Sesja inauguracyjna

wnp.pl (Tomasz Elżbieciak, Piotr Stefaniak)
fot. PTWP

Przed dekadą doszło do największego w historii rozszerzenia Unii Europejskiej o dziesięć państw, w tym o kraje Europy Centralnej i republiki nadbałtyckie. Wniosły one do Wspólnoty głód sukcesu, a teraz stanowią wzór dla innych rozwijających się gospodarek, także w Afryce i Azji.

ZOBACZ MATERIAŁY WIDEO

Jednak UE potrzebuje obecnie, w sytuacji walki z kryzysem i rosnącej konkurencji wynikającej z globalizacji gospodarki, nowych promotorów wzrostu. Potrzebuje też nowych modeli współpracy z krajami trzecimi.

GALERIA (21 zdjęć)



W szczególności Polska musi szukać w UE szans na poderwanie do trwałego i dynamicznego wzrostu, bowiem może nam grozić stabilizacja na dość niskim poziomie.



O tych sprawach dyskutowano w środę podczas sesji zatytułowanej „Europejska i globalna współpraca gospodarcza. W 10 lat po rozszerzeniu UE”. Otworzyła ona debaty szóstej edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.



Promotory wzrostu



Zdaniem Jerzego Buzka, posła do Parlamentu Europejskiego, moderatora debaty, UE ma obecnie trzy wyzwania do rozwiązania, które mogą też być promotorami jej wzrostu.



Po pierwsze, musi zrealizować cele reindustrializacji, czyli zwiększenia udziału przemysłu w tworzeniu PKB. Jak dowodzi przykład ostatniego kryzysu, kraje mające relatywnie wysoki ten wskaźnik (ponad 20 proc.) łagodniej odczuły jego skutki, a Polska – nie zanotowała spadku PKB.



Nie chodzi przy tym o rozbudowę przemysłu w starym stylu, wręcz odwrotnie – o branże nowoczesne, napędzające eksport i gospodarki krajów. Odnowienia wymaga też przestrzeń miejska, gdzie powinny powstać nowe warunki dla rozwoju tego nowoczesnego przemysłu, podkreślił Jerzy Buzek.



Po drugie, promotorem wzrostu dla UE, nadającym nowych impulsów, może być umowa z USA o transatlantyckim partnerstwie w zakresie handlu i inwestycji (TIPP). Jeżeli dobrze przeprowadzimy proces uzgodnienia rozwiązań, zyskają na tym obie strony, tworząc nowe miejsca pracy.



Po trzecie, kończy się dziesięciolecie rozszerzenia UE. „Nowe” kraje nie są już postrzegane jako nowe, a co istotne, mają specyficzne doświadczenia, które cała UE może wykorzystać w rozwoju współpracy, także z krajami trzecimi.



Znaczenie akcesji Polski oraz innych państw Europy Centralnej nabiera dodatkowego, szczególnego znaczenia na tle wydarzeń ostatnich miesięcy na Ukrainie. W momencie upadku bloku wschodniego, polska i ukraińska gospodarka znajdowały się na podobnym poziomie rozwoju, dziś są w innych miejscach rozwoju.



Ćwierć wieku po tamtych wydarzeniach oba kraje dzieli ogromna przepaść, a znajdująca się w poważnym kryzysie społeczno-ekonomicznym Ukraina stała się łatwym celem dla Rosji.



Do takiej sytuacji zapewne by nie doszło, gdyby nasz wschodni sąsiad odpowiednio wcześniej wybrał inną drogę rozwoju - choć trudną i wymagającą wieloletnich poświęceń, to jednak dającą szansę na powtórzenie sukcesu gospodarczego Polski oraz innych krajów Europy Centralnej, które postawiły na integrację z UE.



Mamy trwałe podstawy do rozwoju



Integracja europejska jest dowodem na to, że poprzez porozumienie i dialog można zmieniać świat na lepsze. „Gdyby nie te wydarzenia z przeszłości, być może znów w którymś z krajów naszego regionu powtórzyłby się 1956 rok starć zbrojnych z Węgier i Poznania, czy rok 1968, czy polski stan wojenny” - mówił Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki.



Taką zmianę dla Europy przyniosło włączenie do UE państw, które w przeszłości znalazły się po wschodniej stronie żelaznej kurtyny. Dzięki temu np. partnerstwo francusko-niemieckie zostało rozszerzone o partnerstwo (w Trójkącie Weimarskim) z Polska. Dzięki temu Polska ma najlepsze w historii relacje z Niemcami. Nie tylko na poziomie polityków, ale przedsiębiorstw i obywateli.



Do „starego” partnerstwa, np. polsko-węgierskiego, dołączyła więc nowa. Uczymy się wspólnie współpracować w oparciu o nowe zasady, umiejętności nowej rywalizacji nie poprzez walkę, ale poprzez zdolność do rywalizacji i współdziałania.



To jest także nasza, polska odpowiedź na wyzwania globalizacji. Bo Europa często patrzy na świat poprzez własny kryzys gospodarczy, a w istocie, jest on kryzysem współczesnego człowieka i zmiany jego postaw, wobec zmian: technologicznych, ale także zdobycia i zachowania zaufania, mówił wicepremier Piechociński.



Jak podkreślił, nowi członkowie Wspólnoty wykonali ogromną pracę, aby się znaleźć w UE, a następnie, aby nadrabiać dystans do wysokorozwiniętych krajów Zachodu. Ten wysiłek będzie potrzebny jeszcze przez wiele lat. Ale nasza obecność w UE pokazała, że siłą Europy jest różnorodność, a w starciu globalnym - musi być partnerstwo. W zasadzie żaden jej kraj, może poza Niemcami, nie ma szansy na samodzielną rywalizację na światowych rynkach. A więc razem, gospodarki Polski i naszego regionu, mogą odnaleźć się w tej konkurencji międzynarodowej.



Polska w ciągu 10 lat odniosła sukces gospodarczy. Można to mierzyć np. poziomem życia (30 proc. średniej w UE w 2003 roku i 60 proc. obecnie), czy dynamicznym wzrostem eksportu. Obecnie towary za granicę sprzedaje ok. 58 tys. polskich firm, ale już wiemy, że za 5 lat musimy mieć co najmniej 150 tys. eksporterów, aby właściwie posadowić się w procesie umiędzynaradawiania gospodarki.



Państwa naszego regionu wniosły do UE często bolesne doświadczenia byłych państw komunistycznych, ale i nowe doświadczenia, a także głód sukcesu. Wniosła różnorodność na styku kultur, solidarność, czy tolerancję, także doświadczenie, że razem możemy więcej, podkreślił Janusz Piechociński.



Mówimy też wprost: w tych procesach mamy też określone zadania narodowe. Dotyczą one także przedsiębiorczości, abyśmy byli jeszcze bardziej konkurencyjni i podtrzymywali dobre oceny przestrzeni polskiej i świetnego kapitału ludzkiego, jako istotnego czynnika przyciągającego inwestycje kapitałowe w Polsce.



Nasze kłopoty są więc inne, niż na wschód od nas. Gdzie nie ma demokracji, braku przedsiębiorczości i umiejętności pracy na swoim.



To samo, ale nieco inaczej



Zacieśnianie współpracy i tworzenie wspólnej oferty na rynku globalnym może pozwolić na osiągnięcie lepszych wyników przy mniejszych kosztach. Ale nie jest to jedyny warunek sukcesu, mówił Zoltán Cséfalvay, minister stanu w węgierskim resorcie gospodarki narodowej.



Według niego, rządy muszą przede wszystkim kierować się dobrem swoich obywateli i z tego powodu podejmowane działania powinny być dostosowane do możliwości danych gospodarek. Dotyczy to także innej często skali ich działania i wynikających z tego możliwości.



Współczesny handel w dużej mierze zależy od podtrzymania łańcucha dostaw. Tymczasem w ostatnich latach trwała i nadal postępuje alokacja wielu sektorów gospodarki do krajów o niższych kosztach produkcji. Bez dostępu do taniej energii, której dostawy będą bezpieczne, UE będzie trudno sprostać globalnej konkurencji.



Jak podkreślił minister Cséfalvay, dlatego kluczem rozwoju przemysłu i poprawy konkurencyjności gospodarek unijnych jest tania energia. Nabiera to szczególnego znaczenia wobec bliskiej perspektywy zawarcia umowy TIPP z USA. Ale to także kwestia przyjęcia określonych regulacji przez UE, dotyczących pakietu klimatyczno-energetycznego, czy miksu energetycznego. Kraje członkowskie mają je różne i różnie próbują go budować w przyszłości.



Odnosząc się do sytuacji na Ukrainie wiceminister podkreślił, że w rozwiązaniu konfliktów muszą uczestniczyć reprezentacja UE. „My podchodzimy bardzo ostrożnie do tej kwestii, ponieważ mamy zobowiązania wobec ponad 120 tys. Węgrów, żyjących w tym kraju, ale w szukaniu kompromisu nie możemy o nich zapomnieć” – dodał Zoltán Cséfalvay.



Daleki kraj może być bliższy



W 2013 roku doszło do historycznego wydarzenia w historii Pakistanu – w demokratycznie przeprowadzonych wyborach, został nowy rząd i w sposób pokojowy przekazana władza, mówił Khurram Dastgir Khan, minister handlu.



Rząd koncentruje się obecnie na liberalizacji gospodarki i wymiany towarowej z zagranicą. Stara się także poszerzać kontakty gospodarcze i szukać nowych rynków, z którymi handel były oparty na zasadach wolnego rynku, a nie subwencji.



- W podobnym przejściu Polski i całego regionu Europy Centralnej od gospodarki sterowanej do wolnorynkowej, upatrujemy wielu wzorów do naśladowania – podkreślił minister Khan.



Innej sprawy, której Pakistańczycy chcą się nauczyć od Polaków, jest m.in. to, jak przezwyciężyć „zaszłości historyczne” z sąsiadami i handlować z nimi oraz współpracować na polu gospodarczym.



Według ministra Khana, Pakistan stawia na rozwój i usprawnienie szeroko rozumianych przepływów: pieniężnych (dzięki rozwojowi systemu bankowego), komunikacyjnych, łączności portów, mobilności telekomunikacyjnej. „W jej rozwoju upatrujemy także czynnika na stabilizację sytuacji w naszym regionie i stworzenia lepszego pakietu współpracy dla partnerów” – dodał minister.



Podkreślił też, że w Pakistanie bije źródło rozwoju gospodarczego. Jego beneficjentem może być także Unia Europejska.



Afryka szuka partnerstwa w Europie



Globalne rywalizacja gospodarcza ma także inne płaszczyzny, a mianowicie współpracę z rozwijającymi się państwami Afryki oraz Azji.



Essossimna Legzim-Balouki, minister handlu i promocji sektora prywatnego Togo, podkreśliła, że jej kraj, choć stosunkowo niewielki, ma ogromne potrzeby inwestycyjne, które unowocześnią opartą na rolnictwie gospodarkę, a także pozwolą na rozwój przemysłu wydobywczego, energetyki i przetwórstwa spożywczego.



- Togo nawiązało pewne relacje z Unią Europejską, ale nie wydaje mi się, żebyśmy mieli wystarczająco ścisłe związki z Polską- powiedziała Legzim-Balouki. Jesteśmy krajem o wschodzącej gospodarce. Bardzo potrzebujemy inwestycji i mamy nadzieję nawiązać partnerskie stosunki nie tylko z Polską, ale także innymi krajami Europy Środkowej i Wschodniej.



Partnerem w tej przemienianie mogłaby być Unia Europejska, ale relacje UE i Togo muszą ulec zbliżeniu. Legzim-Balouki wskazała, że Polska może stać się wrotami Afryki na Europę Centralną. Zwłaszcza, że takie kraje jak Polska nie mają za sobą doświadczeń kolonialnych.



Chcąc przyciągnąć inwestycje, Togo przyjęło atrakcyjny kodeks dla inwestorów. Atutem tego kraju jest także przynależność do Unii Walutowej Afryki Zachodniej. „Obecnie współpracujemy z jednym polskim inwestorem, działającym w sektorze bioenergii. W tej dziedzinie nasz kraj oferuje wiele możliwości. Chodzi nam nie tylko o eksport produktów umożliwiających produkcję bioenergii, ale także wytwarzanie energii z biomasy w Togo” – mówiła minister.



Togo ma wielkie potrzeby rozwoju energetyki i przetwórstwa wyrobów rolniczych, jako warunki unowocześnienia rolnictwa i poprawy jego struktury. Brak inwestycji w przemysł przetwórczy powoduje, że spora część produkcji rolniczej marnuje się, bo gnije. To bezcenna okazja aby Polska stała się dla Togo wrotami otwartymi na Europę Środkową, mówiła minister Legzim-Balouki.



- Dzisiaj powinniśmy rozwijać partnerstwo oparte na zaufaniu, żebyśmy czuli, że inwestorzy z Europy przyjeżdżają po to, aby zyskać, ale także aby Afryka zyskała - wyjaśniła minister handlu Togo.

> POWRÓT DO KATALOGU


WIDEO

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.