Sektor bankowy w Unii Europejskiej

wnp.pl (Katarzyna Walterska)
Fot. Fotolia

Regulacje dla europejskiego sektora bankowego, które wprowadza m.in. unia bankowa mogą nie przynieść oczekiwanych rezultatów. Muszą odnosić się do szeroko rozumianego sektora finansowego a nie tylko bankowego. Nie uchronią nas przed kolejnymi kryzysami i nie rozwiążą wszystkich problemów. Kryzysy są, były i będą a sektor bankowy musi zacząć finansować realną gospodarkę. Jak to zrobić? Skomplikowane, ale nie niemożliwe - takie są wnioski w panelu "Sektor bankowy w Unii Europejskiej", który był zorganizowani w ramach VI Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

ZOBACZ MATERIAŁY WIDEO

W debatach o sektorze bankowym nie brakuje przeciwników regulacji. Wiele ekspertów twierdzi, że to one są źródłem kryzysów a nie panaceum. Pojawiają się też opinie, że koszty regulacji będą wysokie a to wpłynie na koszt kredytów dla realnej gospodarki. Poza tym europejski sektor bankowy musi odbudować zaufanie, które w wyniku kryzysu i obarczania go za problemy zostało mocno nadwyrężone.

GALERIA (11 zdjęć)



- Większość z nas myśli, że w sektorze bankowym chodzi o pieniądze, natomiast obecnie chodzi o coś znacznie ważniejszego - czyli o zaufanie, które w ostatnich latach zostało znacznie nadszarpnięte - uważa Krzysztof Rozen, partner z firmy doradczej KPMG w Polsce.



Polski sektor bankowy wypada pod tym względem bardzo dobrze. Według badania Związku Banków Polskich zaufanie a szczególnie do baków, w których trzymamy pieniądze jest dość duże. Inaczej sytuacja wygląda Unii Europejskiej, gdzie to podatnicy musieli ratować banki. Skala pomocy państwowej, która po kryzysie w Europie została udzielona bankowym sięgnęła 4,5 bln euro, z czego 600 mld euro to bezpośrednie dopłaty dokapitalizowania banków, w ich wyniku cześć instytucji w Europie została znacjonalizowana.



Jak obecnie wygląda sektor bankowy?



Zdaniem Mateusza Morawieckiego, prezesa BZ WBK ostatnio nastąpiło wiele zmian w europejskim sektorze bankowy, ale niestety podstawowe parametry pozostały ta takim samym poziomie. De facto banki w Europie nie muszą rozwijać akcji kredytowej dla realnej gospodarki, bo mają dostęp do takiego pieniądza gwarantowanego przez Europejski Bank Centralny. Nie są stymulowane przez rządy do wspierania inwestycji, skoro za darmo z zerowym ryzykiem mogą inwestować pieniądze w 2-5-10 letnie obligacje.



- Skoro nie ma zaufania do realnej gospodarki to nie będziemy w nią inwestować. Za zerowe ryzyko mamy całkiem niezłą marże. Tak wygląda sytuacja w UE w dużych bankach - mówił prezes BZ WBK. Ale podkreślił też, że banki są bardzo wrażliwe na złe długi, które mogą pochłonąć nawet do 50 proc. kapitałów własnych banków. - Trzeba szukać podmiotów w realnej gospodarce pod kapitał obrotowy a przede wszystkim pod inwestycje, których wszyscy w Europie wypatrujemy - mówił Morawiecki.



Jego zdaniem banki powinny uwodnić złe długi ze swoich bilansów po to, aby żeby kapitały służyły realnej gospodarce a nie inwestowaniu w obligacje państwowe z zerowym poziomem ryzyka.



Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu zwrócił uwagę, że ocena sektora bankowego w UE zależy od punktu widzenia. Akcje banków na europejskich giełdach osiągają najlepsze notowania. Oznacza to, że dla inwestorów są łakomym kąskiem i oceniane są bardzo dobrze.



- Ale jest i druga strona medalu. Około 29 proc. wniosków kredytowych we Włoszech odrzucanych jest w pierwszym podejściu. W Hiszpanii 46 proc. To świadczy o tym, że banki, które mają możliwość zarabiania bez ryzyka bardzo ostrożnie podchodzą do większego ryzyka i angażowania się w akcję kredytową dla przedsiębiorstw. Jeśli popatrzymy na strefę euro i banki jako całość to nie ma na świecie drugiego regionu z tak silnie przebankowionym sektorem jak strefa euro - mówił prezes BZ WZK.



- Jeśli ktoś uważa, że problemy sektora bankowego w strefie euro są już za nami to myślę, że stanowczo jest to zbyt optymistyczne spojrzenie - dodał.



Natomiast zdaniem Krzysztofa Pietraszkiewicza, prezesa Związku Banków Polskich problem jest znacznie szerszy i nie dotyczy zaufania do banków i banków do siebie. - Chodzi o zaufanie do polityk gospodarczych poszczególnych krajów. Bardzo często, banki obwiniano za kryzys. Ja się z taką opinią po prostu nie zgadzam. Musimy uporządkować i budować zaufanie w różnych sferach nie tylko w sektorze bankowym. Mamy taki obowiązek. Musimy porządkować wiele kwestii i ustaw. Na nowo czy redefiniować sferę polityki monetarnej, nadzorczej i gospodarczej. Jeśli chodzi o polski sektor, to jesteśmy krajem niskiego ubankowienia, nawet biorą pod uwagę różne parametry. Jeśli chociażby weźmiemy pod uwagę aktywa do PKB to plasuje nas to na 3-4- miejscu od końca w całej Unii Europejskiej. Podobnie jest depozytami - mówił Krzysztof Pietraszkiewicz.



Natomiast w kredytach dla przedsiębiorstw zajmujemy ostatnie miejsce w UE.



- Ale generalnie jestem dobrej myśli pod warunkiem, że w Polsce rozpocznie się poważna debata o tym jak budować sektor finansowy i jaką rolę ma odrywać w społecznej gospodarce rynkowej - podsumował.



Również Małgorzata Zaleska, członek zarządu Narodowego Banku Polskiego chwaliła kondycję polskiego sektora bankowego. - Warto podkreślić, że z punktu widzenia kapitałowego, adekwatności kapitałowej polski sektor jest lepiej skapitalizowany niż unijny - mówiła.



Jej zdaniem 10 lat temu rentowość w polskim sektorze bankowym była najgorsza spośród krajów wstępujących wówczas do UE. Teraz nasza bankowość jest wysoko rentowna. Zajmujemy pierwsze pod względem ROA, drugie miejsce pod względem ROE. Warto podkreślić, że w Polsce w przeciwieństwie do niektórych krajów unijnych nie występuje problem instytucji zbyt dużych.



- Przed polskim sektorem bankowym są jednak duże wyzwania. Mam na myśli chociażby pakiet CRD IV, który wprowadza: poprawę jakości funduszy własnych banków, spełnienie odpowiednich buforów kapitałowych jak również wprowadza normy płynności. Wydaje mi się, że z punktu widzenie polskiego sektora jednym z najważniejszych wyzwań jest spełnienie norm płynności długoterminowej.



Andrzej Reich, dyrektor Departament Regulacji Bankowych, Instytucji Płatniczych i Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych Komisja Nadzoru Finansowego zwrócił uwagę na słabe lewarowanie polskich banków co oznacza, że trzeba dostosować wielkość aktywów do wielkości kapitału. Odnosząc się do dyrektywy CRD IV postrzegamy zasadnicze wyzwanie, jakim jest płynność długoterminowa. Dwa lata temu powołaliśmy zespoły, które zajęły się źródłami finansowania długoterminowego. Zostały zidentyfikowane przeszkody, które występują na rynkach. Mam nadzieję, że jeszcze tym roku wprowadzone zostaną odpowiednie zmiany legislacyjne - dodał.



Pokryzysowe reformy w sektorze bankowym



Po kryzysie w Unii Europejskiej podjęto szereg reform, które miały naprawić problemy. W kwietniu tego roku mieliśmy kulminację regulacji. Parlament Europejski przegłosował ustawy dotyczące wprowadzenia unii bankowej. Czyli sztandarowego projektu UE.



Wspólny nadzór wspólny mechanizm restrukturyzacji i systemy gwarantowania depozytów - to podstawowe założenia unii bankowej. Czy te nowe regulacje wpłyną pozytywnie na system i czy sektor bankowy zacznie odważniej finansować realną gospodarkę?



James Longsdon, współszef europejskiej agencji ratingowej Fitch Ratings przypomniał podczas panelu, że podstawowym celem unii bankowej jest skoordynowane podejście do banków na terenie UE i strefy euro.



- Myślę, że musimy wziąć pod uwagę bariery i przeszkody np. związane reorganizacją banków i takie bariery należy unieszkodliwiać, ponieważ są antytezą tego, czym powinien być jednolity rynek. Kredyty są kołem zamachowym gospodarki, dlatego trzeba zrobić wszystko, aby banki rozwinęły akcję kredytową - mówił.



- Wspólny mechanizm restrukturyzacji utrudni pracę banków. Mamy jednak nadzieję, że sytuacja będzie rozwijać się pozytywnie. Okazuje się, że można dokapitalizować bank, ale oczywiście musimy najpierw w jakiś sposób wykupić złe długi, czyli złe części bilansów. Pamiętajmy, że w przeszłości mieliśmy do czynienia z upadkami bardzo dużych banków. Jeśli banki mogą być odpowiednio nadzorowane, to tylko pomoże uniknąć spektakularnych upadku tych instytucji - dodał przedstawicie agencji ratingowej.



Andrzej Banasiak, członek zarządu Bankowego Funduszu Gwarancyjnego bezpieczeństwo zwiększą gwarantowane depozyty. W UE określono ich limit na 100 tys. euro. Poza tym cały system został dopełniony definicją minimalnego poziomu kapitalizacji systemu gwarantowania depozytów. W wymiarze europejskim jest to bardzo istotne, dlatego że wiele państw praktycznie nie posiadło środków, które są w stanie gwarantować depozyty. Dyskusje na temat poziomu dokapitalizowania trwały długo, ponieważ istniała duża asymetria pomiędzy poszczególnymi państwami. Na tym tle Polska wyróżniała się pozytywnie. Nasz system jest dobre dokapitalizowany. Pieniądze w formie gotówki, które posiada Bankowy Fundusz Gwarancyjny zainwestowane są w bezpieczne instrumenty finansowe - mówił.



I podkreślił, że wszystkie działania związane z powołaniem unii bankowej na pewno zwiększą bezpieczeństwo sektora.



Małgorzata Zaleska uważa, że wszystko, co może uchronić nas przed kolejnym kryzysem jest dobre, ale kryzysy były, są i będą. - Dlaczego uważam, że regulacje nie zabezpieczą nas przed problemami. Także w moim przekonaniu sukces unii bankowej jest sukcesem połowicznym. Nie do końca został zrealizowany pierwotnie zakładany projekt. Zakładano trzy filary unii bankowej. Dwa pierwsze zostały zrealizowane - europejski nadzór i europejski mechanizm restrukturyzacji. Jednocześnie trzeci filar, czyli wspólny europejski system gwarantowania depozytów nie został doprowadzony do końca. U podstaw legł między innymi problem zgromadzenia kolejnych środków finansowych na to żeby ten system mógł funkcjonować. Jednocześnie podkreśla się, że trzeci filar został przyjęty, bo została przyjęta dyrektywa CDR IV. Koszty utrzymania sieci bezpieczeństwa będą wyższe niż przed kryzysem a z punktu widzenia banków wspólny mechanizm restrukturyzacji będzie zmuszał banki do napisania swoich strategii od początku - mówiła przedstawicielka NBP.



Stres testy po nowemu



W Europejski Bank Centralny zarządził kolejne stres testy w bankach strefy euro. Kraje spoza niej mogą również sprawdzić swoje banki. Zdaniem Andrzeja Reich tym razem Europejskiemu Bankowi Centralnemu udało się je uporządkować. EBC przygotowało metodologię i scenariusze przeprowadzenia testów, które są uzupełnione o kwestie ekonomiczne- krajowe. Natomiast testy przeprowadzają władze krajowe, bo one mają związek z bankami. Będzie to swego rodzaju bilans otwarcia, bo EBC przejmuje odpowiedzialność za bezpieczeństwo i stabilność kilkudziesięciu instytucji - podkreślił.



Mateusz Morawiecki, przypomniał że przez ostatnie lata były już przeprowadzane stres testy w polskich bankach. Tylko w tamte nikt za bardzo nie wierzył. Ten test może być bardzo ciekawy. Z jednej strony może nastąpić jakościowa różnica w stosunku do poprzednich. To jednak nie oznacza gwałtownego rozwoju akcji kredytowej.



Czy banki są zbyt duże żeby upaść, zbyt drogie żeby je ratować czy zbyt skomplikowane żeby zlikwidować?



Trzy filary unii bankowej nie załatwią sprawy banków zbyt dużych. Małgorzata Zaleska uważa, że o ile pakiet unii bankowej czy dyrektywę CRD IV można traktować jako konwencjonalne działania, to gdyby został wprowadzony projekt podziału banków na cześć banków umownie nazwanych depozytowo-kredytowymi i inwestycyjna to byłaby to broń masowego rażenia.



- Tak bym porównała te propozycje. We wszystkich rozwiązaniach chodzi o rozwiązanie problemów banków zbyt dużych żeby upaść Ani unia bankowa ani pakiet CRD IV nie rozwiązuje problemy tych podmiotów. Są zbyt duże, bo ich aktywa przekraczają PKB kraju, w którym funkcjonują. Rozwiązaniem problemu instytucji zbyt dużych żeby upaść jest w tej chwili jednym z kluczowych działań, które powinny zostać wdrożone. A czy zostaną - pamiętajmy im lepsza będzie sytuacja sektora bankowego poszczególnych gospodarek tym mniejsza będzie skłonność do dalszego reformowani.



Prezes Pietraszkiewicz uznał, że spojrzenie na problem banków zbyt dużych żeby upaść poprzez polski pryzmat może być mylące. To nie jest problem polskiego sektora bankowego. Przez lata wiele europejskich, kontynentalnych banków uprawiało model bakowości uniwersalnych. To była sztandarowe podejście, że bankowość europejska na charakter uniwersalny - dodał.



Zdaniem Janusza Jankowiaka o tym, dokąd zmierza sektor bankowy przekonamy się, gdy nastąpi normalizacja polityki pieniężnej. Co się stanie, gdy stopy procentowe w strefie euro wrócą do średniookresowego poziomu? Wtedy przekonamy się jak wygląda kondycja sektora i to będzie najlepszy stres test dla całej Europy. To nie jest kwestia dziesięcioleci tylko roku może dwóch lat - dodał Jankowiak.



Mateusz Morawicki uważa, że sektor bankowy cały czas gra na czas, czyli czekamy aż te instytucje za duże żeby upaść będą się zmniejszały - To gra na czas, przez kolejne kilka wszystko będzie wyglądało podobnie jak dotychczas. Politycy zobaczyli, że poprzez niskie stopy procentowe udało się unikać recesji. Dużo zostało zrobione po stronie regulacyjnej, ale czy to nas wyrwie z tego zaklętego kręgu - nie sądzę. Bardzo potrzebne są reformy strukturalne dotyczące nie strony podażowej, ale od strony deregulacji gospodarki realnej - mówił.



Zdaniem Reicha podstawowym powodem, dla którego wszystko wciąż będzie zmierzać w złym kierunku jest etyka w biznesie. Regulacje nigdy nie załatwią wszystkiego. - Myślę, że za kilka, kilkanaście laty będziemy mieli kolejny kryzys, ale ten będzie na prawdę spektakularny - dodał.



Droga odzyskiwania zaufania do sektora bankowego nie jest prosta. Proces będzie trwał wiele, ale ważne żeby, chociaż próbować znaleźć złoty środek.

> POWRÓT DO KATALOGU


WIDEO

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.