Partnerstwo transatlantyckie – skutki dla gospodarki

wnp.pl (Adam Sofuł)
Fot. Fotolia

Europa i Stany Zjednoczone są skazane na współpracę, a nowy kontekst polityczny tylko podkreśla konieczność zacieśniania więzów gospodarczych i politycznych. Transatlantyckie porozumienie o wolnym handlu będzie ważnym elementem tego powstającego układu - twierdzili zgodnie uczestnicy sesji "Partnerstwo transatlantyckie - skutki dla gospodarki" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Negocjacje w sprawie Transatlantyckiego partnerstwa w zakresie handlu i inwestycji wchodzą w decydującą fazę - za nami są cztery sesje negocjacyjne, 19 maja rozpocznie się piąta. Negocjatorzy obu stron mają nadzieję, że uda się zakończyć negocjacje z sukcesem pod koniec przyszłego roku i chociaż podkreślają, ze nie należy sobie wyznaczać określonych ram czasowych - bo ważniejsze od terminu ociągnięcia porozumienia jest to, aby była to dobra umowa - to nie ukrywają, że porozumienie powinno być osiągnięte przed wyborami w USA, jeszcze pod rządami tej administracji. Gdyby to się nie udało, może to spowodować istotną zwłokę w zawarciu układu. - Cezurą polityczną jest 2016 rok. To musi być i będzie sukces obecnej administracji prezydenta Baracka Obamy - mówił Ryszard Schnepf, ambasador RP w Stanach Zjednoczonych.

GALERIA (10 zdjęć)



Korzyści z TTIP są jednak daleko szersze, aniżeli polityczny sukces obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, czy obecnych władz Unii Europejskiej lub europejskich rządów. - To nie jest zwykła umowa handlowa jakich wiele. To umowa stulecia. Ten pakt ma w nazwie partnership - partnerstwo i jej celem jest nie tylko ułatwienie wymiany handlowej, ale i integracja gospodarek europejskiej i amerykańskiej - mówił Adam Orzechowski, zastępca dyrektora w Departamencie Polityki Handlowej w resorcie gospodarki. - To przekonanie jest już silnie obecne w UE - dodał. - Kontekst wydarzeń politycznych stworzył nową perspektywę - cywilizacyjnego porozumienia dwóch obszarów, które są skazane na odbudowę sojuszu, także obronnego i gospodarczego. Kwestia regulacji i taryf jest tylko jednym z elementów - wtórował mu ambasador Schnepf.



To jednak regulacje i taryfy są obecnie głównym elementem negocjacji i staną się fundamentem przyszłego porozumienia. Obecnie wymiana handlowa między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi to - po włączeniu usług - około 3 mld dolarów dziennie. - Mamy nadzieje, że po zakończeniu negocjacji i wprowadzeniu w życie porozumienia, usuniemy wszelkie taryfy i bariery, co powinno bardzo szybko doprowadzić do zwiększenia handlu - mówił Dan Mullaney, negocjator umowy ze strony amerykańskiej.



Na razie jednak negocjacje trwają i ze względu przede wszystkim na zakres tematyczny umowy są bardzo skomplikowane.- Doszliśmy do wniosku, że sposobem na ożywienie handlu jest wynegocjowanie kompleksowej, szerokiej umowy. Jeżeli wszystko zepniemy w jednej całościowym, ambitnym dokumencie, który będzie zawierał usunięcie taryf i barier, środki dyscyplinujące przed ich stosowaniem, w który uwolnimy dostęp do zamówień publicznych, to stworzymy pakiet, który da nam moment napędowy, jakiego nie mieliśmy w przeszłości - podkreślał Mullaney. Mimo tak szerokiego zakresu tematycznego Mullaney był optymistą. - Idziemy naprzód szybko i sprawnie, ale musimy wziąć pod uwagę, że jakość musi mieć pierwszeństwo nad czasem - podkreślał amerykański negocjator.



Mullaney dodał, że mimo zniesienia różnego rodzaju barier i certyfikacji celem negocjatorów obu stron jest utrzymanie wysokiego poziomu ochrony konsumenta po obu stronach Atlantyku i mimo bardzo różnych regulacji obowiązujących w obu gospodarkach jest to cel jak najbardziej możliwy do osiągnięcia.



- Usuniemy różnice, które nie są niezbędne w utrzymaniu tego poziomu ochrony - zapewniał i podawał przykłady: Jeśli np. chodzi o żywność organiczną uregulowania unijne zadowalają nasze wymogi ochrony. Zmierzamy do tego samego celu - mówił negocjator, dodając, że znaczącym postępem w negocjacjach byłaby zgoda na dzielenie się wynikami badań substancji chemicznych - wówczas wystarczałby bowiem jeden certyfikat do zaistnienia danego produktu na obu rynkach.



Z drugiej jednak strony część panelistów wskazywała, ze niektóre kwestie zostały już całkiem dobrze uregulowane w innych porozumieniach. - Wydaje nam się, że wzajemna ochrona inwestycji już została załatwiona w ramach OECD. Nie mamy żadnych poważnych problemów. Na podstawie reguł OECD czy WTO możemy pragmatycznie załatwić te sprawy - mówił Zsolt Becsey, koordynator ds. zagranicznej pomocy ekonomicznej z węgierskiego MSZ.



Uczestnicy dyskusji byli również zgodni, że chociaż stronami umowy będą Unia Europejska i Stany Zjednoczone, to będzie ona miała poważny wpływ na cały globalny handel. - Jeżeli możemy stworzyć największy rynek na świecie, to my możemy wyznaczyć standardy dla całego świata. To bardzo ważne, by USA i UE stworzyły wspólny blok - mówił William Reinsch, prezes National Foreign Trade Council. Korzyści są oczekiwane, jednak przede wszystkim po obu stronach Atlantyku. - Typowy Amerykanin patrzy na TTIP przychylnie, wierząc, że będzie to umowa korzystna dla firm amerykańskich. Nie ma szczególnych obaw wśród firm amerykańskich, chociaż jest parę branż, które mogą odczuwać obawy np. przemysł GMO - mówił Edward Gresser dyrektor wykonawczy Progressive Economy.



A jak wygląda TTIP z perspektywy Polski i innych krajów regionu? Adam Orzechowski z Ministerstwa Gospodarki jest optymistą i uważa, że uwolnienie transatlantyckiego handlu przyniesie dobre skutki dla polskich przedsiębiorców. - Otwarcie amerykańskiego rynku da nam nowe możliwości. Przed podobnym wyzwaniem polska gospodarka stała w 2004 roku, kiedy po wejściu do UE otworzyły się przed nami rynki europejskie. Nasz przemysł dobrze zniósł to otwarcie i na nim skorzystał i myślę, że teraz też jest do tego dobrze przygotowany - podkreślał reprezentant resortu gospodarki. - Polskie interesy związane z rolą Polski w Unii Europejskiej - dodał.



Także zdaniem Łukasza Pokrywki, wiceprezesa Instytutu Kościuszki korzyści z TIPP przewyższą potencjalne zagrożenia. - Nie należy obawiać się bardzo dużej konkurencji ze strony firm amerykańskich, obecnie wymiana handlowa jest niewielka, po podpisaniu umowy intensywność kontaktów zapewne wzrośnie, ale większe efekty będzie można zaobserwować w eksporcie pośrednim poprzez naszych europejskich partnerów. Ten kanał daje największe możliwości oddziaływania umowy na polski sektor przedsiębiorstw - powiedział Łukasz Pokrywka.



Nie oznacza to jednak, jego zdaniem, ze każdy kształt umowy będzie automatycznie korzystny. Negocjatorzy będą musieli doprecyzować takie kwestie, jak ochrona własności intelektualnej, czy ochrona danych osobowych. Najpoważniejszą kwestią do negocjacji będzie jednak energetyka. -Chcielibyśmy by energia była elementem tej umowy. Dla polskiej gospodarki to jeden z poważniejszych celów politycznych - deklarował Orzechowski i nie był w tym poglądzie odosobniony.



- Mamy nadzieje że w wyniku TTIP zostaną uregulowane kwestie związane z handlem energią i surowcami energetycznymi i łatwiej będzie uzyskać w Stanach Zjednoczonych licencje eksportowe na gaz. W Europie środkowej od 80 do 100 proc gazu pochodzi z Rosji. Stworzenie możliwości importowania go z wielu źródeł jest ważna na następnych 20 lat dla ponownego uprzemysłowienia regionu - mówił Zsolt Becsey koordynator ds. zagranicznej pomocy ekonomicznej z węgierskiego MSZ.



Drugim ważnym elementem umowy jest jego zdaniem dostęp produktów przemysłu na rynek amerykański. - Analizowaliśmy wpływ umowy na węgierską gospodarkę i dla naszych branż - jak przemysł cyfrowy lub medyczny - byłoby bardzo istotne zaistnienie na rynku amerykańskim. Tym bardziej, że na Węgrzech mamy wysoki udział przemysłu w PKB - mówił Becsey, wskazując jednak, że sporo do zrobienia pozostało również po naszej stronie Atlantyku. - Musimy się tez zastanowić czy sami jesteśmy za jednolitym europejskim rynkiem , przepływem usług i pracowników - podkreślał Węgier.



Zdaniem Romana Rewalda, członka zarządu Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce, efekty TTIP mogą dla polskich przedsiębiorców mieć nie tylko charakter ilościowy - czyli zwiększenie obrotów handlowych, ale i jakościowy. - Zniesienie barier regulacyjnych spowoduje zwiększenie inwestycji amerykańskich w Polsce. Po 20 latach współpracy teraz będziemy mówić o partnerstwie. Dotychczas mówiliśmy, że z USA napływają do Polski nowe technologie, know-how, finanse, teraz zaś rodzi się możliwość współpracy na równych zasadach. TTIP przyspieszy ten proces - mówił Roman Rewald. Kolejną korzyścią może być wzrost znaczenia wiedzy w gospodarce . - Chciałbym, aby europejskie firmy miały w wyniku umowy więcej możliwości rozwijania innowacyjności, tak jak w Stanach Zjednoczonych gdzie wydaje się dużo pieniędzy, ale są też i dobre rozwiązania prawne - mówił Ryszard Schnepf.



Aby jednak w pełni wykorzystać umowę potrzebne jest formułowanie wobec niej oczekiwań. Zdaniem Rewalda brakuje szerokiej konsultacji umowy o TTIP ze środowiskami biznesowymi - Informacja o tym co TTIP znaczy dla Polaków jest wciąż bardzo niewielka - a jeśli przedsiębiorcy nie wiedzą, jak ważny to temat, nie są w stanie wyartykułować swoich obaw. Trzeba mówić o TTIP - mówił członek zarządu AmChamb. - Naszym głównym problemem jest to, jaki wpływ mogą mieć polskie przedsiębiorstwa na to, by polscy negocjatorzy reprezentowali ich stanowiska w Unii Europejskiej. Teraz jest czas, by zgłaszać obawy i wątpliwości, a nie dopiero wtedy, gdy umowa już zostanie wynegocjowana. - podkreślił Rewald.



Zdaniem większości panelistów ten stan wynika przede wszystkim z braku wiedzy, o tym czego TTIP dotyczy, ale też i o przebiegu negocjacji. Dan Mullaney, negocjator ze strony amerykańskiej zapewniał jednak, że wszyscy zainteresowani mogą zgłaszać uwagi i wątpliwości w każdej chwili do obu negocjatorów traktatu. Podkreślał, że podczas kolejnych tur negocjacji przewidziany jest czas na konsultacje z interesariuszami i zgłaszanie przez nich uwag i negocjatorzy wręcz czekają na takie uwagi.



- Nie stanąć wobec sytuacji, kiedy dochodzimy do końca procesu negocjacyjnego i nagle się okazuje, że nikt nie wiedział, co się w jego trakcie działo. To może być recepta na porażkę - mówił Mullaney.



William Reinsch wskazywał, że podobne zjawisko można zaobserwować przy negocjowanej równolegle przez USA umowy z 11 krajami Azji o transpacyficznej strefie wolnego handlu. - Najpierw entuzjazm, ze taka umowa, to świetny pomysł, ale gdy dochodzimy do końca, pojawia się coraz więcej obaw, że wiele celów zostało w niej pominiętych - stwierdził Reinsch. Zdaniem Mullaneya jedyną odpowiedzią na to zagrożenie jest przejrzystość i otwartość procesu negocjacji i szerokie zaangażowanie środowisk biznesowych, ale i organizacji pozarządowych w konsultacje umowy.



Sęk w tym, że znaczna część środowisk biznesowych uwag nie zgłasza, bo po prostu o nich nie wie. Obecny w trakcie dyskusji na sali Maciej Adamkiewicz z firmy Adamed wyznał, że o negocjacjach takiego traktatu dowiedział się dopiero pól roku temu.



Jacek Krawczyk z Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego zwracał uwagę, że to znacznie szerszy problem. - Europejscy przedsiębiorcy także nie mają wspólnego stanowiska w sprawie TTIP. Jeśli chodzi o ich wspólne stanowisko, to takie po prostu nie istnieje - powiedział Krawczyk. Zwrócił uwagę na inne zagrożenie - dość aktywne organizacje i stowarzyszenia zajmujące się ochroną środowiska, wiele organizacji pozarządowych, których stanowisko wobec umowy o transatlantyckim wolnym handlu jest dość sceptyczne, a które zyskują coraz większy wpływ na europejskie władze i proces podejmowania decyzji w UE. - Gdyby dziś umowa TTIP stanęła na forum Parlamentu Europejskiego nie jestem w stanie z czystym sumieniem stwierdzić, że wiem, jaki byłby wynik tej debaty. -Dlatego apeluję do wszystkich - idźcie i głoście prawdę i TTIP - apelował na koniec dyskusji Roman Rewald.



Negocjacje ws. umowy handlowej USA-UE trwają od ub. roku. Będzie to największe globalne porozumienie gospodarczo-handlowe w historii, obejmie jedną trzecią światowego handlu, 52 proc. PKB i 40 proc. produkcji.

> POWRÓT DO KATALOGU

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.