Konsolidacja powinna iść raczej w kierunku produktowym, a niekoniecznie kapitałowym. Wcale to nie znaczy, że musimy się łączyć w jeden organizm, jedną spółkę - dodaje.



Do konsolidacji inwestycyjnej, a nie kapitałowej przekonuje też prezes Czopik.



- Proces należy stymulować, promować inicjatywy ponadlokalne. Kierujmy się przy tym gospodarką zlewniową, bo taki sposób myślenia wymusza lepsze rozwiązania, niż patrzenie na granice miast - proponuje szef górnośląskich wodociągów. - Okres rozdrobnienia inwestycyjnego mamy już za sobą, ale lokalne inwestycje nadal pozostawiają wiele do życzenia.



Branża potrzebuje teraz analizy i optymalizacji wykorzystania tego co już posiada.



- Pobudowano duże stacji uzdatniania wody, których moce przerobowe wykorzystywane są w 40-50 proc. Tak samo jest z oczyszczalniami ścieków - są niedociążone. Jak dociążyć te obiekty, to zadania na przyszłe lata. Nie budowa nowych, ale łączenie i wspólne wykorzystanie z tego, co mamy. To też przyczynek do konsolidacji - reasumuje Tadeusz Rzepecki.

> POWRÓT DO KATALOGU

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.