Finansowanie dużych projektów inwestycyjnych

wnp.pl (Jolanta Miśków)
fot. Fotolia

Wchodzimy w okres dużego budżetowania unijnego dla Polski na lata 2014-2020, więc środki na inwestycje będą, ale niestety - nie na wszystkie. Potrzebne są zatem inne instrumenty finansowania. Jakie są dostępne i jak po nie sięgnąć?

- W ramach kończącej się perspektywy unijnej prowadzimy projekty za 6 miliardów złotych. Wśród nich największym jest projekt Pendolino za ok. 1,8 mld zł. Połowa tej kwoty pochodzi ze środków unijnych, natomiast druga połowa musi być sfinansowana z kredytu bądź środków własnych – mówi Paweł Hordyński, członek zarządu ds. finansowych PKP Intercity.

GALERIA (12 zdjęć)



- Ponieważ spółka nie posiada takich środków własnych, aby udało nam się to sfinansować samodzielnie, korzystamy z kredytów. Nasze główne finansowanie pochodzi z Europejskiego Banku Inwestycyjnego – dodaje.



Starania o kredyt nie w każdej branży należą jednak do zadań łatwych.



– Reprezentuję przemysł wydobywczy, w którym specyfiką projektów inwestycyjnych jest m.in. odroczony efekt w czasie lub trudny do zarządzania profil ryzyka – mówi Robert Kozłowski, zastępca prezesa ds. ekonomicznych, Jastrzębskiej Spółki Węglowej.



– Projekty są dobre, ale ze względu na poziom ryzyka i kapitałochłonność, wymagają dopasowania instrumentu finansowania. I to jest ciągle wyzwanie, bo profile ryzyka w branży wydobywczej są trudno akceptowalne przez instytucje finansowe – wyjaśnia.



Również Josef Pospisil, szef grupy Energetyka i Transport na region Europa, Bliski Wschód, Afryka w Fitch Ratings podkreśla, że to właśnie profile ryzyka w głównej mierze decydują o tym, czy mamy do czynienia z bankowalnym projektem czy nie. Dlatego tak ważne jest, żeby na jak najwcześniejszym etapie tworzenia projektu, ustanowić matrycę ryzyka.



- Chodzi o stworzenie bardzo szczegółowego dokumentu, który adresuje wszystkie możliwe ryzyka w danym projekcie i alokuje je między poszczególnymi stronami. Kwestia alokacji każdego ryzyka musi być zrobiona na samym początku i od tego zaczynajmy, a wszystkie kolejne etapy przyjdą znacznie łatwiej – mówi Mariusz Grendowicz, prezes Polskich Inwestycji Rozwojowych.



Wraz z horyzontem projektu rośnie ryzyko błędu, w związku z tym do oceny takich projektów powinny być stosowane narzędzia, które dopuszczają istotną zmianę warunków.



– Projektów jest dużo, ale tak naprawdę zastanawiam się nad ich jakością. Oczywiście dla nas infrastruktura jest bardzo ważna, ale nie możemy całe życie tylko budować dróg, autostrad i kolei. A kiedy popatrzymy na sektor badań naukowych, to nie ma w nim dużych, interesujących projektów – mówi Rafał Rybacki, szef dywizji ds. Polski Europejskiego Banku Inwestycyjnego.



Dariusz Kacprzyk, prezes Banku Gospodarstwa Krajowego potwierdza, że jest duża gotowość do finansowania, jest też dużo projektów, ale niektórym z nich brakuje albo środków, albo dobrych pomysłów. Tymczasem najważniejsze jest to, aby dopasować projekt do instrumentu finansowania, i odwrotnie.



Alina Wołoszyn, dyrektor wykonawczy w KPMG w Polsce twierdzi, że są projekty strategiczne, które nigdy nie będą bankowalne.



- Projekty strategiczne do celów społecznych, tj. dla bezpieczeństwa energetycznego, czy budowa drogi na odcinku x, gdzie wcale nie ma dużego ruchu, ale ta droga z jakichś powodów musi tam powstać, to są projekty, które nigdy nie spełnią tych kryteriów, które są wymagane przez banki. One nigdy nie będą ekonomicznie opłacalne – mówi.



Rozwiązaniem może być wówczas partnerstwo publiczno-prywatne. W ostatniej dekadzie większość dróg i autostrad w Europie powstało właśnie w oparciu o ten model.



- Jeżeli mamy autostradę zbudowaną w PPP, w modelu opłaty za dostępność, wtedy banki traktują je jako pozbawione ryzyka rynkowego element, bo jest ono ponoszone przez stronę publiczną. Wymagają zatem bardzo niewielkiego kapitału wkładowego – zwykle, w tego typu projektach jest on na poziomie 20-25 proc. I jest to jakaś alternatywa w pozyskiwaniu środków bankowych – mówi Grendowicz.



Niedawno PIR ogłosił swój piąty projekt budowy dróg lokalnych w województwie kujawsko-pomorskim. Są to drogi lokalne, bezpłatne. Czy to jednak oznacza, że samorząd województwa kujawsko-pomorskiego musi być zarządzającym tymi drogami? Absolutnie nie.



- W przetargu, który został uruchomiony, jeden z pięciu podmiotów, które się zgłosiły, przejmie zarządzanie tymi drogami na 30 lat. Ponieważ będzie musiał je utrzymywać i nimi zarządzać przez tak długi czas, zbuduje je w takim standardzie, żeby po dwóch latach nie było w nich żadnych dziur. Oznacza to, że istnieje taki mechanizm, który przekłada strategiczne cele państwa na bankowalność takiego projektu – mówi Grendowicz.



Innym problemem z którym borykają się twórcy projektów jest problem zdolności kredytowej.



- Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że w Polsce nie ma dobrych projektów, one są, problem polega na tym, że spółki, które chcą je realizować mają za małą bazę kapitałową i bardzo trudno im tę bazę zwiększyć – mówi Mariusz Machajewski, wiceprezes ds. ekonomiczno-finansowych w grupie Lotos.



- Główne spółki energetyczne, które funkcjonują w Polsce są spółkami skarbu państwa, więc trudniej jest im pozyskać środki własne, chociażby z emisji nowych akcji. U nas tę rolę spełnia PIR, który stał się dla nas quasi kapitałem własnym. Także możliwości jest wiele – mówi.



Bardzo ważne jest również, aby na etapie tworzenia projektu przeanalizować jego wszystkie cele i funkcje, bo może się okazać, że nawet nie zdając sobie z tego sprawy, niektóre z nich w sposób naturalny znajdą dodatkowych sponsorów.



- Często klienci popełniają błąd, że szukając źródeł finansowania, w pierwszej kolejności udają się do banków komercyjnych, podczas gdy ich projekt nie ma jeszcze ułożonej struktury kapitałowej. A to od niej powinni zacząć – mówi Alina Wołoszyn.



– Najpierw od sponsora, później od podporządkowanych instrumentów, wspierających projekt, bo może się np. okazać, że niska emisyjność procesu technologicznego, pozwoli na umarzanie środków z różnych funduszy specjalizujących się w finansowaniu projektów o charakterze ochrony środowiska, a dopiero potem do banku. Podstawą jest zatem naprawdę dobra analiza celów i charakterystyki projektów – wyjaśnia.



Eksperci zwracają uwagę, że nawet w przypadku projektów rynkowych bankowalnych, nierzadko inwestorzy mają trudności ze zdobyciem finansowania, bo źle się do tego zabierają i nie korzystają z profesjonalnego doradztwa w tym zakresie.



- To jest naprawdę bardzo pomocne, jeżeli u boku podmiotu, który tej wiedzy nie posiada, staje doświadczony doradca i od początku mu asystuje. Często z samorządami niestety jest tak, że idzie się do lokalnego doradcy, bo zna się go długie lata i ma się do niego zaufanie. Tymczasem on niekoniecznie musi się znać na finansowaniu projektów inwestycyjnych – mówi Grendowicz.



Inną kwestią jest fakt, że to często zespół inżynierów prowadzi projekt inwestycyjny, tymczasem zdecydowanie lepiej, jeśli zajmuje się tym zespół finansowy.



- To jest pierwsza rzecz, którą doradzamy klientowi – prowadzenie projektu powinno przejść w ręce zespołu finansowego. Zawsze powtarzamy – projekt jest, jeśli ma finansowanie, jeśli go nie ma – zostaje na papierze – podsumowuje Alina Wołoszyn.



*Artykuł powstał na podstawie debaty „Finansowanie dużych projektów inwestycyjnych”, która odbyła się podczas VI Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

> POWRÓT DO KATALOGU

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.