Unia Europejska – USA. Partnerzy czy rywale?

wnp.pl (Adam Sofuł, Dariusz Malinowski)
RETRANSMISJA

Bardziej zintegrowany rynek transatlantycki pozwoli na większe korzyści, niż gdybyśmy działali oddzielnie - mówił Ignacio Garcia Bercero podczas sesji "Unia Europejska-USA; partnerzy czy rywale" w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. I co do tego podczas tej dyskusji była zgoda. Problemem wciąż jest jednak to, jak ten rynek zintegrować.

ZOBACZ MATERIAŁY WIDEO

TTIP - negocjowane obecnie transatlantyckie porozumienie w sprawie wolnego handlu będzie - o ile negocjacje zakończą się sukcesem - największym tego typu traktatem, którego znaczenie można określić jako globalne. Unia Europejska i Stany Zjednoczone stosują praktyce zasady wolnego rynku i konkurencji, więc na pozór mogłoby się wydawać, że wynegocjowanie takiego traktatu nie będzie skomplikowane. Dotychczasowy przebieg negocjacji pokazuje, że jest jednak inaczej. A dyskusja podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego jedynie to potwierdza.

GALERIA (16 zdjęć)



- To bardzo duże wzywanie dla obu stron tej umowy. Znacznie trudniejsze dla strony europejskiej, dla której nie będzie łatwo otworzyć się na Stany Zjednoczone - mówił otwierając dyskusję Jerzy Buzek, europarlamentarzysta, był przewodniczący parlamentu Europejskiego. Okazuje się bowiem , że stosowane w obu organizmach gospodarczych regulacje często stanowią barierę w rozwoju handlu.



- Trzeba podkreślić Unia Europejska i Stany Zjednoczone to bardzo ściśle współpracujące ze sobą bloki gospodarcze - przyznawał Dan Mullaney, główny negocjator TTIP ze strony USA i pytał - Dlaczego więc pracujemy nad umową o partnerstwie? Odpowiedź jego zdaniem jest prosta - rozwój gospodarczy. - Chodzi o 13 mln miejsc pracy i oto, by te miejsca pracy były lepiej opłacane - dodał Dan Mullaney.



Jego zdaniem ożywienie wymiany handlowej, zwiększenie inwestycji ożywi gospodarkę po obu stronach Atlantyku. Jako przykład podał polsko-amerykańską wymianę handlową, której skala chociaż wciąż pozostawia wiele do życzenia i nie zaspokaja ambicji obu stron, to jednak w ciągu ostatnich 20 lat wzrosła sześciokrotnie. - Możemy zrobić znacznie więcej, bo zdajemy sobie sprawę z istniejących barier - podkreślał Mullaney.



A celem negocjowanego traktatu jest usunięcie tych barier. - Nawet niewielka zmiana może przekształcić się na konkretne efekty - twierdził negocjator ze strony USA. I O te niewielkie zmiany, a ściślej mówiąc setki jeśli nie tysiące niewielkich zmian toczy się obecnie intensywny negocjacyjny spór.



- Musimy osiągnąć masę krytyczną konkretnych efektów regulacyjnych - wtórował swojemu amerykańskiemu koledze Ignacio Garcia Bercero, główny negocjator TTIP ze strony UE. Bercero podkreślał, że negocjacje dlatego są tak skomplikowane bo po obu stronach stoją partnerzy o rozwiniętych gospodarkach, ale także mocno rozbudowanych regulacjach chroniących różne dziedziny życia - od środowiska naturalnego, poprzez konsumentów, aż po pracowników.



Sęk w tym, że regulacje UE i USA często to siebie nie przystają i ten stan okazuje się bardzo kosztowny dla biznesu. - Produkty sprzedawane w Stanach Zjednoczonych podlegają bardzo wysokim standardom ze względu na ochronę interesów konsumenta. Podobna sytuacja jest w Unii Europejskiej. Po obu stronach Atlantyku wymagane są różnego rodzaju certyfikacje. Obecnie mamy do czynienia z sytuacją, gdy wiele produktów europejskich nie może wejść na amerykański rynek - i na odwrót, bez ponawiania pewnych certyfikatów - stwierdził Dan Mullaney.



Jego zdaniem jednak, sytuacja - chociaż trudna - nie jest beznadziejna. - Mamy bardzo dobre doświadczenia w negocjowaniu ujednolicenia pewnych standardów i prób certyfikacji w branży telekomunikacyjnej. Jedno z głównych narzędzi, by to osiągnąć to otwartość i przejrzystość jeśli chodzi o aspekty regulacyjne - dodał negocjator ze strony USA, podkreślając, że ważne jest przeprowadzenie jak najszerszej dyskusji na ten temat z udziałem przedstawicieli biznesu, organizacji pozarządowych, społeczeństwa obywatelskiego, po to aby zidentyfikować i wyeliminować maksymalnie wiele problemów na jak najwcześniejszym etapie.



- To sytuacja bardziej skomplikowana i wymagająca bardziej kompleksowych zmian niż przy zwykłej umowie handlowej - twierdzi Bercero. Negocjatorom obu stron chodzi więc o to, aby obniżyć koszty wynikające z regulacji. - To szczególnie ważne dla małych i średnich firm - podkreślał negocjator UE. - Wielkie ponadnarodowe korporacje mają wiele sposobów i możliwości, aby zminimalizować te koszty - podkreślał Bercero , dodając: Musimy osiągnąć porozumienie - nawet jeśli regulacje różnią się w szczegółach, mogą zapewniać ten sam sposób ochrony.



Korzyści dla małych i średnich firm są niebagatelną sprawą dla gospodarek po obu stronach. - W stanach Zjednoczonych małe i średnie firmy to kręgosłup gospodarki. To miejsca pracy dla 20 mln ludzi i kolejne 20 mln po drugiej stronie Atlantyku - mówił Dan Mullaney. Negocjator ze strony USA podkreślał, że małe i średnie firmy które prowadzą wymianę międzynarodową szybciej się rozwijają, zatrudniają więcej pracowników i lepiej tym pracownikom płacą. Wniosek? Zniesienie barier handlowych i ułatwienie kontaktów transgranicznych przyniesie szczególne korzyści właśnie temu sektorowi. Ale nie tylko. - Efekt negocjacji dla małych i średnich firm powinien się przekładać na całe systemy gospodarcze. W negocjacjach które prowadzimy chodzi o poprawienie relacji w handlu międzynarodowym, ale i o wymiar lokalny - stwierdził Mullaney.



Obaj negocjatorzy podkreślali jednak konieczność zachowania dużej ostrożności przy wprowadzaniu zmian regulacyjnych. - Przyglądamy się wszystkim opcjom i na pewno nie doprowadzimy do sytuacji, w której np. pogorszyłby się stan środowiska i sytuacja konsumentów. Dużo już pracy wykonaliśmy - powiedział Ignacio Bercero. Kolejnym wyzwaniem, a właściwie celem, jaki postawili sobie negocjatorzy jest to, by przedsiębiorcy po obu stronach nie doświadczali trudów okresu przejściowego - tzn. sytuacja musi się pogorszyć, aby mogła się polepszyć. - Chcielibyśmy, aby gospodarki od pierwszego dnia obowiązywania traktatu odnosiły realne korzyści ekonomiczne - powiedział negocjator ze strony UE.



Jego zdaniem korzyści dla gospodarek europejskiej i amerykańskiej wynikające z uchwalenia traktatu nie są jednak jedynym argumentem za TTIP. Kolejnym jest wymiar globalny tego porozumienia, które - jak uważa Bercero - ze względu na swoją skalę może wytyczyć nowe zasady dla globalnej gospodarki. - Stany Zjednoczone i Unia Europejska dzięki temu porozumieniu będą mogły wywierać konkretny wpływ na zasady stosowane w światowym handlu. Jeżeli jednak chcemy wyznaczać normy na świecie to musimy współpracować - powiedział negocjator UE. - Nie będziemy się więc skupiać tylko na wymiarze dwustronnym porozumienia. Unia Europejska i Stany Zjednoczone mają wspólne wartości - a więc możemy również zgodzić się na wspólne zasady. Widzimy, że te zasady mają sens dla globalnego ładu gospodarczego - dodał.



Jak na tym porozumieniu negocjowanych na szczytach gospodarczych gigantów wyjdzie Polska? Jest poważna szansa, ze dobrze - oceniał Mieczysław Nogaj szef departamentu polityki handlowej w Ministerstwie Gospodarki. Nogaj ocenia, że z polskiego, ale i europejskiego punktu widzenia największym wyzwaniem dla negocjatorów jest kwestia energii. - Na rynku amerykańskim koszty energii są znacznie niższe; w przypadku gazu nawet trzykrotnie. To ma znaczenie dla opłacalności naszego eksportu - niezależnie od tego, że musi on też przejść bariery regulacyjne - podkreślił Nogaj, dodając, że istotnym elementem porozumienia mogłoby być zniesienie amerykańskich ograniczeń w eksporcie gazu i ropy, co zmieniłoby pozycję wielu krajów europejskich wobec dostaw tych surowców ze wschodu. - Pojawiło się nowe wzywanie- mówił Nogaj nawiązując do kryzysu za wschodnia granicą Polski i konkludował: Z USA powinniśmy współpracować nie tylko politycznie, ale także gospodarczo. Nieprzypadkowo umowę TTIP określa się niekiedy jako gospodarcze NATO.



Co do korzyści z jej zawarcia przedstawiciel resortu gospodarki był optymistą, wskazując na efekty podobnej umowy UE - Korea Południowa. - Umowa z Koreą przyniosła dla Polski bardzo korzystne efekty - to pokazuje, że powinniśmy być otwarci na tego typu traktaty. Po TTIP oczekujemy wzrostu wymiany handlowej z USA - powiedział Mieczysław Nogaj.



Na umowę z optymizmem spoglądają również przedstawiciele biznesu. - Jesteśmy bardzo zainteresowani wynikiem tych negocjacji - stwierdził Howard Chase z Dow Europe. - Taryfy celne nie są wprawdzie wysokie, ale przy dużym wolumenie sprzedaży stają się istotnym elementem kosztów - podkreślał.



Jego zdaniem branża chemiczna - jako bardzo regulowana, ze względy na bezpieczeństwo procesu produkcji i produktu - jest bardzo dobrym przykładem korzyści, jakie można odnieść z TTIP. - USA i UE maja bardzo dobrze opracowane systemy regulacyjne - ale to oznacza wiele danych, wiele analiz, badań. Jeżeli możemy analizę potrzebną do certyfikacji możemy przeprowadzić raz, a nie dwa razy, to już jest wielki zysk i zaoszczędzone zasoby możemy wykorzystać na coś bardziej produktywnego - powiedział Howard Chase.



- Cały czas musimy myśleć o regulacjach, politykach przepisach, których będziemy musieli przestrzegać aby pracować w różnych regionach świata - wtórował mu Josh Rice, dyrektor ds. technologii sektora publicznego na świecie Microsoft., który dodał, że pewne ujednolicenie reguł między UE i USA byłoby wymierną ulgą. - Microsoft powoli przeistacza się w firmę usługową, stąd szczególnie uważnie obserwujemy zapisy dotyczące właśnie usług - stwierdził.



Pawła Olechnowicza, prezesa grupy Lotos niepokoiła natomiast to, że negocjacje mogą ugrzęznąć w szczegółach. - Martwią mnie tak kompleksowe i szczegółowe rozważania - kiedy popatrzymy jak długo negocjowane są te warunki jestem zaniepokojony perspektywami zakończenia negocjacji - mówił prezes Lotosu i apelował o jak najszybsze stworzenie porozumienia ramowego, które potem dawałoby podstawy do dalszych szczegółowych negocjacji. Zwrócił również uwagę na wagę kwestii energetycznych w negocjowanej umowie i tu słowa obu negocjatorów mogły go chyba nieco uspokoić.



Od samego początku negocjacji doszliśmy do porozumienia, jeśli chodzi o sektory energetyczne i surowcowe, to jako że jest istotna kwestia dla rozwoju obu kontynentów - musi być to ściśle partnerstwo handlowe. Z tej perspektywy jest dla nas bardzo istotne, aby w umowie, była klauzula dedykowana tym kwestiom zapewniał Ignacio Bercero, zastrzegał jednak, że jest to problem wokół którego wciąż toczą się dyskusje. Mullaney przyznał, że Stany Zjednoczone wciąż wydają zezwolenia na eksport dużych ilości gazu zapewnił jednak, że TTIP przyniesie ułatwienia (choć nie sprecyzował jakie) w tym względzie.



Jeśli chodzi o termin zakończenia negocjacji obawy prezesa Pawła Olechnowicza mogą być jednak uzasadnione. Negocjatorzy twierdzili, że nigdy nie było mowy o zakończeniu negocjacji do końca tego roku - a tak właśnie data pojawiała się w wielu komentarzach prasowych. - Technicznie jest możliwe, aby negocjacje zostały zakończone pod koniec przyszłego roku, gdy obie strony będą wykazywały taką determinację jak dotychczas. A prace idą bardzo szybko. Dotychczas mieliśmy cztery tury negocjacji , za dwa tygodnie będzie piąta. Nie powinniśmy się jednak łudzić, że będziemy absolutnie zgodni w drażliwych kwestiach. Naszym celem jest też bowiem zapewnienie, ze nie będzie żadnej dyskryminacji w handlu po obu stronach Atlantyku, a obie strony są ambitne dążą do realizacji swoich celów - podkreślił Ignacio Bercero.



- Nie sądzę, by było mądre wyznaczanie sobie jakichkolwiek terminów - wtórował mu amerykański negocjator. - Jeżeli umowa ma być skuteczna i zrealizować obietnice wzrostu, to naszym celem powinno być nie jak najszybsze zakończenie negocjacji, a wynegocjowanie dobrej umowy - podkreślił Dan Mullaney.

> POWRÓT DO KATALOGU


WIDEO

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.