Przemysł w Europie. Reindustrializacja – od wizji po strategię

Energia w Europie, energia na świecie

wnp.pl (ICh)
RETRANSMISJA

Warunkiem konkurencyjnej gospodarki jest konkurencyjny przemysł, a do reindustrializacji potrzeba taniej energii. UE nie jest obecnie obszarem takiej energii. Czy stanie się nim czy nie zależy od polityki klimatycznej, która różnicuje UE wewnętrznie. Szanse na politykę klimatyczną nie zagrażającą konkurencyjności UE upatrywane są w rozstrzygnięciach politycznych, w tym w majowych eurowyborach – wykazała debata "Przemysł w Europie. Reindustrializacja - od wizji po strategię. Energia w Europie, energia na świecie" jaka odbyła się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2014.

Niemal każda dyskusja na temat przyszłości przemysłu w Unii Europejskiej (UE) i bezpieczeństwa dostaw energii w jakimś momencie zaczyna być debatą o polityce klimatycznej, co potwierdza jej ogromne oddziaływanie na życie gospodarcze. Polskie władze być może najchętniej zapomniałby , że zgodziły się na pakiet 3 x 20. Niemniej, co potwierdziła debata "Przemysł w Europie. Reindustrializacja - od wizji po strategię. Energia w Europie, energia na świecie" jaka odbyła się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2014, biznes i polityka w Polsce mają obecnie jednakowo chłodny stosunek do polityki klimatycznej.

GALERIA (12 zdjęć)



Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki, podkreślając, że nie ma konkurencyjnej gospodarki bez konkurencyjnego przemysłu, a rozwój tegoż wymaga taniej energii, ocenił, że dzięki m.in. wysiłkom Polski udało się zmienić myślenie Europy o przemyśle i miksie energetycznym. Podawał przykład Rady Europejskiej, która ma na stole do rozstrzygnięcia propozycje Komisji Europejskiej dotyczące polityki klimatycznej na lata 2021-2030.



- Polska nie musiała w marcu na Radzie Europejskiej wetować pewnych niekorzystnych rozwiązań m.in. dlatego, że zbudowaliśmy szeroką koalicję szczególnie krajów Europy Środkowo –Wschodniej, które razem zagrały, ale także wielkiego europejskiego biznesu. Nie tylko hutniczego , górniczego, energetyki, ale też tych, którzy czują, że Europa w jednostronnym dążeniu do bycia liderem polityki klimatycznej zapomniała, że pomiędzy zatrudnieniem, energetyką, przemysłem ,konkurencyjnością jest wspólny mianownik i w związku z tym nie możemy patrzeć na te obszary oddzielnie. Bardzo ważne, żeby wizja poszanowania klimatu, który jest też wartością ekonomiczną, była wizją przyjazną przemysłowi. Chcemy jeszcze przed wejściem do mega strefy z USA mieć nie 22 proc, a 25 proc. przemysłu w naszym PKB. To jest zadanie, które chcemy wykonać - deklarował wicepremier Piechociński.



Jerzy Buzek, poseł do Parlamentu Europejskiego i m.in. przewodniczący Parlamentu Europejskiego w latach 2009-2012, mówił, że Europa sformułowała program reindustrializacji w 2010 roku przy okazji tworzenia strategii Europa 2020. Wskazał, że w porównaniu z „przestarzałą strategią lizbońską, która nam nie wyszła”, w strategii Europa 2020 najważniejszym priorytetem jest innowacyjność.



- Sformułowano konieczność budowy zupełnie nowego przemysłu i nowej polityki przemysłowej w oparciu o innowacyjność. To jakby nic nowego, ale w połączeniu z badaniami naukowymi i finansowaniem rozwoju to zobaczymy, że nowość jest i polega na tym, że przemysł sam będzie wybierał tematykę i miejsce gdzie zleci badania. W ten sposób przemysł stanie się odpowiedzialny za wdrożenie tego o co sam prosi, co sam uznał, że ma być zbadane To jest pomysł który się stopniowo realizuje. W punkcie polityka klimatyczna poszukujemy równowagi. Przeregulowaliśmy UE, wszyscy o tym wiedzą (…) Udało nam się stępić ostrze polityki klimatycznej , ale niewystarczająco. Przed nami wielkie zadanie w tym zakresie – mówił Jerzy Buzek.



- My potrzebujemy koła zamachowego. W Polsce może to być przemysł zbrojeniowy. Jeśli mamy wydać sensownie 130 mld zł w ciągu najbliższych kilku lat na urządzenia o najwyższym standardzie, których wszelako nie chcielibyśmy użyć ,(…) to najlepiej wydajmy przez polski przemysł . To może być prawdziwe koło zamachowe polskiej gospodarki, o tym się teraz myśli – dodał Buzek.



Uczestniczący w debacie przedsiębiorcy nie różnili się od polityków w ocenie tego jakie warunki powinny zostać spełnione, żeby Europa liczyła się m.in. na arenie międzynarodowej ( silna Europa to taka posiadająca silną gospodarkę). Swoje oczekiwania wobec świata polityki formułowali przejrzyście.



- Potrzebujemy absolutnie wyrównanych szans i stałych niezmiennych zasad działania dla wszystkich by móc pozostać konkurencyjnymi na skalę globalną. W przemysłach, które zużywają energię na wielką skalę, które stanowią podstawę przemysłu , polegamy na taniej konkurencyjnej energii i to jest coś czego nam dzisiaj w Europie zdecydowanie brakuje. To jest coś co jest absolutną koniecznością, co musi być dostarczone .To jest jedyny sposób wyjścia z tak ciężkich czasów w jakich się znaleźliśmy – mówił Surojit Ghosh, członek zarządu ArcelorMittal Poland.



Adam Purwin, prezes zarządu PKP Cargo, podkreślił znaczenie deregulacji rynku europejskiego.



- Przypomnę, że zmiany na rynku kolejowym zaczęły się około 10-15 lat temu dzięki otwarciu rynku europejskiego i stworzeniu bardzo konkurencyjnych warunków dla przewoźników. Dzisiaj mamy najbardziej konkurencyjny rynek w Europie, na którym funkcjonuje około 70 przewoźników. To wszystko spowodowało, że PKP Cargo musiało odrobić lekcje restrukturyzacji , odebrać też lekcje pokory wobec klientów, zmienić się – mówił prezes Purwin.



Jaroslav Neverovič, minister ds. energii Litwy, ocenił, że UE mamy ma właściwie zdefiniowane właściwie cele - bezpieczeństwo dostaw, konkurencyjność, zrównoważony rozwój, ale zarazem uznał, że dotychczas rozwój nie był zbyt zrównoważony, bo ma zabrakło harmonii między celami.



- Polityka klimatyczna jest oczywiście bardzo ważna i powinniśmy robić to co robimy natomiast nie kosztem konkurencyjności , nie kosztem tego, że nie robimy wystarczająco dużo aby zabezpieczyć dostawy energii. (…) Powinniśmy się zabrać do roboty, od słów przejść do czynów, zacząć budować naprawdę wspólny rynek energii w UE . Powinniśmy wdrożyć to co już mamy ustalone. Raporty, które przygotowaliśmy w czasie prezydencji litewskiej pokazują wyraźnie, że wszystkie wymogi prawne są spełnione . Powinniśmy dokończyć realizowanie trzeciego pakietu energetycznego, wydzielić operatorów przesyłowych, żeby wszystkie firmy miały równy dostęp do rynku, powinniśmy zharmonizować reguły funkcjonowania tych rynków , zwiększyć efektywność energetyczną, wykorzystać zasoby naturalne które posiadamy w Europie – mówił Jaroslav Neverovič.



Neverovič mocno podkreślił, że UE powinna dbać o to, żeby unijne firmy były traktowane na rynkach trzecich w ten sam sposób jak firmy z zewnątrz na unijnym rynku.



- Wydaje mi się, że wzmocnienie naszych firm możemy uzyskać poprzez sporządzenie katalogu problemów z którymi się firmy spotykają i wydelegowanie go do Komisji ze specjalnym mandatem możliwość negocjacji na temat tych kwestii problematycznych, a jest ich nie mało. W gazie to są operacje swap, których nie możemy dokonywać na rynku rosyjskim, są to kontrakty narzucane przez stronę rosyjską z indeksacją do cen ropy, a w prądzie to jest coś co można nazwać czarną skrzynką. Podmioty rosyjskie mogą uczestniczyć w otwartym rynku energii elektrycznej UE, a żaden podmiot z UE nie może uczestniczyć w podobnym rynku w Rosji, gdzie jest czarna skrzynka która daje ceny, daje prąd albo nie daje- mówił minister Neverovič.



Widać było, że politycy mają poczucie obowiązku wobec przedsiębiorców, a potwierdził to także Włodzimierz Karpiński, minister skarbu państwa, wskazywał, że jeśli myślimy o polityce europejskiej to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego szeroko rozumiana gospodarka europejska przegrywa z amerykańską.



- Wydaje się, że amerykańska polityka jest bardziej wrażliwa na głos biznesu. Niestety, po dobrych traktatach rzymskich sprzed 60 lat mówiących o Europejskiej Wspólnocie Węgla i Stali biurokracja brukselska coraz mniej wsłuchiwała się w potrzeby biznesu. Stąd też doświadczamy tego , powiedzmy eufemistycznie, eksportowania firm przemysłowych poza UE. (…) Mam wrażenie, że bardzo chwalebne zapisy różnych szlachetnych idei znajdują się na papierach decyzyjnych w Brukseli, ale tym bardziej ,że jesteśmy w trakcie formułowania nowej władzy europejskiej trzeba patrzeć kto rzeczywiście może dokonać synergii biznesowo -polityczno-administracyjnej. Z tego punktu widzenia bardzo ważne jest co się będzie działo 25 maja - mówił minister Karpiński.



Paweł Olechnowicz, prezes zarządu Grupy Lotos, ocenił, że wysokie ceny energii w UE i niekonkurencyjny w związku z tym przemysł w stosunku do tego co się dzieje na świecie, szczególnie w USA, to efekt polityki UE ostatnich wielu lat, która nie zapobiegła indywidualizowaniu relacji Rosji z poszczególnymi państwami w zakresie dostaw surowców, co teraz stwarza problemy.



- My musimy mówić o dywersyfikacji dostaw generalnie nie dlatego, że kogoś nie lubimy tylko dlatego, że to jest zdrowe. Wolny rynek w ogóle, a w tym wolny rynek energii to jest podstawa do dalszego funkcjonowania – powiedział prezes Paweł Olechnowicz.



Okazało się przy tym w sposób nader jasny, że tylko silny biznes europejski będzie mógł liczyć na zainteresowanie współpracą ze strony wielkich globalnych firm. Takich jak na przykład koncern Hitachi, który roczne obroty wynoszą około 100 mld dolarów i który zatrudnia ponad 300 tys. osób na całym świecie.



- Poza Japonią potrzebujemy odpowiednich partnerów. Hitachi zapewnia odpowiednie technologie , specyficzne produkty, a to co potrzebujemy to przede wszystkim silnych i wiernych partnerów, którzy mogą nas wspierać – mówił Kiyoshi Yamamoto, dyrektor zarządzający Hitachi Europe.



W debacie uczestniczyli przedstawiciele koncernów energetycznych, których opinie potwierdziły, że aby w istocie przemysł mógł liczyć zarówno na stabilne dostawy energii elektrycznej i konkurencyjne ceny potrzebne są zasadnicze zmiany. Pavel Cyrani, członek zarządu ČEZ, że zważywszy m.in. sytuację na Ukrainie, czy rewolucję łupkową w USA teraz jest w istocie czas na podejmowanie decyzji, które będą kształtować przyszłą pozycję konkurencyjną UE na arenie międzynarodowej.



- Mamy do czynienia z sytuacją, w której występuje duża presja regulacyjna. Zasadniczo nie wpływają żadne nowe inwestycje do branży. Inwestycje średnio w Europie wcale nie rosną i mówimy o sytuacji niedoinwestowania. Już teraz widzimy, że w niektórych regionach dostawy są niewystarczające. Mamy do czynienia z brakiem wspólnego europejskiego podejścia do tej kwestii. Poszczególne państwa podejmują różne działania żeby chronić swoje rynki i to zanim sfinalizowaliśmy konsolidację wspólnego europejskiego rynku. Doprowadziło to do pewnej fragmentacji , rozdrobnienia. Każdy kraj , region rozwiązuje swój problem indy indywidualnie. Co to oznacza jeśli chodzi o rynki w 2030 roku ? Jestem przekonany, że musimy równoważyć konkurencyjność w branży energetycznej i bezpieczeństwo dostaw. Musimy też założyć jak najmniej celów bo inaczej dojdzie do swoistej kanibalizacji- oceniał Pavel Cyrani.



Marek Woszczyk, prezes zarządu PGE, wskazywał, zgadzając się z wicepremierem Piechocińskim, że Europa przeregulowała kwestie polityki klimatyczne i dzisiaj ma kłopot co zrobić z tą polityką, ale zauważył, że równie zła jest sytuacja kiedy brakuje dostatecznych regulacji, bo to może się materializować w postaci takich konsekwencji jak światowy kryzys finansowy z 2008 roku. Samą ideę reindustrializacji prezes Woszczyk wprost ocenił jako bardzo dobrą dla energetyki.



- To jest świetna wiadomość dla biznesu energetycznego, bo reindustrializacja oznacza nic innego jak możliwość wzrostu popytu na energię elektryczną , czyli na produkt który koncerny energetyczne wytwarzają. Reindustrializacja ,czyli powrót do odpowiedniego stanu uprzemysłowienia , nie stanie się sama. To będzie się działo kiedy przemysł będzie chciał w Europie inwestować. Dla przypomnienia - przeciętnej wielkości firma w UE płaci dzisiaj 20 proc. więcej za energie elektryczną niż to się dzieje w Chinach, 65 proc. więcej niż w Indiach , dwa razy więcej niż to się dzieje w USA i jeśli wierzyć statystykom rosyjskim także dwa razy więcej niż w Rosji. Pokazuje to, że Europa nie jest dzisiaj obszarem taniej energii. Czy w takich warunkach przemysł jest tutaj w stanie się lokować, inwestować ? Czy produkcja sektora przemysłowego będzie generować wystarczające marże aby reinwestować zarobione środki i przyciągać przemysł do Europy ? Odpowiedź wydaje się dość trywialna. Pomijam celowo koszty pracy, bo to odrębna kwestia. Niskie koszty pracy nie koniecznie oznaczają, że dana gospodarka jest w stanie budować długoterminową przewagę technologiczną, a wysokie koszty pracy przeciwnie – mówił prezes Woszczyk.



- Jeśli mówimy o reindustrializacji to mnie też to bardzo cieszy, tylko dlaczego jedynie mówimy ? Kryzys ekonomiczny w ostatnich latach pokazał przecież, że lepiej go zniosły te gospodarki, w których udział przemysłu w PKB był większy. Zatem jeśli tak to mam nadzieję, że nowa KE uzna reindustrializację za cel. Natomiast obecnie w totalnej sprzeczności z celem reindustrializacji stoi propozycja redukcji emisji CO2 o 40 proc. do roku 2030 i tu dochodzimy do cen energii elektrycznej, o czym już była mowa,. Natomiast z punktu widzenia sektora elektroenergetycznego inwestycje, które w Polsce w tym sektorze się rozpoczęły to nic innego jak reindustrializacja. Nawet w tej nowej definicji, o której mówił prof. Buzek, a więc z wykorzystaniem najlepszych dostępnych technologii. Ale czy ta industrializacja będzie mogła być dalej prowadzona ? Jeżeli nie dojdzie do rewizji celów polityki klimatycznej to myślę, że nie będzie łatwo – konkludował Dariusz Lubera, prezes zarządu Tauron Polska Energia.



Prezes zarządu PGE starał się dać odpowiedź na pytanie co zrobić, żeby mieć konkurencyjne ceny energii i jak łatwo się domyśleć od polityki klimatycznej znowu nie sposób było odejść.



- Tak jak wszystkie drogi prowadzą do Rzymu tak bezustannie tutaj wszystkie wątki, pytania zaprowadzą nas do pytania o politykę klimatyczną. Na całe szczęście ona wydaje się być dzisiaj racjonalizowana .Zła jest polityka klimatyczna - i tu zgadzam się z kolegą z CEZ-u, która proponowała rozwiązanie „one size fits all , bo nie będzie identyfikowała silnych stron poszczególnych państw Unii , a zatem pozbawi się szansy kapitalizowania dorobku silnych stron. Innymi słowy prowadzi do tego, że są zwycięzcy i przegrani, a stara bliblijna prawda mówi, całe ciało jest zdrowe wtedy kiedy poszczególne części są zdrowe. Ekonomia nie zna granic. Nieefektywności gospodarek poszczególnych krajów członkowskich natychmiast internalizują się w kosztach gospodarek zwycięskich i tak naprawdę nikt nie jest wygrany w takiej sytuacji, a zatem ramach racjonalizacji polityki klimatycznej trzeba uwzględniać silne strony poszczególnych gospodarek i na tym budować - przekonywał prezes Woszczyk.

> POWRÓT DO KATALOGU

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.