Fuzje i przejęcia

wnp.pl (Katarzyna Walterska)
Fot. Fotolia

Kryzys nie wpłynął na rynek M&A. Większym problemem dla funduszy private eqity są decyzje polityczne niż sytuacja gospodarcza - takie są wnioski z panelu "Rynek fuzji i przejęć po kryzysie", który odbył się w ramach VI Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

ZOBACZ MATERIAŁY WIDEO

Uczestnicy panelu uznali, że Polska jest stosunkowo małym rynkiem M&A (fuzji i przejęć). Rocznie odbywa się około 400 transakcji a ich wolumen wynosi 17-18 mld zł, więc w skali europejskiej to zaledwie jedna - dwie transakcje. Problemem jest nie tylko finansowanie, ale i kwestie bardziej złożone, psychologiczne - czyli dzielenie się władzą w firmie po zawarciu transakcji. Fundusze private eqity mają jeden cel - kupić tanio sprzedać drogo i niekoniecznie zatrzymując przedsiębiorcę.

GALERIA (10 zdjęć)



- Jako dom maklerski występujemy zarówno po stronie giełdowej jak i transakcji M&A. Rok 2009 był najgorszym rokiem. Moim zdaniem to nie sytuacja ekonomiczna, tylko decyzje polityczne wpływają na rynek - mówił Jakub Bartkiewicz, prezes Domu Inwestycyjnego Investors.



Tomasz Misiak, prezydent rady nadzorczej Work Service dodał, że przez trudny 2009 roku udał się przejść do fali wzrostowej i oczywiście nie jest to odzwierciedlone w kapitalizacji i obrotach naszej giełdy, która jest rynkiem w pewnym sensie politycznie upośledzonym przez decyzje dotyczące OFE. - Obserwując to, co się dzieje muszę powiedzieć, że w naszej branży widać wyraźne ożywienie. Jako grupa możemy pochwalić się dużymi dokonaniami. Udało nam się zwiększyć przychody wielokrotnie. Wszystkie wskaźniki makroekonomiczne ogłaszane przez kolejne kraje także pokazują duży optymizm rynkowy. Oczywiście wiele ekspertów twierdzi, że wszystko się rozsypie, jednak uważam, że dzisiejsza ekonomia jest stabilna. Nawet, jeśli będą następowały elementy paniki giełdowej, to nie do końca będą miały coś wspólnego z rzeczywista makroekonomią. Bo ona wydaje się iść w dobrym kierunku - dodał Tomasz Misiak.



Natomiast Krzysztof Zakrzewski, partner zarządzający, szef praktyki prawa spółek, fuzji i przejęć, Kancelaria Domański Zakrzewski Palinka ma duże wątpliwości, czy kryzys rzeczywiście się skończył. - W skali makro liczby wyglądają dobrze, podobnie jest w przedsiębiorstwach. Natomiast myślę, że ten rok będzie rokiem dużej niepewności. W zdecydowane zakończenie kryzysu nie wierzę - ocenił Krzysztof Zakrzewski.



Przypomniał nasz region geograficznie obejmuje również Rosję, więc statystycznie zmian w na rynku fuzji i przejęć będzie dużo ze względu na to, co dzieje się za naszymi granicami. W 2013 roku statystycznie 30 proc. transakcji było w Rosji. Zobaczymy jak to będzie wyglądało w tym roku - powiedział mec. Zakrzewski. - Jak zatem definiować teraz nasz region?



Podkreślił, że w Polsce odbywa się około 400 transakcji na rynku M&A rocznie a wolumen wynosi 17-18 mld zł, więc w skali europejskiej to zaledwie jedna - dwie transakcje. Dlatego też, jego zdaniem Polska, jest małym rynkiem.



Piotr Regulski, wiceprezes Impel Cleaning stwierdził, że w branży outsourcingu niezależnie od tego czy jest kryzys czy koniunktura, są przychody tylko one wyglądają trochę inaczej jak jest kryzys. - Obserwujemy, że dla klientów najważniejsza jest cena, czyli minimalny poziom kosztów. Ale z drugiej strony branża deweloperska w naszej grupie rozwija się znakomicie i wówczas mieszkania sprzedawały się bardzo dobrze. Z naszej perspektywy dużo firm outsourcingowych jest na sprzedaż, na tym rynku dużo się dzieje jest dużo transakcji kapitałowych.



Jacek Siwicki, prezes Enterprise Investors uważa, że środkowo-europejskie private equity a także w Polsce miały swoje 5 minut w latach 2006-2007, czyli przed kryzysem. Wszyscy byli wtedy zachwyceni naszym regionem a potem w latach 2010-11 ta lata entuzjazmu przepłynęła do Turcji, z której też już odpłynęła.



- Obawiam się jednak, że fala entuzjazmu nie wróci już do Europy Środkowej. Chociaż znowu rozmawiając z inwestorami wróciliśmy do syndromu z roku 2001, kiedy wszyscy mówili Polska plus, czyli 10 nowych członków UE oraz Polska.



Jacek Siwicki uważa, że nie możemy porównywać się z Rosją a statystyki zaburzane są pojedynczymi transakcjami, np. jak sprzedaż Polkomtela.



Skąd brać finansowanie?



Niezależnie od sytuacji makroekonomicznej, firmy zawsze miały problemy z finansowaniem inwestycji. Impel to przykład firmy, która inwestowała środki własne w akwizycje, ale też cześć pochodziła z kredytu. Czy rozważane było finansowanie przez private eqity lub venture capital. - Chyba nie. Bardziej to jest kwestia rozmów o konsolidacji na rynku i w ten sposób pozyskiwania dodatkowego kapitału przez giełdę, ale też nie ukrywam, że pukają do nas inwestorzy i to jest dla nas bardzo intersujące doświadczenie. Np. po tym jak zaczęliśmy świadczyć usługi na półwyspie arabskim mamy ciekawych kontrahentów. To niestety nie będzie trwać wiecznie, ale teraz zainteresowanie jest dość duże - mówił wiceprezes Impela.



Tomasz Misiak zwrócił uwagę, że pozyskanie kredytu jest trudne. Podobnie jest z private eqity i venture capital. Przede wszystkim brakuje kapitału początkowego dla małych. Polskie PE rzadko inwestują w firmy o mniejszej kapitalizacji. - W naszej firmie próbowaliśmy wszystkiego do od PE, inwestora, po wejście na GPW, które odbyło się chyba w złym momencie, bo to był koniec 2011 roku. Nie udało nam się sprzedać całego pakietu akcji, który chcieliśmy. Dzisiaj sytuacja jest absolutnie klarowna, Mamy stabilny fundusz, który zainwestował w nas 26 mln euro, do tego finansowanie bankowe i obligacyjne - mówił Tomasz Misiak.



Jego zdaniem polskie firmy długo budują swoją masę krytyczną. Prawdopodobnie konsolidowałyby się już wcześniej gdyby miały dostęp to kapitału. - Giełda nie jest miejscem gdzie szybko można pozyskać kapitał a w dalszym ciągu tego kapitału firmom brakuje - dodał.



Jakub Bartkiewicz zwrócił uwagę, że firmy szukają finansowania dłużnego a nie przez giełdę.



Problemem rynku M&A są regulacje. Poza tym czasami miesiącami przedsiębiorcy czekają na decyzję Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, bez której nie mogą podejmować strategicznych decyzji.



- Ja bym nie demonizował działania UOKiK, przy niektórych transakcjach potrzebna jest decyzja Komisji Europejskiej. Niemniej jednak jest to czynnik istotny i szalenie spowalniający transakcje często w sposób nieprzewidywalny a co za tym idzie również kosztowny, bo transakcje pozostają w zawieszeniu. Co do skali zjawiska, w których UOKiK odgrywa decydującą rolę jest niewielki - podkreślił ekspert.



- Moim zdaniem decyzje UOKiK są przewidywalne - dodał.



Jakub Bartkiewicz uważa, że wszystkie transakcje giełdowe są pod ogromną presją UOKiK-u. - Co więcej spędzamy nad tym bardzo dużo czasu przy potencjalnym wezwaniu na giełdzie żeby się zastanowić jak to ryzyko opanować. Gdy czekamy na decyzję UOKiK może przyjść ktoś inny i nas przebić. Może wykorzystać sytuację również PR -owo i zniechęcić inwestorów, którzy już byli zdecydowani na transakcję.



Głównym problem nie jest sama decyzja tylko czas oczekiwania na nią.



Zwalniają będą przyjmować, łączą się to będą dzielić?



Zdaniem Jacka Siwickiego potwierdza to nauka. 60 proc. fuzji się nie udaje. Statystyka jest przeciwko tym, którzy robią fuzje. Jest jedynie 2/3 szans, że transakcja dojdzie do skutku.



- Odkąd pozyskaliśmy środki z giełdy, dokonaliśmy ponad 20 różnych transakcji, Dzisiaj, kiedy obroty grupy są na poziomie 1 mld 700 mln to pierwszy raz pojawia się pomysł, że warto byłoby coś sprzedać. Wcześniej byliśmy za mali. Szukaliśmy efektów synergii i wsparcia tych biznesów. Dziś zaczynamy zarządzać tym, co jest najbardziej efektywne - dodał.



Tomasz Misiak uważa, że specyfika Polski polega na tym, że menadżerowie stosują zasadę - wyszło w jednym biznesie, to wyjdzie i w innym. Efekt końcowy jest taki, że nie ma żadnej wartości dodanej w przedsiębiorstwie.



Dlaczego tyle fuzji się nie udaje?



Z wypowiedzi panelistów wynika, że w transakcjach M&A duże znaczenie ma psychologia. Problem jest nie tylko dostęp do kapitału, ale także umiejętność dzielenia się władzą i dzielenia się własnością. - Mamy fatalne doświadczenia z transakcji gdzie zostawiliśmy właścicielom małe pakiety - mówił Jacek Siwicki. Jakub Bartkiewicz dodał, że właściciele firm marzą żeby wejść na giełdę mieć z tego pieniądze a jednocześnie i nie oddać władzy.



- Z moich doświadczeń wynika, że wiele fuzji i przejęć nie udaje się przez podejście ludzi i ich wybujałe ego. Próbowałem akwizycji opartych tylko na synergiach kosztowych, ale one skazane są na niepowodzenie - mówił Jakub Bartkiewicz.



Z doświadczeń Tomasza Misiaka wynika natomiast, że wszędzie tam gdzie zostawiony był kapitał mniejszościowy transakcje udawały się. Przez ostatnie 3 lata przeprowadziliśmy 7 transakcji. Tam gdzie mamy partnerów długoterminowych jest dużo łatwiej - mówił.



Z kolei wiceprezes Impela dodał, że spółka tak dobiera partnerów, aby z założenia nie było możliwości konsumowania kapitału tylko inwestowania w nowe technologie. - Zawsze bierzemy pod uwagę, czym kierują się wspólnicy przy transakcji - dodał.

> POWRÓT DO KATALOGU


WIDEO

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.